"FAZ pisze, że w 2007 roku w "Rzeczpospolitej" ówczesna minister spraw zagranicznych Anna Fotyga zaatakowała "politykę asymilacyjną" niemieckich władz wobec dzieci z mieszanych polsko- niemieckich małżeństw, które się rozpadły. Zarzuciła przede wszystkim Jugendamtom, że "budzą ducha trudnej przeszłości", zabraniając polskim matkom i ojcom rozmawiania z dziećmi po polsku w trakcie widzeń, odbywających się w obecności pracownika urzędu."
...........................................................................................................................
" Także minister sprawiedliwości Brigitte Zypries oceniła w liście z lutego 2007 roku, że dla dzieci z rozbitych małżeństw język rodzica, pochodzącego spoza Niemiec, jest "kulturowym bogactwem". Zakaz jego używania może być jedynie usprawiedliwiony dobrem dziecka, a na pewno nie tym, że urząd nie chce opłacić tłumacza.
- Pomimo tej samokrytyki, w polsko-niemieckiej wojnie rodzin i mediów do dziś nie nastał pokój - pisze "FAZ". Jak dodaje, sporne jest to, czy Jugendamty zaprzestały praktyki zakazywania kontaktów z dziećmi w ojczystym języku. Do komisji petycji PE nie trafiły wprawdzie nowe skargi, ale jej szef Marcin Libicki (PiS) nadal mówi w wywiadach o "dyskryminacji językowej" w niemieckich urzędach."
http://wiadomosci.onet.pl/1863954,12,polacy_zidentyfikowali_nowego_wroga_narodu,item.html
Czy domniemana samokrytyka to przyznanie sie do represji i dyskryminacji? Czy pani minister Zypries zarzadzila koniec praktyk dyskryminacji? Nie przeciez to jest nie tylko kpina ale rowniez proba empatii dla rzekomo "kajajacej sie" Niemki pani Zypries.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)