Prześladowanie w czasach PRL nie jest ani warunkiem koniecznym ani wystraczającym bycia przyzwoitym.
Tak więc to, co o Roszkowskim powiedział Czarnek byłoby manipulacją emocjami odbiorców gdyby ..., rzecz bowiem w tym, że PRL w ogóle Roszkowskiego nie traktował - podobnie jak Krasnodębskiego.
Nie sądzę, żeby owi uczeni byli trzymanymi w konserwie zasobami na okoliczność potrzeby wywołania w Polsce nastrojów antyzachodnich, które - choćby nie wiem jakie wygibasy intelektualne wyczyniać - obecnie automatycznie są nastrojami wspierającymi najgorsze oblicze Putina. Kiedy w oczach Putina Bush młodszy widział demokratę, o Duginie też nikt nie słyszał.
Panowie, zwłaszcza Krasnodębski, wyczuli, że dzisiaj Kaczyńskiemu potrzebne jest intelektualne wsparcie, za które ten solidnie się odpłaci.




Komentarze
Pokaż komentarze (8)