Macierewicz potwierdza, że z Nowaczykiem fałszowali dane.

"Odrębni" Dąbrowski@Co przyznają rację raportowi KBWL LP.
W konkluzji raportu KBWL LP tak opisana jest przyczyna katastrofy.

- minimalna wysokość zniżania do której piloci mieli zapisane w swoich uprawnieniach prawo zejść to 120 m.
- nienadamierna prędkość zniżania zapisana w instrukcji samolotu to 5 m/s
Tymczasem Dąbrowski&Co piszą „Na wysokości ok. 85 metrów podjął czynności przygotowawcze do odejścia. (...) załoga najprawdopodobniej zetknęła się z krytyczną niesprawnością układu sterowania (bezpośrednią, techniczną przyczyną katastrofy),”
Gdyby więc "podjął czynności przygotowawcze" na wysokoći 120 m co też byłoby naruszeniem minimum ale mniejszym, a wszystko inne przebiegało tak samo to poleciałby 35 m. wyżej i przeleciałby nad brzozą ponieważ wiadomo, a Dąbrowski nie kwestionuje, że samolot jednak przeszedł na wznoszenie.
Gdyby „na wysokości ok. 85 metrów podjął czynności" ale prękość zniżania wynosiłaby nienadmierne 5 m/s zamiast rzeczywistych 7,6m/s i więcej, utrata wysokości byłaby ponad dwa razy mniejsza i mimo złamania minimum samolot też przeleciałby nad brzozą.
W obszarze techniki i pilotażu raporty MAK i KBWL LP oraz opinia zespołu biegłych prokuratury kierowanego przez dr Milkiewicza są spójne, oparte na fachowej wiedzy, na faktach więc próba skonstruowania alternatywy musi kończyć się ośmieszeniem konstruktora. Do tego miejsca opisalem twórczość Dąbrowskiego porównywalną z wiązaniem butów na krzyż,
Czas na moment, kiedy Dąbrowski, pochyliwszy się nad mechniką lotu, ze sznurówkami związał krawat - "Ostatecznie wykonano je metodą awaryjną. W czasie nieudanej fazy odejścia samolot utracił ok. 25 m wysokości więcej, niż powinien" ponieważ jeżli za instrukcją przyjąć, że piewszą czynnoscią przy odejściu manualnym jest przestawienie dzwigni gazu na ciąg startowy to tupolew utracił kilka metrów wysokości a jeżeli rozpaczliwe ściaganie wolantu po zobaczeniu przed a nie pod samolotem drzew - to kilkanaście metrów. Odkrycie, iż 25 m to więcej niż kilkanaście dopisujemy do udanych odkryć Dąbrowskiego w dziedzinie lotnictwa alternatywnwgo.
Poza tym metoda odejścia nie była "awaryjna" tylko zalecana dla podejść bez ILS więc jak ktoś regulaminową metodę nazywa awaryjną to znaczy iż przyznaje, że łamanie przepisów w 36 pułku było normą a ich stosowanie awarią a Dąbrowski legendował się dojściami do pilotów pułku.
W zapisach parametrów lotu nie ma żadnych podstaw do przypuszczeń, że piloci na wysokości 85 m nad poziomem pasa próbowali rozpocząć odejście.
Po to ustalono minima pogodowe i parametry zniżania aby zagwarantować bezpieczeństwo lotu. Z tego, że naruszenie każdego pojedynczego przepisu nie musi prowadzić do nieszczęścia nie wynika, że można jednocześnie naruszyć dwa, trzy a nawet więcej. W feralnym locie do Smoleńśka przy akceptacji gen. Błasika naruszono wszystkie, które naruszyć się dało a rosyjska kontrola lotów tylko nie zatrzymała tej lawiny. Przypuszczm, że gdyby zatrzymała to spadłyby na nich gorsze gromy niż na Pietruczuka po Symferopolu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)