Runął helikopter Straży Granicznej. 3 osoby na pokładzie
MASZYNĘ NAMIERZONO, JEDNOSTKI DOCIERAJĄ NA MIEJSCE
Runął helikopter Straży Granicznej. 3 osoby na pokładzie
POSZUKIWANIE MASZYNY WCIĄŻ TRWAJĄ
Podlaska straż pożarna podała, że śmigłowca szuka 14 zastępów straży pożarnej i 70 strażaków, funkcjonariuszy SG i policjantów.
Urwany kontakt
Wiadomo, że helikopter spadł między miejscowością Klukowicze Kolonia a miejscowością Tokary w powiecie Siemiatycze, w woj. podlaskim - napisał na Kontakt TVN24 internauta. Informację o poszukiwaniach potwierdziła także policja i straż pożarna w Siemiatyczach.
Śmigłowiec wystartował o godzinie 15.15. - Ostatni kontakt z załoga nawiązano około godziny 17.40. Później przyszedł sygnał od jednego z mieszkańców Klukowicz, który słyszał śmigłowiec, a później huk. Wiadomo, że po upadku maszyna nie zapaliła się.
Według nieoficjalnych informacji, śmigłowiec spadł na pole porzeczek tuż przy pasie granicznym, który patrolował. Na pokładzie maszyny były trzy osoby, w tym pilot z 15-letnim doświadczeniem.
eko,kj/iga
***************************************************************************************************************
PS Napisano *spadł w powiecie Siemiatyckim (podlaskie)* popełniając dwa błędy - powinno być:
*spadł w powiecie siemiatyckim (Podlaskie)*.
A swoją drogą - taki helikopter nie ma urządzeń umożliwiających jego lokalizację? To jak sobie załogi śmigłowców radzą z przemytnikami? Podobno są w stanie zlokalizować żubra, a nie mogą odnaleźć ciepłego silnika? Sądzę, że najlepiej byłoby w ogóle nie informować o wypadku (albo tylko o zaginięciu?) do czasu odnalezienia zguby? Po co wystawiać się na niepewność, frasunek i ośmieszenie?



Komentarze
Pokaż komentarze (24)