Mirnal Mirnal
100
BLOG

Czy Piłsudski biorąc kredyt na 3% w 1935 byłby zdrajcą czy ekonomicznym geniuszem?

Mirnal Mirnal Gospodarka Obserwuj notkę 15
Wyobraźmy sobie, że jest rok 1935. Józef Piłsudski, zamiast stawiać pasjansa w Belwederze, odbiera telefon z Waszyngtonu. Wujek Sam proponuje: „Józefie, macie tu 223 miliony dolarów na zbrojenia. Oddacie za 45 lat. Oprocentowanie? Promocyjne, 3 procenty. Bierzcie i kupujcie, co chcecie”. W dzisiejszej skali to tak, jakbyśmy dostali 185 miliardów złotych (46 mld USD) przy obecnym PKB (PKB w 1935 to 4,83 mld USD, zaś w 2025 to bilion USD). Co zrobiłby Marszałek? Prawicowy Twitter (gdyby istniał w 1935 r.) pewnie zapłonąłby od oskarżeń o „lichwę” i „sprzedaż suwerenności”. „Będziemy spłacać drugie tyle!” – grzmieliby eksperci od wszystkiego. A jak wyglądałaby rzeczywistość?

Matematyka kontra „chłopski rozum”

Przyjmijmy zasady dzisiejszego mechanizmu FMF/SAFE: 10 lat karencji, potem 35 lat spłaty. Polska bierze te 223 miliony USD. Przez pierwsze 10 lat płacimy tylko odsetki – około 6,7 mln USD rocznie. Potem wchodzi rata kapitałowa: 10,4 mln USD rocznie. Łącznie do 1980 roku oddajemy około 430 milionów USD.

„Zdrada!” – krzyczą krytycy. „Oddajemy dwa razy tyle, ile wzięliśmy!”. No to spójrzmy na liczby, od których głowa robi się ciężka, ale które pokazują, dlaczego Piłsudski wziąłby te pieniądze i jeszcze poprosił o dokładkę.

Ile warta jest „roboczogodzina” niepodległości?

W 1935 roku robotnik w Polsce zarabiał średnio około 0,70 zł za godzinę. Przy kursie 5,18 zł za dolara, jedna roczna rata kredytu (10,4 mln USD) to było około 77 milionów roboczogodzin. Gigantyczny wysiłek całego narodu.

Ale przenieśmy się do roku 1980 (w świecie bez wojny, gdzie Polska rozwija się energicznie jak porównywalna Hiszpania). Dzięki inflacji dolara i wzrostowi wydajności, pensje realne i nominalne wystrzeliły.

Przy założeniu normalnego rozwoju, w 1980 roku rata 10,4 mln USD kosztowałaby nas już nie 77 milionów, a zaledwie kilka milionów roboczogodzin.

Przelicznik? Spłacając dług w 1980 roku, oddawalibyśmy „godziny pracy” warte 10-15 razy mniej niż te, które pożyczyliśmy w 1935 r. To tak, jakbyś pożyczył od sąsiada worek luksusowej kawy, a po 45 latach oddał mu kartonik kawy zbożowej, mówiąc „rachunek się zgadza”.

Dlaczego nie opłacałoby się spłacać przed czasem?

Wyobraźmy sobie rok 1960. Polska „leży na pieniądzach”, budżet pęka w szwach. Czy warto spłacić resztę kredytu USA? W żadnym wypadku! To byłby czysty sabotaż ekonomiczny.

Dlaczego? Bo pożyczyliśmy na 3%, a inflacja i wzrost gospodarczy sprawiają, że pieniądz traci na wartości szybciej, niż narastają odsetki. Mając wolną gotówkę, lepiej byłoby ją zainwestować w polskie drogi, szkoły albo nowe fabryki, które przynoszą 6-8% zysku rocznie. Trzymać dług na 3%, gdy zarabia się 6%? To nie dług, to darmowa dotacja od Amerykanów, którą spłaca nam czas.

Wniosek dla współczesnych „troskliwych”

Gdyby Piłsudski wziął ten kredyt, w 1939 roku zamiast kilkuset samolotów mielibyśmy kilka tysięcy.

Zamiast bać się „spłacania drugie tyle”, warto zrozumieć, że w świecie finansów państwowych czas jest najlepszym księgowym. A 3% na 45 lat to nie pętla na szyi – to bilet pierwszej klasy do bezpieczeństwa, za który płacą nasze prawnuki... kwotą, która dla nich będzie warta tyle miesięcznie, co dzisiaj kawa w barze (po przeliczeniu na jednego rodaka).

Słyszę głosy: „Panie, ale była wojna! Skąd wiesz, jakie byłyby płace w 1980 roku, gdyby Polska przetrwała?”. No to przestańmy wróżyć z fusów i spójrzmy na tych, którzy w 1935 roku startowali z podobnego pułapu co my, ale mieli to szczęście, że ominęły ich wojenne koszmary i radzieckie „wyzwolenie”.

Weźmy taki Meksyk i Hiszpanię.

Scenariusz meksykański

Meksyk w 1935 roku był krajem targanym niedawnymi rewolucjami, rolniczym i biednym – wypisz, wymaluj nasza II RP. Ale Meksyk nie miał Hitlera i Stalina za miedzą. Co się stało? Między 1940 a 1980 rokiem przeżyli tzw. „Meksykański Cud” (El Milagro Mexicano). Ich PKB rosło średnio o 6% rocznie.

Gdyby Polska (bez wojny) rozwijała się jak Meksyk, to w 1980 roku, po 45 latach wzrostu, ta sama rata – wciąż wynosząca te same 10,4 mln USD – stanowiłaby w meksykańskim budżecie symboliczną drobnostkę, bowiem gospodarka Meksyku w 1980 roku była kilkanaście razy większa niż w 1935, a dolar przez ten czas znacznie stracił na wartości.

Scenariusz hiszpański

Ktoś powie: „Hiszpania miała wojnę domową!”. Tak, ale trwała ona 3 lata, a nie 6, i nie zrównała kraju z ziemią w takim stopniu jak u nas. Hiszpania w 1935 roku była gospodarczo bardzo blisko Polski. Potem przyszedł „hiszpański cud gospodarczy” lat 60.

Efekt? Hiszpan w 1980 roku zarabiał średnio tyle, że spłata raty ustalonej na poziomie z 1935 roku byłaby dla niego tańsza niż zakup nowej opony do Seata. Według danych historycznych, PKB per capita Hiszpanii wzrosło w tym czasie z ok. 250 USD do ponad 3000 USD. Spłacanie długu z 1935 roku w roku 1980 to jak spłacanie dzisiaj kredytu na pralkę, który wzięliśmy w... 1980 roku, zapominając o inflacji.

W 1935 roku przeciętny robotnik (w Meksyku czy Polsce) musiałby pracować na roczną ratę (10,4 mln USD) przez miliony godzin. To był realny koszt.

W 1980 roku (według modelu hiszpańskiego/meksykańskiego) zarobki godzinowe w przeliczeniu na dolary wzrosły dynamicznie. Dzięki „magii” stałego oprocentowania 3%, ta sama rata w 1980 roku kosztowałaby gospodarkę 80–90% mniej wysiłku niż w dniu zaciągnięcia kredytu.

Czy warto spłacać przed czasem?

Wyobraźmy sobie rok 1975. Polska ma nadwyżkę budżetową z eksportu. Czy Piłsudski (jasne, że jego następcy) spłaciłby natychmiast resztę długu? Tylko jeśli chcieliby wyrzucić pieniądze w błoto.

W 1975 roku inflacja w USA szalała (nawet 11% rocznie!). Trzymanie długu na 3%, gdy realna wartość pieniądza ucieka o 10% rocznie, to czysty zarobek. Amerykanie dopłacali nam do każdego dnia, w którym nie spłacaliśmy tego kredytu.

Wniosek? Mechanizm SAFE/FMF to nie jest „pętla”, to jest wehikuł czasu. Dostajemy technologię i bezpieczeństwo z roku 2025, a spłacamy je „groszami” wypracowanymi przez Polskę do roku 2070. Każdy, kto mówi, że to zły interes, bo „suma odsetek jest duża”, zapomniał o najważniejszej lekcji ekonomii: dzisiejsza waluta (złoty, euro, dolar) jest warta więcej niż jutrzejsze dziesięć jednostek tej waluty.

Broń dzisiaj vs. Pieniądz jutro

Państwo to nie rodzina – ono nie umiera. Jeśli Polska weźmie 185 mld zł na 3% i zainwestuje to w zbrojenia, które napędzą polski przemysł (np. serwis sprzętu, technologie), to wzrost PKB (np. 3-4% rocznie) zawsze wyprzedzi koszt długu. W 1980 roku Polska (według modelu hiszpańskiego) byłaby 10 razy bogatsza niż w 1935. Rata kredytu, która w 1935 bolałaby jak omawiana dzisiaj SAFE, w 1980 roku byłaby błędem statystycznym w budżecie. Nie spłacać tego przed czasem to obowiązek patriotyczny, bo każda złotówka trzymana w tym kredycie pracuje dla nas lepiej niż gdybyśmy ją oddali przed czasem.

Podsumowanie dla sceptyka: gdyby Piłsudski w 1935 roku usłyszał, że może mieć 1000 czołgów „na już”, a spłacać je będą jego następcy w 1980 roku kwotą, która nie starczy nawet na zakup paliwa do tych czołgów – podpisałby umowę obiema rękami, a potem kazałby nalać po kielichu wszystkim, którzy mu w tym pomogli.

To nie jest zadłużanie wnuków. To jest kupowanie wnukom bezpiecznego kraju za ułamek ceny, którą musiałyby zapłacić, gdyby same musiały się zbroić od zera od 1935 do 1980 roku. Marszałek wiedziałby to doskonale. A my? My mamy SAFE i szansę, by w 2070 roku nasi potomkowie śmiali się, jak tanio kupiliśmy im zagraniczne i polskie uzbrojenie.


Mirnal
O mnie Mirnal

Życzliwy wobec ludzi życzliwych, krytyczny wobec wielu zjawisk.*************************** Kind to kind people, critical of many phenomena.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Gospodarka