Szanowna blogerko Niepokorna,
uświadomiłem sobie wczoraj, że jest Pani jak PJN - atakowana zewsząd, i to bardzo mocno i niesprawiedliwie, a jednocześnie wciąż spokojnie robiąca to, co uważa za słuszne. Ilość kpin, szyderstw, wulgarności, chamstwa, insynuacji, uszczypliwości pod Pani adresem jest zastanawiająca. I dlaczego to wszystko? Bo uważa mnie Pani za dobrego polityka i pisze pozytywne dla mnie komentarze. To cała Pani wina. Ale wywołuje Pani taką wrzawą i taką nienawiść, że aż dziw bierze. Ja dwa dni temu byłem na tym blogu przyrównany do gówna i zdrajcy, ale ja jestem do tego przyzwyczajony i mam to gdzieś, bo wiem, że tego typu inwektywy bardziej świadczą o osobach w ten sposób piszących, a nie o obiektach tego typu "czułości". Ale najważniejsze - jako polityk zupełnie się uodporniłem na takie wulgarności i są one częścią mojego życia. Ale Pani musi wysłuchiwać obrzydliwości pod swoim adresem każdego dnia, nie będąc przecież osobą publiczną.
Jestem pod wrażeniem Pani postawy - ze stoickim spokojem znosi Pani inwektywy pod swoim adresem i robi Pani swoje. Zaczyna się od zarzutów, rzekłbym, ontologicznych, bo odmawia się Pani ... samoistnego istnienia, podejrzewając, że jest Pani mną lub moja asystentką:) (Chyba mogę zdradzić, że znam Pani tożsamość, bo napisała Pani do mnie na poczcie wewnętrznej i mogę potwierdzić, ze jest Pani realnie żyjąca osobą:::) Potem następuje cała masa kpin, chamskich ataków, wulgarnych uwag. A Pani wciąż spokojnie robi swoje - sama właściwie przeciwko wszystkim. Ma Pani odwagę powiedzieć, że ceni Pani polityka nie z PO i nie z PiS, więc naraża się Pani na zarzut, że jest pani zdrajczynią i głupkiem naraz. I za to chciałbym Pani podziękować, bo na takich wyborców liczymy - na wyborców, którzy mają odwagę mieć swoje zdanie, którzy spokojnie prezentują swoje opinie, którzy potrafią samodzielnie myśleć i zaakceptować, że inni mają prawo do odrębnych sądów.
Warto było od czasu do czasu wchodzić na komentarze pod swoim blogiem, żeby zobaczyć, że jest tam Pani. Taka, jak cały PJN - poobijana, obrażana, chamsko atakowana, ale wciąż walcząca i to ze spokojem, argumentami, twardo wobec spraw, ale miękko wobec ludzi. Jest tu Pani w zdecydowanej mniejszości, ale właśnie dlatego warto się bić o swoje sprawy, nawet na kontrze wobec wrzeszczącej większości. Powodzenia! Damy radę.



Komentarze
Pokaż komentarze (170)