taz:
Władysław Bartoszewski, były minister spraw zagranicznych Polski, porównuje pańską książkę z przewodnikiem po burdelach.
Artur Domosławski:
Nie napomknąłem w mojej biografii o ani jednym burdelu. Rozdział o życiu miłosnym Kapuścińskiego jest jednym z najkrótszych. Dziesięć stron z około 600. To oskarżenie uderza w Bartoszewskiego. On obraża Kapuścińskiego, nie mnie. Nie wiem, dlaczego to robi. Prawdopodobnie nie miał nawet tej książki w ręku.
"Wladyslaw Bartoszewski, Polens ehemaliger Außenminister, vergleicht Ihr Buch mit einem Bordellführer.
Ich erwähne in meiner Biografie kein einziges Bordell. Das Kapitel über Kapuscinskis Liebesleben ist eines der kürzesten. Zehn Seiten von rund 600. Dieser Vorwurf fällt auf Bartoszewski zurück. Er beleidigt Kapuscinski, nicht mich. Ich weiß nicht, warum er dies tut. Wahrscheinlich hat er das Buch nicht mal in der Hand gehabt."
http://www.taz.de/1/leben/buch/artikel/1/er-war-kein-reporter-sondern-kuenstler/
Podsumowując: Mamy do czynienia z niechlujnie napisanym artykułem deformującym nazwiska pana Bartoszewskiego oraz pana Domosławskiego, co uważane jest w Niemczech za oczywisty przejaw chamstwa. Nie jest to też chyba żaden przypadek, że niegodziwa, kompromitująca jego urząd i Polskę wypowiedź pana Władysława Bartoszewskiego, jako polskiego sekretarza stanu, w randze ministra, została zaprezentowana przez taz.de jako objaw jego chamstwa i ignorancji.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)