I TAK WYKONUJAC
TESTAMENT LECHA KACZYNSKIEGO
PO NITCE DO KLEBKA
A PUZZLE SAME SIE SKLADAJA
jak ustalilam godzine wykonania zdjecia opisalam w notce
Ale o tym pozniej.
Najpierw przypomne fragmenty z notek FYMa



Problem z relacjami W. Batera
Z tym Katyniem też jest bardzo intrygująca historia, ponieważ konsul L. Putka w rozmowie z TT opowiada o chwili, gdy Bater ją zawiadomił, iż „samolot prezydencki się rozbił”, następująco: „Rozejrzałam się. Nikt nic nie wiedział. Przez bramkę na cmentarz wchodzili jeszcze zaproszeni goście, harcerze wydawali kawę i herbatę, duża grupa stała przy dzwonie katyńskim, reszta zwiedzała cmentarz.Razem było kilkaset osób.
- Pana Sasina widziałam tylko przez chwilę. Na mszy i potem na lotnisku.Podeszłam do pana Tadeusza Stachelskiego, naczelnika protokołu dyplomatycznego MSZ, stał z pułkownikiem Andrzejem Śmietaną, dowódcą Kompanii Honorowej. Po ich minach poznałam, że wiedzą. Ludziom nic nie mówimy- zdecydowaliśmy - i musimy zapanować nad sytuacją. - Proszę - powiedział do mnie naczelnik - porozmawiać z księdzem, żeby przygotował się do mszy żałobnej.”(http://wyborcza.pl/1,99218,9362074,Prosze_spokojnie__pani_konsul.html)
Czyżby więc urzędnicy KP tak dyskretnie sprawdzali nagłośnienie i ustawienia krzesełek, że ich Putka nie zauważyła? Czy Sasin nie miał stać przy Stachelskim, gdy doszła wieść o „rozbiciu się prezydenckiego samolotu”?)
Jacek Sasin
Pierwszą moją yyy... reakcją był telefon do tego pracownika, yyy..., mojego pracownika, który był na lotnisku, do p. Wierzchowskiego...yyy... on nie odbierał telefonu.
Dzwoniłem do niego, nie odbierał telefonu, więc druga reakcja była taka, że poprosiłem oficera dowodzącego funkcjonariuszami BOR-u tam, którzy zapewniali ochronę na yyy... cmentarzu... z... Przywołałem go i spytałem, czy może być może, czy może ma jakieś informacje na ten temat, co się stało.
Zaczęliśmy rozmawiać (o czym? – przyp. F.Y.M.), ale zorientowałem się, że yyy... jakby gromadzi się wokół nas yyy... grupa osób i przysłuchuje się, o czym mówimy, a yyy... ponieważ, jakby nie miałem wiedzy i świadomości do końca, co się stało, jakby nie chciałem wzbudzać paniki, czy zaniepokojenia, w związku z czym poprosiłem, żebyśmy przeszli, yyy..., do takiego pomieszczenia, które znajdowało się idąc od cmentarza po prawej stronie od wejścia. (...) Fragment chyba tego muzeum po prostu (...).
No i postanowiliśmy, że trzeba po prostu udać się bezzwłocznie na lotnisko. Poprosiłem yyy... dowódcę BOR-u, żeby zorganizował transport
I yyy... żeby zorganizował przejazd przez... miasto. Poprosiłem go o zorganizowanie yyy... milicji rosyjskiej, która by nas po prostu poprowadziła tam, jednocześnie dałem swoim pracownikom dyspozycje, żeby odszukali kierowcę – mojego kierowcę (Sasin nie mógł po niego po prostu zadzwonić? Czy kierowcy komórka padła? – przyp. F.Y.M.), żeby się stawił pod bramą i... bo jak najszybciej będziemy yyy... jechać. No, minęło... kilka dosłownie minut – niewielkie kilka minut, kiedy czekaliśmy na zorganizowanie tej yyy... tej grupy.
Uwaga Fyma
Po drugie zaś, jeśli akustycy i borowcy nic konkretnego nie wiedzieli, to do momentu potwierdzenia lub zweryfikowania wiadomości, nie mieli też powodu, by się jakimiś pogłoskami dzielić – a już na pewno by alarmować kogokolwiek. Tymczasem ich zachowania wskazują na to, że już „alarm ogłoszono”, tylko jakby nie do końca ogłasza się, z jakiego powodu. Te dość gęste w relacji „ostatniego ocalałego” kody księżycowe pomijają jeden wyjątkowo istotny szczegół: czas.
