"Uczeni" z kręgu Macierewicza i Kaczyńskiego zaczęli używać sztucznej inteligencji na potwierdzenie swoich tez w sposób, w jaki na początku używali superkomputerów oraz komercyjnych, specjalistycznych programów. Drugie miało sens, ponieważ do "komputerów w całym Ohajo" oraz Ls-Dyny nie każdy ma dostęp więc te ich dzieła pożyły, póki światła dziennego nie ujrzały raporty NIAR, Protheroe i innych wykonane z użyciem podobnego sprzętu i oprogramowania oraz - co różni je od dzieł Biniendy i Nowaczyka - wiedzy.
Ze sztuczną inteligencją jest inaczej - każdy, kto ma dostęp do internetu, może sprawdzić jakość dzieła AI stworzonego dla obalenia wersji oficjalnej - na przykład tego zdania:



Na tym mógłbym zakończyć rozmowę, gdyby tyczyła samej fizyki, ale zrodziła się we mnie wątpliwość, czy wnioski o charakterze niewątpliwie uniwersalnym AI wyjawia tylko, kiedy jest przyparta do muru.

Odpowiedź brzmi, że tylko wtedy, ale nie potrzeba przypierać bardzo silnie:)

Rozmowę z AI zakończyliśmy w miarę pozytywnym akcentem, że ona się stara.

Póki co, stwierdziłem, że Gemini jest dobry z historii muzyki, przynajmniej jak dla mnie.
I POTRAFI BYĆ PRZEZABAWNIE SZCZERA.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)