Jeżeli w środę, po stanowczym stwierdzeniu Bidena, napisałem że sprawy nie idą w dobrą stronę to co mam napisać teraz - po awansie Melnyka? Że idą w bardzo złą stronę.
Nie chodzi mi o to, co Mełnyk powiedział o wydarzeniach na Wołyniu i Podolu ale o to, że ten pan ma w ogóle konfrontacyjny styl uprawiania polityki i nie da się ukryć, że wymierzony głównie w bliższych i dalszych zachodnich sąsiadów Ukrainy. Jeżeli do tego dołożymy, że stwierdzenie Bidena o ukraińskiej rakiecie było wyrazem irytacji na Żełeńskiego, Dudę i Morawieckiego, iż ci kombinują jak nieszczęśliwy wypadek przy pomocy kłamstw wykorzystać do własnych celów to mamy najgorszą sytuację od czasu, kiedy minęło zagrożenia upadkiem Kijowa i Charkowa. Nie lekceważyłbym też ukraińskiego biznesmena od energetyki, który namawia rodaków do opuszczania Ukrainy.
Mnie wygląda na to, że Zełeński i jego najbliższe otoczenie pragnie zagrać role Chrystusów narodów Europy a może i świata ale to będzie bardzo kosztowny serial. No chyba, że producenci kogo innego obsadzą w roli głównej.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)