I dalej Jacek Sasin
Trzeci telefon, który wykonałem, był telefonem do żony mojej informujący o tym, że coś się yyy... dzieje iżeby się nie denerwowała, jeśli usłyszy coś w mediach yyy... dotycz... dotyczącego mojej osoby.
(wg. Sasina telefon do zony wykonal o godznie 11:04 czasu moskiewskiego)
Proponuje odswiezyc cala notke.
Wrocmy teraz do galerii “jurko” i co wazniejsze do wspomnien jednego z czlonkow delegacji Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Marka Muchy.
„Tego dnia mieli uczestniczyć w uroczystościach 70. Rocznicy Mordu Katyńskiego...
- Cóż powiedzieć, jechaliśmy jako delegacja Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” oddać hołd polskim oficerom, którzy polegli w Katyniu 70 lat temu, a przyszło nam uczestniczyć w nowej Golgocie Narodu. Nie potrafimy ogarnąć, co tam się działo.”
Za nim przejde do badania czasu i przestrzeni w galerii „jurko”, proponuje, odsluchac wspomnienia Marka Muchy, jednoczesnie przegladajac galerie „jurko” z grupy „Zawisza”.
picasaweb.google.com/jmzochowski/2010041011Katyn#
10.04.2010 - 70 rocznica zbrodni katyńskiej - wspomina Marek Mucha cz.1
Przesłano 14 kwi 2010
10.04.2010 - 70 rocznica zbrodni katyńskiej - wspomina Marek Mucha cz.2
Jest to o tyle wazne, ze ustalilismy potem jak sie ubieramy do Katynia..... i .... okolo osmej naszego czasu.... przed osma naszego czasu jest przygotowanie do wyjazdu do Katynia autobusami. Tam jest okolo dwudziestukilku km. I wtedy kiedy wychodzimy z pociagu nad Smolensk naplynela taka dziwna, ciezka mgla.
Jeden z harcerzy, nie z naszej organizacj ale z innej, uslyszal jak dwoch ruskich, dwoch rosjan, ochraniarzy powiedzialo doslownie: „samojlot spadl”. On przekazuje ta informacje nam. A my mowimy:
„a jaki samolot?”, „no gdzie?” „skad to wiesz?”
„no ruski miedzy soba mowili, ci ochraniarze, oni maja swoje zrodlo z centrali pewno”.
No ale my nie wierzymy „jaki samolot?!”.
Idziemy na spokojnie na herbate przygotowana przez Rosjan, przed wejsciem na cmentarz, bo jest bardzo zimno, nie ma slonca.
9. Rozpoczęcie uroczystości planowane jest na godz. 11.00"
8. Tam harcerze i żołnierze przesiadają się do autokarów i jadą przygotować cmentarz do uroczystości.
9. Rozpoczęcie uroczystości planowane jest na godzinę 10.00 czasu lokalnego."
10:53:44
10:54:00
11:07:49
11:07:53
11:13:54
11:18:01
11:23:54
11:24:15
11:24:36
11:26:31
11:27:24
11:41:31
I tu ponownie zacytuje fragment z notki FYMa ( ;) pozdrawiam) z wypowiedzia Cegielskiego (przypominam lecial jaczkiem, ktory mial wg. Makowek i Maciorek o 07:15 czasu polskiego 09:15 moskiewski czas w Smolensku wyladowac)
W tym zaś materiale z TVP Info z wcześniejszych minut (9.31) pojawia się inna ciekawostka http://www.youtube.com/watch?v=574FFS2XCMg&feature=related. Proszę zwrócić uwagę, że prowadzący program, łącząc się po raz pierwszy – dosłownie parę minut po podaniu, że doszło do problemów z lądowaniem lub do rozbicia samolotu w Smoleńsku z Parą Prezydencką na pokładzie – z reporterem, mówi (1'50''): „W SAMOLOCIE BYŁ TAKŻE NASZ REPORTER WOJCIECH CEGIELSKI(podkr. F.Y.M.). Połączyliśmy się właśnie z nim w tej chwili. Wojtku, powiedz, co się dzieje w Smoleńsku?” i tenże Cegielski od razu mówi: „Dokładnie rzecz biorąc, małe sprostowanie, bo też będzie wiadomo, skąd jest to zamieszanie informacyjne: wszyscy dziennikarze, którzy towarzyszyli Lechowi Kaczyńskiemu, przylecieli do Smoleńska PÓŁ GODZINY WCZEŚNIEJsamolotem jak-40 i stąd też na pokładzie tego samolotu tu-154m nie było żadnego, żadnego dziennikarza, stąd jest teraz to ogromne zamieszanie, ponieważ myśmy w tej chwili, przed chwilą otrzymali taką informację, że był problem z samolotem prezydenckim. Problem polega na tym, że nie wiemy do końca, co się stało, dlatego że teren lotniska w Smoleńsku jest terenem zamkniętym. Próbujemy tam dotrzeć z Katynia, gdzie czekaliśmy już na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Według jednych źródeł samolot rozbił się przy lądowaniu, według drugich zahaczył o drzewa. Z najnowszych informacji z polskich sił powietrznych wiemy, że nie zapalił się. (Kto się z dziennikarzy kontaktował z siłami powietrznymi? I kiedy? - przyp. F.Y.M.)
I moze fragmenty z mojej notki z relacji Olechwskiego (TVP)
Posluchajmy relacji Olechowskiego, na zywo z Katynia dla TVPINFO z dnia 10.04.2010 godz. 09.34 czasu polskiego i porownajmy z tym co mowil w wywiadzie z Anita Blinkiewicz
"Jestesmy w tej chwili w drodze. 5 minut temu, ta informacjapojawila sie na cmentarzu w Katyniu. W tej chwili , w zasadzie wyszlismy z tego cmentarza. Nie mamy zadnych pewnych informacji, nie mamy zadnych pewnych wiadomosci. W tej chwili tutajj na cmentarzu dotarly dwie wiadomosci, w zasadzie plotki,. Jedna mowiaca o tym, ze samolot podczas ladowania zahaczyla o drzewa ale samolot mial szczesliwie wyladowac i nikomu nie mialo sie nic stac. Druga, takze niesprawdzona, niepotwierdzona informacja, jacys swiadkowie mieli mowic o tym, ze samolot przypominal kule ognia. Czy to sa prawdziwe informacje, jak bardzo wiarygodne trudno mi w tej chwili powiedziec i ocenic. Jestesmy w drodze na lotnisko. Ja mysle, ze wciagu 15, 20 minut uda nam sie tam dotrzec i bedziemy wiedzieli na zywo , to co sie tam teraz dzieje, byc moze jakas akcje ratownicza. Ja przepraszam za moj glos, ale w tej chwili bieglem do samochodu. Musialem przebiec kilkadziesiat metrow, dlatego jestem troche zdyszany."
O godz. 09:43 polski czas 11:43 moskiewski Olechowski ponownie informuje, ze
"mam nadzieje , ze gora 15 minut .... 20 .... dotrzemy na miejsce"
godz. 10:09 polski czas 12:09 moskiewski
Olechowski NA ZYWO Polakow informuje, ze pare minut temu dotarl na miejsce katastrofy"
godz. 10:23 polski czas 12:23 moskiewski
"Kiedy my dotarlismy na miejsce wypadku , to juz prawie bylo pol godziny potem, po wypadku"
mmariola.salon24.pl/322629,10-04-2010-burza-czasow-w-tvpinfo
11:41:46
11:57:45
Jeden ksiadz (moja uwga: to ks.Zawislak, przeciez go zna... dlaczego nie podaje nazwiska?!) po prostu widzac sytuacje i roznoszace sie..... eeee..... po prostu nagle, zaczyna odmawiac „Wieczny odpoczynek” i koronke.
