81 obserwujących
407 notek
983k odsłony
10010 odsłon

TRANSLWANSKI TROJKAT BERMUDZKI W LESIE SMOLENSKI

Wykop Skomentuj11

 

 

 

 

Las Hoia Baciu

 

“Fikcyjny translawanski trojkat bermudzki w lesie smolenski czy tez istnial tam od zawsze?”

“Las Hoia Baciu leży jedynie 20 minut jazdy od centrum transylwańskiej Kluż-Napoki. Jak mówi jego historia, tajemnicze wydarzenia towarzyszą mu już od wieków.

Oprócz UFO i innych tajemniczych fenomenów powietrznych notuje się tam m.in. pojawianie się znaków na glebie i śniegu, manifestacje twarzy i nieznanych postaci a także szereg tajemniczych oddziaływań wpływających na ludzi. Nie dziwi, że "przeklęty" las leżący w centrum enigmatycznej Transylwanii zyskał miano "rumuńskiego trójkąta bermudzkiego".                   

Na świecie istnieje wiele miejsc, które uznawane są za siedliska zjawisk niezwykłych, niepoznanych dotychczas człowiekowi, których sens wykracza nieco poza nasze rozumienie świata.”

Jednym z miejsc, w których rzekomo manifestują się niekonwencjonalne zjawiska wszelkiej maści jest Las Hoia Baciu leżący niedaleko rumuńskiej Kluż-Napoki w Transylwanii. Kraina ta kojarzy się zwykle z postacią znaną większości miłośników historii mających "przerażać", jednak według wielu, Hoia Baciu rzeczywiście ma w sobie coś realnie unikalnego, coś co próbuje się śledzić z różnym skutkiem od ponad pół wieku. Jedno jest natomiast pewne - las śmiało określić można rumuńską wersją legendy Trójkąta Bermudzkiego.

 

 

Pionierem badań w Hoia Baciu był biolog Alexandru Sift (1936-1993), który spacerując po lesie w latach 50-tych zaczął zauważać dziwne powtarzające się manifestacje zjawisk, które niewprawne oko uznałoby za zjawiska naturalne.

Niektórzy badacze Hoia Baciu wspominają również o innym dziwnym, a raczej kontrowersyjnym zjawisku, którym mają być objawiające się gościom lasu „twarze” humanoidalnych istot, albo też ich pełne manifestacje.

Warte wspomnienia są również tymczasowe emisje promieni beta oraz gamma, czasem wysoce intensywne, jak i zaburzenia natury magnetycznej głównie mające związek z omawianymi już białymi obiektami. Mają one wpływ nie tylko na człowieka, ale i sprzęt elektroniczny.

Adrian PatruAutor kilku książek poświęconych Hoia-Baciu mówi, że bezsprzecznie jest to jedno z niewielu miejsc na świecie, które z racji intensywności występowania anomalii klasyfikuje je jako jeden z najlepszych przedmiotów badań nad niewidoczną częścią naszej rzeczywistości.

Zajmuje się tym z innymi badaczami od 1975 roku – mówi Patru. Wciąż nie możemy dokładnie określić, co tam się dzieje. Tamtejsze wydarzenia to albo produkt ludzkiej podświadomości, albo niezależne zjawisko, które ma zdolność oddziaływania na człowieka.

Jak przyznaje chemik, Hoia Baciu nie jest jedynym tego typu miejscem na mapie świata. Oprócz anomalnych zon w Rosji istnieją bowiem podobne obszary na terenie Włoch, Francji, Norwegii czy obu Ameryk. Najważniejsze pytanie odnośnie ich natury wiąże się z tym, jakie jest źródło owych zjawisk i czy (jak mówi Patru) cała sława Hoia Baciu wynika jedynie z wpływu niecodziennych sił na ludzki mózg, czy jest to rzeczywiste zjawisko, niezależne od naszych zmysłów i umysłu.”

 

 

 

 

 mmariola.salon24.pl/282596,brzoza-jak-dab

http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Las-Hoia-Baciu-transylwanski-Trojkat-Bermudzki,wid,11464823,wiadomosc.html

 

Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego.

 

 

"Badacze z syberyjskiego oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk, pracujący pod nadzorem prof. Anatolija Nesterowa, utrzymują, iż udało im się rozwiązać tajemnicę Trójkąta Bermudzkiego.

Przez miłośników zjawisk paranormalnych obszar ten uznawany jest za miejsce wielu niewyjaśnionych katastrof statków, łodzi i samolotów. Wiele osób skłonnych jest sądzić, iż w rejonie Trójkąta Bermudzkiego zachodzą zjawiska sprzeczne z prawami fizyki.

Innego zdania są rosyjscy naukowcy - według ich badań, kluczem do wyjaśnienia zagadki Trójkąta miałaby być wysoka aktywność tektoniczna tego regionu. Gdy dochodzi do przesunięć i pęknięć skorupy ziemskiej, spod dna morskiego wydobywają się pod wielkim ciśnieniem ogromne ilości gazu ziemnego. Natrafiający na taki wybuch statek czy samolot traci równowagę i tonie.

Wśród różnych dziwnych historii z Trójkąta Bermudzkiego pojawiają się relacje o niecodziennej mgle. Jedna z nich pochodzi od emerytowanego strażnika Franka FLynna, który w 1956 roku przebywając na pokładzie kutra Yamacraw natknął się na obłok mgły, która była tak gęsta, że według słów świadka odbijało się od niej światło latarki. Wkrótce po tym, jak statek wpłynął w mgłę odnotowali oni spadek ciśnienia pary. Dopiero po zmianie kursu i wypłynięciu z mgły silnik oraz urządzenia elektroniczne na kutrze miały powrócić do normalności.

Jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń stało się udziałem pary ojca i syna w grudniu 1970 roku. Bruce Gernon Jr. wybrał się w lot wraz ze swym ojcem oraz partnerem biznesowym. Wystartowali oni z lotnistka Andros na Bahamach swym samolotem Beechcraft Bonanza A36. Wkrótce po starcie Bruce zauważył w odległości ok. mili naprzeciwko swej maszyny eliptyczną chmurę, która unosiła się jakieś 150 m. nad powierzchnią wody.

Warunki pogodowe były dobre i miały utrzymać się na tym poziomie, jednakże wkrótce na oczach pasażerów samolotu eliptyczna chmura zmieniła się w obłok typu cumulus, który zdawał się unosić na tej samej wysokości, co ich maszyna.

Wkrótce samolot znalazł się w chmurze a po 10 minutach prób wydostania się z niej Gernon wyleciał ostatecznie na czyste niebo na wysokości 11.500 stóp.Po dalszych 13 milach lotu w dziwnych okolicznościach Gernon i jego pasażerowie ujrzeli otwór w kształcie litery „u". Po około 20 sekundach udało im się wydostać z „tunelu" zaś w tym czasie Gernon doświadczył uczucia nieważkości oraz totalnej awarii urządzeń elektronicznych na pokładzie. Po wydostaniu się z chmury przyszedł etap, który Gernon nazwał wchodzeniem w „elektroniczną mgłę”, gdzie wszystko wokół przybrało matowy szaro-bialy odcień bez śladów oceanu, horyzontu czy nieba. Stan przebywania w tym dziwnym obszarze trwał ok. trzech minut, po czym kontroler poinformował Gernona, że właśnie namierzył jego samolot dokładnie nad Miami Beach. Zegarek pilota wskazywał, że od startu z Bahamów minęły tylko 34 minuty, w którym to czasie nie mogli oni tak szybko dostać się nad Miami Beach. Zatem w jakiś sposób samolot, którym podróżowali trzej mężczyźni był w stanie pokonać 250 mil w jedynie 47 minut. Coś jawnie się tu nie zgadzało, jednak Gernon nie poruszał ponoć tego tematu przez długi okres.

O podobnych zjawiskach donosili bowiem mieszkańcy innych części planety, w tym ludność zamieszkała w rejonie amerykańskich Wielkich Jezior, która również posiada liczne legendy na ten temat.

W rejonie tym również ma dochodzić do zaginięć statków, które rozpoczęły się w drugiej połowie XIX wieku wraz z opowieściami o łodziach, które nigdy nie docierały do portów. Do wielu z tych incydentów dochodziło na Jeziorze Ontario, w którym znajduje się tzw. wir Marysburg, który zgodnie z opiniami niektórych badaczy pochłonął więcej statków niż Trójkąt Bermudzki. W 1889 roku w jeziorze rozpoczęto poszukiwania statku Bavaria. Na jego ślady natknęła się jednostka o nazwie Armenia. Miał on spoczywać na niewielkiej mieliźnie, jednak co dziwne na pokładzie nie odnaleziono nikogo z załogi mimo wyraźnych śladów obecności ludzi w postaci świeżo upieczonego chleba i porzuconych przy pracy narzędzi, co wskazywało na to, że cokolwiek stało się z załoga, stało się szybko.

Historia ta stała się kanwą do innych opowieści o tajemniczych wydarzeniach, takich jak historia statku Quinlan, który tak naprawdę rozbił się o wybrzeże w czasie sztormu. Rozbitkowie, którzy przeżyli katastrofę mówili o zaburzeniach w pracy kompasu, które uniemożliwiały nawigację po rozszalałych wodach. W latach 60-tych i 70-tych XX wieku doświadczeni piloci przelatujący nad omawianym obszarem donosili o dziwnych mgłach, które zupełnie ograniczały widoczność."

http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Wyjasniono-tajemnice-Trojkata-Bermudzkiego,wid,11274029,wiadomosc.html?ticaid=6c12c

 

 

Czesc I

Burza czasow w translawanskim trojkacie bermudzkim w lesie smolenskim.

 

 

 

 

"Kolejnym nieodłącznym elementem historii o miejscach szczególnych takich jak Trójkąt Bermudzki są historie o domniemanych burzach czasowych oraz tajemniczych mgłach, o których również donosi się z wielu regionów świata. Wiele z podobnych relacji zawarła w swej książce pt. „Burze czasowe: niezwykłe dowody na zakrzywienia czasowe, kosmiczne szczeliny i podróże w czasie" („Time Storms: Amazing Evidence for Time Warps, Space Rifts and Time Travel") Jenny Randles. Zawiera ona wiele przypadków, w których świadkowie po zetknięciu się z tajemniczą formą „mgły" lub „obłoku" doznawali uczucia „zagubionych chwil", rzekomej teleportacji, anomalii grawitacyjnych i innego rodzaju zjawisk natury paranormalnej. Sugerowało to, że szczególnego rodzaju obłoki stanowiły wejście do rzekomej „rozpadliny" w czasie i przestrzeni, które to choć rzadkie występują i na Ziemi. Randles zauważyła, że w wielu przypadkach, z którymi się zetknęła występował jeden wspólny element - osoba lub pojazd, które stykały się z takową „chmurą" były przenoszone w czasie."

 

 

mmariola.salon24.pl/273087,smolensk-czas-letni-czy-zimowy

 

www.infra.org.pl/wiat-tajemnic/strefy-anomalne/875-trojkt-bermudzki-cz-ii-ze-wiry-i-anomalie-czasowe


cdn.


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale