Na pierwszej, sporządzonej przez Biniendę a podpisanej przeze mnie "steel plate" tupolew, nie doznawszy żadnych widocznych uszkodzeń, jedzie nosem po tafli, machajac przy tym skrzydłami.
Na drugiej, autorstwa NIAR tonie w mazi konsystencją przypominajacej "pudding" choć jednak trochę łamie się.
Na trzeciej, znowu wykonanej przez Biniendę, brzoza wygina się jak rozgotowany makaron - "overcooked noodle".
Na czwartej, dzieła NIAR, brzoza wprawdzie ugina się w miarę realistycznie ale za to zostaje przecięta łatwiej niż najsłabszy styropian, a taka jest beza - "meringue".
Przez dziesięć lat działalności sowicie opłacanych tak zwanych ekspertów nie udało im się pokazać, co by się stało, gdyby brzoza była z drzewa, grunt z ziemi a samolot taki, jak go się rzeczywiście robi.
Z woli Kaczyńskiego Macierewicza powoli spotkało to, co błyskawicznie Trumpa - nie ma go nawet w mediach przychylnych PiSowi. Zamachowy mit smoleński swoje już zrobił, gdyż teraz nikt z otoczenia Kaczyńskiego nie śmie przyznać, że świadomie i cynicznie uczestniczył w kłamstwie. Pozostał lud smoleński, który powoli będzie zapominał, za co nienawidzi innych, pamiętając jedynie, że nienawidzenie jest jego patriotycznym i katolickim obowiązkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)