2 obserwujących
10 notek
4733 odsłony
1047 odsłon

Leśniczówka...

Wykop Skomentuj19

Leśniczówka obok wsi Rudki w czasie II WŚ była małym przystankiem kolejowym na trasie Lublin-Kraśnik. Pod koniec 1942 roku grupa Żydów została tam zamordowana przez lokalną placówkę NOW pod wodzą komendanta powiatowego tej organizacji Pawła Szarudy ps. "Tyrała" "Placek". Jest to mało znany fragment wojennych losów Lubelszczyzny, a więc tym bardziej wart przybliżenia. Epizod ten warto przypomnieć także dlatego, że był odpryskiem o wiele większej i głośniejszej zbrodni w Borowie. Jest także przykładem jak starania, nawet tylko jednego człowieka, są w stanie przyczynić się do wykrycia i ukarania sprawców. Mord w Rudkach był tylko jednym z krwawych zajść jakie miały miejsce na całym świecie w okresie ostatniej wojny światowej. Czy wobec dziesiątek, czy nawet setek śmierci w jednej bitwie, czy też kampanii warto w ogóle zajmować się mordem na kilkudziesięciu osobach? Jeden człowiek uznał, że warto.

Był nim Jan Szelubski urodzony 25,03,1916 roku w Lidzie. Po wydarzeniach w Rudkach znalazł się w strukturach RPPS. W organizacji tej Szelubski ps. Janek walczył przez parę miesięcy w partyzantce na Lubelszczyźnie. Po jej opuszczeniu trafił do Warszawy i AL (po scaleniu się RPPS) przyjmując ps. Leszek. W stolicy zastał go wybuch PW. W trakcie walk powstańczych został odznaczony w dniu 22,09,1944 roku osobiście przez Bora Krzyżem Virtuti Militari (rozkaz nr 453 z 24,08,1944) „za wyjątkową odwagę i poświęcenie się podczas walk o Warszawę”. Po wojnie powrócił do Lublina, gdzie pełnił krótko funkcję zastępcy komendanta MO ds. administracyjnych. Na ten okres przypada właśnie początek jego prywatnego wówczas jeszcze śledztwa w sprawie mordu w Leśniczówce. Zniechęcony oporem materii podjął pracę w dyplomacji i wyjechał do Egiptu. Wkrótce jednak wrócił i podjął na nowo starania wyjaśnienia sprawy. Sprawy, która była także jego osobistą jako ostatniego żyjącego członka wymordowanej grupy. Przełom w na poły prywatnym śledztwie przyszedł wraz z zainteresowaniem się zbrodnią w Leśniczówce ŻIH.

Kim były ofiary mordu? Byli Żydami w przytłaczającej większości mężczyznami. Kobiet było zaledwie kilka. Dzieci w ogóle. Fakt, iż byli to głównie mężczyźni nie był przypadkowy. Nie była to typowa zbieranina chcąca wyrwać się ze szpon Holokaustu. W większości byli to bowiem żołnierze polscy weterani kampanii 1939 roku. Ich nieformalny przywódca Wolf Gleicher był żołnierzem 6 Pułku Strzelców Podhalańskich. Sam Szelubski w 1939 roku służył w 1 Pułku Artylerii Lekkiej Legionów, z którym odbył kampanię w stopniu kaprala / podporucznika rezerwy. Po zakończeniu kampanii wrześniowej żołnierze ci trafili do niemieckiej niewoli, by w ostateczności znaleźć się w obozie przy ul. Lipowej 7 w Lublinie. Poza tym byli to na ogół mieszkańcy Kresów co w dużym stopniu tłumaczy mechanizm zbrodni (nieznajomość terenu, brak w nim kontaktów).

Ludzie ci widząc co się wokół nich dzieje, postanowili nie tylko uciec, ale i podjąć walkę z Niemcami. Miał im to umożliwić kontakt nawiązany z niejakim „Czarnym” dowódcą na razie bliżej niezidentyfikowanej organizacji niepodległościowej z okolic Lublina. Ps. „Czarny” jest tu kluczowy, ponieważ opierając się tylko na tej przesłance publicyści gloryfikujący polskich nacjonalistów tacy jak Marek Jan Chodakiewicz Leszek Żebrowski czy Piotr Gontarczyk przypisali zbrodnię, o której jest ta notka organizacji RPPS, utożsamiając „Czarnego” z relacji Szelubskiego z „Czarnym” Bronisławem Baranowskim z ww. organizacji. Jest to o tyle nieprawdopodobne, że Szelubski z Baranowskim służył następnie w jednym oddziale i jeśli ten drugi był zamieszany w zbrodnię, to ten pierwszy powinien go bez trudu rozpoznać. Po co więc prywatne śledztwo? Tymczasem Szelubski nie zidentyfikował Baranowskiego jako uczestnika mordu. Co więcej, jeszcze w trakcie okupacji ożenił się z Zofią siostrą „Czarnego” z RPPS, a więc jak twierdzą hagiografowie polskiego nacjonalizmu swojego niedoszłego zabójcy. Ww. Wspomniani publicyści nie wzięli także pod uwagę, że w relacji Szelubskiego pojawia się postać niejakiego Sobola sklepikarza z Leśniczówki.

Ile było ofiar? Według relacji Jana Szelubskiego w grupie kierowanej przez Wolfa Gleichera uciekło w sumie 42 osoby. Po zainteresowaniu się sprawą zbrodni przez ŻIH odbyły się dwie ekshumacje na obszarze dwóch bunkrów wskazanych przez okolicznych chłopów. W trakcie pierwszej odnaleziono 38 ciał, które 10,02,1951 zostały pogrzebane przy ul. Lipowej w Lublinie. Tuż potem odbyła się druga ekshumacja, podczas której wydobyto jeszcze 11 zwłok. Daje to liczbę 49 zabitych osób. Dodać należy, że jak zeznał obecny przy ekshumacjach świadek, ciała były zmasakrowane.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura