Wyobraźmy sobie, ze magister Kaczazupa udał się do lokalu gastronomicznego wyposażonego w odpowiednią liczbę gwiazdek. Zasiadł przy stoliku, zamówił brizol z pieczarkami, zupę - co oczywiste, przystawki i deser. Powiedzmy, że przystawkę zaordynował sobie skomplikowaną i w oczekiwaniu na jej podanie udał się do baru, gdzie posatnowił ostatecznie rozstrzygnąć swoje wątpliwości co do wyższości burbona nad whisky. Stopień zaawansowania badań naukowych był wysoki a ich ranga poważna wiec pochłonęły one zawartość portfela naszego bohatera. Jednakowóż bohater wrócił do stolika, z apetytem skonsumował zamówine potrawy a dyskretnie stojącemu z kwitariuszem kelnerowi opryskiwie oświdczył - przecież pan widział, że wszystko przepiłem w barze.
Tak mniej więcej wygląda uzasadninie prezydenta Dudy dlaczego nie zaprzysięga trzech wybranych zgodnie z obiema wcześniejszymi wersjami ustawy sędziów TK - bo zaprzysiągł już pięciu nowych a zgodnie z konstytucją TK liczy piętnastu sędziów i byłoby za dużo.
Na marginesie - prezydentowi zupełnie nie przeszkadza, że zgodnie z konstytucją trybunał orzeka wiekszością głosów a nie dwiema trzecimi.
Post scriptum. Gdyby większości sejmowej albo prezydentowi rzeczywiście zależało na zakończeniu sporu, to w ostatnim ruchu wprowadzono by do ustawy przepis przejściowy, że do czasu wygaśnięcia kadencji trzech sędziów TK liczy osiemnastu sędziów.


Komentarze
Pokaż komentarze (67)