Z ostatnich badań wynika, że Polacy uważają Donalda Tuska za sympatycznego człowieka, ale za słabego polityka. I po raz kolejny okazuje się, że naród się nie myli. Bo rzeczywiście – premier to podobno uroczy człowiek, kochający rodzinę, sport, dobre wino i pyszne anegdoty. Jest prawie zawsze uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony. To czyni go fajnym kompanem i miłym człowiekiem. Ale respondenci uznali jednocześnie, że nie wypełnia swoich obietnic wyborczych, jest leniwy, nieskuteczny itp. Czyli w sumie się zgadza. Da się lubić, ale trudno go szanować jako polityka.
Jego dokładną odwrotnością jest Jarosław Kaczyński – można, a nawet trzeba, go szanować jako polityka, ale bardzo ciężko lubić. Jest prawdziwym patriotą, który oddał całe swoje życie Polsce, ale jednocześnie jest obdarzony taką ilością negatywnych emocji, że nie sposób go lubić i rodacy to czują.
Jeszcze inną mieszanką jest Grzegorz Napieralski – jego bardzo trudno zarówno szanować, jak i lubić. Mówię „trudno”, bo przecież są i tacy, którzy go i lubią i szanują, ale jakoś nie jest to łatwe.
A lider PJN? To akurat człowiek, którego można szanować i lubić jednocześnie. Lubić, bo to po prostu sympatyczny facet, kochający ojciec i mąż, dobry kolega, życzliwy człowiek. A szanować, bo pomimo młodego wieku, pełnił już – i to skutecznie – wiele bardzo ważnych funkcji (w Muzeum Powstania Warszawskiego, w ministerstwie spraw zagranicznych, jako samorządowiec, poseł, szef Delegacji ds. kontaktów z Ukrainą w PE). Każdy, kto go zna, wie jednocześnie, że jest to ciepły, miły i sympatyczny człowiek.
Mamy więc do czynienia z Tuskiem (można go lubić, ciężko szanować), Kaczyńskim (można go szanować, ciężko lubić), Napieralskim (ciężko i lubić i szanować) i Kowalem (łatwo i lubić i szanować). Ciekawe czy to spostrzeżenie przełoży się na głosy wyborcze w nadchodzącej elekcji…



Komentarze
Pokaż komentarze (28)