"Zapomniana umowa z Rosją?
Od lat Polskę i Rosję łączy porozumienie, które umożliwia wspólne badanie katastrof lotniczych. Rząd o nim milczy
Jak zapewnił w czwartek "Rz" Janusz Sejmej, rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, porozumienie z 1993 r. nie zostało nigdy wypowiedziane. Najważniejszy jest jego art. 11: "wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej FR lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej RP prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie".
Dlaczego premier i prokurator generalny nigdy nie wspomnieli o dokumencie? Od służb zajmujących się sprawą otrzymaliśmy sprzeczne wyjaśnienia.
Płk Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy, na pytanie "Rz" nie był w stanie udzielić odpowiedzi, odesłał do rzecznika płk. Zbigniewa Rzepy, który mówi, że umowa nie ma zastosowania do katastrofy smoleńskiej, gdyż jest to porozumienie wojskowe, a śledztwo prowadzą rosyjscy prokuratorzy cywilni.
Jeszcze innego zdania jest Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej. – Ta umowa nas nie obowiązuje – twierdzi.
A co brała pod uwagę Komisja ds. Badania Wypadków Lotniczych? Jej członek płk Zbigniew Drozdowski odsyła do MON. W ministerstwie do zamknięcia wydania nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Strona polska powołuje się na inne porozumienia. Po katastrofie mówiono o umowie między Polską a Rosją o pomocy prawnej (z 16 września 1996 r.), która pozwala delegować polskich prokuratorów do rosyjskiego zespołu, ale śledztwo zostawia w rękach kraju gospodarza.
Kilka dni temu premier Donald Tusk powiedział publicznie, że podstawą dochodzenia, prac zespołów badających przyczyny katastrofy jest chicagowska konwencja o międzynarodowym lotnictwie cywilnym (z 1944 r.). Stosuje się ją do samolotów cywilnych, a nie wojskowych, ale rządy polski i rosyjski uzgodniły jej stosowanie w sprawie Tu154. Dziś prokuratorzy prowadzący śledztwo powołują się na konwencję strasburską z 1959 r. o pomocy prawnej w sprawach karnych.
W czwartek prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował, że Rosjanie przekazali Polakom ok. 500 stron materiałów śledztwa w sprawie katastrofy. Na razie nie dostaniemy jednak czarnych skrzynek. Według Seremeta dochodzenie może potrwać jeszcze nawet kilkanaście miesięcy."
Więcej w piątkowym wydaniu "Rzeczpospolitej"
http://www.rp.pl/artykul/459542,472006_Zapomniana_umowa_z_Rosja_.html
Komentarz:
Skandaliczne zachowanie polskiego rządu polegające na pozostawieniu na pastwę losu, czyli administracji Putina, polskiej prezydenckiej delegacji nad lotniskiem w Smoleńsku a następnie po śmierci wszystkich uczestników polskiej delegacji, w rękach komisji likwidującej, nawet jawnie palącej dowody rzeczowe samolotowej katastrofy, pod przewodnictwem tegoż samego Putina jest więcej niż zastanawiające. Czy jest to umyślne zaniechanie działania państwa?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)