Jako prowincjuszowi wydaje mi się, że rolą opozycji jest uczynienie, żeby zły rząd stał się byłym przejściowym problemem i w tym celu należy przekonywać wyborców, iż po pierwsze ten rzad jest zły a rządy opozycji będą lepsze.
W sytuacji, kiedy nie trzeba ruszać głowa bo Terlecki i Suski podają swoje głowy na tacy, Tusk jednak ruszył i PO ma kłopot bo raczej co innego mówiąca Bieńkowska uchodziła za jego najlepsza współpracowniczkę.
Poza tym a dzisiaj przede wszystkim, problem unijnej pomocy już wyszedł poza oś Warszawa - Bruksela. Polska wyrobiła sobie na tyle zła opinię w starej Unii, że zachodni politycy mają problem z przekonaniem swoich wyborców, iż należy kontynuować współpracę z Polską a od Tuska oczekują nie jego zdania, tylko pokonania Kaczyńskiego,
W Unii zyskują na popularności partie ideologicznie podobne do PiS. To niesie ze sobą kilka problemów - po pierwsza są to partie raczej proputinowskie, po drugie nakierowane na ograniczenie integracji europejskiej. Paradoksalnie PiS właśnie z tymi partiami nawiązał współpracę choć to one będą sprzeciwiały się pomocy dla nowej, mniej zamożnej Unii.
Tusk wspomniał też o rozmowach z Merkel o NS2. Zawsze problem North Stream traktowałem jak nadejście kolejnej pory roku - można lubić lub nie ale nie ma się na to wpływu. Co najwyżej można się lepiej lub gorzej przygotować i tu PiSowi trzeba oddać że nie odpuścił ani gazoportu ani Baltic Pipe a dla Europy Zachodniej NS to dywersyfikacja oraz związanie Rosji z Europą a nie Chinami. Póki co nie jesteśmy przygotowani na powstanie hegemona militarno-technologiczno-surowcowego, jaki by w wyniku takiego sojuszu powstał.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)