Władysław Bartoszewski w wywiadzie dla „Polski The Times” powtarza tezę (wcześniej wygłoszoną w „Fakcie”), iż jego słowa o hodowcy zwierząt futerkowych były żartem wymagającym od odbiorców pewnej dozy inteligencji i erudycji; kto dopatruje się w nich czegoś złego, temu po prostu brakuje rozumu i wykształcenia
Nie będę się spierał co do swoich kwalifikacji umysłowych. Wielokrotnie słyszałem, że skoro nie rozumiem, iż ludzie z kręgu Geremka, Kuronia i Michnika po prostu wszystko wiedzą lepiej, a i moralnie stoją wyżej od całej reszty, to mój brak inteligencji i wiedzy, podobnie jak i podłość, są po prostu oczywiste i nie ma się co trudzić ich udowadnianiem. Przywykłem już do tego dyskursu i nie robi na mnie wrażenia. Jeśli na kimś robi, to współczuję.
Coś mi się tylko przypomniało.
Więcej:
http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/06/03/poczucie-humoru-bartoszewskiego/#comment-137810
PS. Pan Władysław Bartoszewski ukarał również swoim stamtąd odejściem, wydawnictwo, które odważyło się wydać książkę o Kapuścińskim. "Kapuścińskii non-fiction"Domosławskiego jest według Bartoszewskiego przewodnikiem po burdelach.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)