Smoleńskie słowo na weekend.
Czasami postęp jest łatwo przewidywalny.
Lata temu Paul Johnson przewidział, że skoro są już golarki z trzema ostrzami to następnym krokiem w postepie ludzkości będą z czterema a tymczasem Robert Lewandowski już reklamuje pięcioostrzową.
Kiedy w serialu okazuje się, że denat to sobowtór ofiary a podejrzane są bliźniczki to łatwo zgadnąć, że były ich trzy.
Co może zrobić pan Zbyszek, kiedy po chwilach triumfu, w których opowiadał o miękiszonach nastał moment, kiedy stał się pośmiewiskiem a naród z napięciem czeka, kiedy on sam lub wydelegowany hunwejbin zrobi sepuku.
Wbrew temu co myślą niewierni może bardzo dużo. Największego dzieła, do którego haki latami zbierał, póki co zrobić mu się nie opłaca, bo to dzieło skorpiona płynącego na żabie.
Wycieknięcie wyników pojedynczych ekspertyz zamówionych w zagranicznych ośrodkach dzisiaj już nie zrobi wielkiego wrażenia na Jarosłwaie Kaczyńskim oraz publiczności.
Pan Zbyszek musi sięgnąć po coś mocnego i tu w sukurs przyszedł sędzią Łączewski. Teoretycznie na okoliczność ujawnienia, iż widział stenogram rozmowy braci powinien być przesłuchany natychmiast. Skoro nie został, to teraz pan Zbyszek powinien to zrobić więc myślę, że zrobi. Nie jestem przekonany, że Łączewski widział stenogram, to mógł być protokół zawierający czyjeś przekonania o treści rozmowy. Nawet nie jestem przekonany, że taka rozmowa została nagrana. Wiemy, natomiast, że była i że Jarosław Kaczyński wie, o czym była.
To absolutnie wystarczy, żeby Kaczyński nie miał spokojnych snów, bo on tylko będzie wiedział, że Ziobro wie, co Łączewski zeznał.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)