W galerii "jurko" brak zdjec nie ma zdjec z okresu o ktorym pan Marek wyzej wspomina
O lukach czasowych pisalam tu
mmariola.salon24.pl/481964,10-04-2010-paradoks-blizniat

11:59:11
11:59:11
12:34:16
12:35:48
ks. Zawislak
"Pomodlmy sie za tych co zgineli, nie wiemy jeszcze wszystkiego
ale pomodlmy sie teraz za tych co teraz cierpia i czuja niepewnosc"
NIESTETY LINK MI USUNELI
mmariola.salon24.pl/413279,10-04-2010-11-04-2010-wiadomosci
12:36:51
12:36:54
12:39:27
12:46:45
W trakcie pisania notki, widzac na zdjeciach ks. Zawislaka, przypomnialam sobie, ze w jednym z wywiadow ksiadz i chyba ktos jeszcze (niestety nie pamietam kto) rowniez wspomnial o harcerzu, ktory mial powiedziec
„że usłyszał, jak jeden z rosyjskich funkcjonariuszy ochrony do swojego kolegi mówi: „Polski samolot spadł””

– Byłem tam jednym z przedstawicieli ZHP – mówi ks. Zawiślak. – 24 harcerzy ZHP, 17 ZHR oraz 6 ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego "Zawisza" stanowiło służbę pomocniczą pod rozkazami wojska. Pomagaliśmy przy wsiadaniu osób – przedstawicieli rodzin katyńskich oraz ponad 50 posłów PiS (m.in. Jolanta Szczypińska i Antoni Macierewicz)– do pociągu, a potem wysiadaniu w Smoleńsku. Byliśmy przy przesiadaniu się ludzi do autobusów. Mieliśmy też ustawić krzesła na placu, na którym celebrowana była msza święta. Część harcerzy miała zaś zająć się przygotowaniem cmentarza do uroczystości. Wśród nas byli też ratownicy medyczni oraz lekarz..
Pojechałem tam również jako kapelan, duszpasterz harcerzy.
Do Smoleńska pociąg dotarł około godz. 6 czasu miejscowego (w Polsce 4 rano). Zaś autobusy dowiozły uczestników wyjazdu do lasu katyńskiego około godziny 11 (godz. 9 naszego czasu).
Uroczystość miała rozpocząć się za godzinę. Ksiądz Konrad zdążył przekroczyć bramkę z detektorami i wejść na teren uroczystości . – Za chwilę podszedł do mnie instruktor ZHP z Teresina i powiedział mi, że usłyszał, jak jeden z rosyjskich funkcjonariuszy ochrony do swojego kolegi mówi: „Polski samolot spadł” – dodaje kapelan ZHP ze Skierniewic. – Ten sam instruktor ZHP z Teresina stwierdził, że coś się stało z samolotem, w którym leciał prezydent Kaczyński. Za moment jedna z posłanek PiS podeszła do proboszcza ze Smoleńska i powiedziała mu, że nie ma kontaktu z prezydenckim samolotem, że nikt nie może się do niego dodzwonić.
Ksiądz Zawiślak zabrał ze sobą kamerę video. Pokazuje nam nagranie z lasu katyńskiego. Widać na nim, jak kamera zatrzymuje się na twarzach posłów PiS zebranych na placu. Ci gromadzą się w jednym miejscu. Odbierają telefony, czytają sms. Na ich twarzach pojawia się zmieszanie, potem lęk i niedowierzanie. Któryś z nich mówi: „Spadł samolot prezydencki”.
– Za chwilę dzwonią już wszystkie telefony – dodaje duchowny. – Odzywa się też moja komórka. Dostaję sprzeczne smsy – a to, że były problemy, ale samolot wylądował, a to znów że się rozbił, ale nie wybuchł. Dopiero siostra przesyła mi wiadomość, którą cytuje za agencją Reutersa: „87 osób nie żyje”. Wtedy podchodzę do kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego i mówię kapitanowi , że samolot prezydencki spadł i odprawimy mszę świętą żałobną za ofiary katastrofy, a nie tylko za ofiary mordu katyńskiego. Za chwilę podchodzi do mnie pułkownik z tej kompanii i mówi, że na własną rękę nic nie będziemy robić. Czekamy na ambasadora RP.
warszawa.naszemiasto.pl/artykul/380694,ksiadz-ktory-odprawial-msze-w-katyniu,id,t.html
Na dzisiaj koncze. Jestem juz zmeczona . Bledy poprawie jutro.
Z gory za nie przepraszam ;)
cdn.
Ps.
Po tygodniu poszukiwań okazało się, że głęboko w kodzie kalendarza istnieje logika, która uwzględnia następujący fakt; 4. sierpnia 1915 roku na terenie Polski dokonano standaryzacji czasu, tak aby dopasować go do globalnych stref czasowych i przesunięto wówczas wskazówki o 24 minuty:)



Komentarze
Pokaż komentarze (10)