Kaczyński i Napieralski są prawie jak Bagsik i Gąsiorowski - tez wykorzystują luki w prawie, żeby owo prawo ominąć i mieć z tego zysk. Chodzi mi oczywiście o akcje bilbordowe i spotowe, którymi poczęstowano nas ostatnio. Różnice są dwie - po pierwsze szefowie "Art-B" liczyli na zysk finansowy, podczas gdy szefowie PiS i SLD liczą na zysk polityczny. No i druga różnica - Bagsik i Gąsiorowski zostali skazani prawomocnym wyrokiem sądu, a Napieralski i Kaczyński prawdopodobnie robią to, co robią legalnie i nie spotka ich za to żadna kara.
Ale uczucie zażenowania pozostaje - oscynalotor polityczny, zastosowany przez SLD i PiS, a już wkrótce także zapewne przez PO, pokazuje z całą mocą chorobę polskiej demokracji. Ci, którzy powinni stać na straży uchwalania i przestrzegania prawa, obchodzą je i naciągają, jak gumę do skakania. Zakaz spotów i bilbordów miał na celu podniesienie poziomu debaty publicznej oraz takie gospodarowanie pieniędzmi przez partie, żeby nie ogłupiały one społeczeństwa, ale żeby zmuszone były do bezpośredniego kontaktu z wyborcą. Obecne akcje PiS i SLD są zupełnym zaprzeczeniem tej idei. Mam nadzieję, że dostrzegą to wyborcy i odpowiednio ukarzą tych, którzy zamiast przestrzegać prawa i być jak zona Cezara, naśladują w swoim sprycie i cwaniactwie szefów "Art-B".



Komentarze
Pokaż komentarze (75)