1 obserwujący
11 notek
2092 odsłony
  72   0

Politcholicy

My tu wszyscy, którzy przybyli tak tłumnie, spotykamy się by rozmawiać o polityce. W pamięci mamy podręczniki historii, najlepsze tradycje demokracji Rzymskiej i Ateńskiej. Każdy chce być trybunem, każdy chce przekonać interlokutora do swojej racji, w tej internetowej debacie nie będzie dziś przegranych. My patrzący z obrzydzeniem na masy czerpiące informacje z Wiadomości czy Faktów. Koneserzy publicystyki, czujni obserwatorzy życia publicznego. Nasza Kanossa to dzień wyborczy. Odcięci od narkotyku nerwowo obgryzamy paznokcie w oczekiwaniu na pierwsze sondażowe wyniki. Znużeni skaczemy po kanałach informacyjnych. I czas dla narkomana najgorszy, ostatnia godzina oczekiwania. Cierpienie zdaje się łagodzić tylko świadomość, że już za sześćdziesiąt, pięćdziesiąt dziewięć minut. Dostaniemy upragniony narkotyk. Co to będzie za libacja, od dwudziestej drugiej do drugiej wpatrzeni tępo w ekrany telewizorów, z telefonem w ręku, pławiąc się twitterowymi komentarzami. Zaśniemy zaraz po publikacji najnowszego late pola. Obudzimy się i znów wrócimy do siebie, będziemy funkcjonującymi ćpunami. Jedyne co będzie odróżniać nasze nawyki to niepodważalne poczucie wyższości. My świadomi obywatel, stare politmajstry. Ludzie którzy wiedzą jak naprawić Polskę. Jak nie osobiście to doskonale wiemy na kogo głosować. Nie rozumiemy tego społeczeństwa niepodzielającego naszej pasji, przecież polityka to wszystko co nas otacza. Jak ktoś może się tym nie interesować? Jak można nie wiedzieć kto jest premierem? Chcemy być Stańczykami, niestety nie widzimy często, że nasza arogancka postawa sprawia, że możemy jedynie aspirować do roli błaznów. Świadomość naszej dysfunkcji nie zmieni jednak naszego postępowania. To po prostu hobby, które stało się nałogiem.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo