Święta były i po świętach,
jeno szara zima pozostała.
Bez śniegu, ale z mrozem,
tuż obok mnie zaszalała.
Patrzę przez swoje okno.
na ten smutny krajobraz.
Szaro, zimno, i marazm;
wszystko piękno wsiąkło!
Ludzie wiatrem pochyleni,
na ulicach miasta dęciem.
Idą do pracy, znudzeni,
mocując się z tym zawzięcie.
Zima-śmierć; pokonała przyrodę,
upodobniła ją do siebie samej.
Zmieniając piękno, w szkaradę,
a życie przeniosła - ciut, dalej.
Aby do wiosny:)
Inne tematy w dziale Kultura