Idee, przedmioty sfery możliwości oraz rzeczy realne stanowią uniwersum dla realizacji wszelkiej aktywności człowieka w ramach jego materialnej egzystencji i intelektualnej kompetencji. System demokratyczny utożsamia każdą jednostkę ludzką z obywatelem państwa ustanawiając tym samym nierozłączną relację pomiędzy przedmiotem jego aktywności a dziedziną polityki. Odtąd każdy przejaw zachowania człowieka jest zarazem przejawem zachowania obywatela w ramach określonego systemu społeczno - politycznego. Określony system poprzez dominującą ideologię formalnie reguluje każdy moment świadomego zachowania obywatela.
Z jednej strony samoistne, pierwotne, samodzielne i niezależne idee (specyfikacja cech dokonana przez R.Ingardena), z drugiej możliwości stanowiące podłoże dla całej sfery intencjonalnej i jej przedmiotów istniejących na swój własny sposób, a następnie rzeczywistość realna będąca podstawą materialnej egzystencji. Demokracja wraz z jej naczelną zasadą opartą na większości obywateli już z założenia oraz ex post, czyli w praktyce wyłączają z wymienionego na wstępie uniwersum, dziedzinę idei. Idee pomimo swej samodzielności nie mogą brać udziału w jakimkolwiek głosowaniu. Co więcej na skutek swojej niezależności i samoistności już z założenia nie mogą znaleźć swego oparcia w jakimkolwiek przejawie intencji - żaden obywatel nie może być nośnikiem idei a co najwyżej pojęcia idei lub jakiejś ideologii rozumu. Idee i czyste jakości idealne istnieją ponad lub obok kultury a tym samym ponad lub obok jej wytworu, czyli demokracji.
Demokracja z założenia pozbawia uniwersum bytowe idei i związanych z nimi wartości, ustanawiając siebie, zgodnie z własną logiką jako najwyższą wartość. Ograniczając swoją przestrzeń dla idei i wartości które wykraczają poza to, co jej immanentne, demokracja redukuje dziedzinę polityki do uniwersum możliwości i rzeczy ustanawiając tym samym warunek dla wszystkiego tego, co następnie uwarunkowane.
Polityka pozbawiona ponadkulturowych, ponadczasowych idei staje się dziedziną zubożoną o wartości. Wartości z założenia są wyłączone poza nawias politycznego uniwersum bytowego lub też są zredukowane do pełnienia funkcjonalnej roli w ramach kształtującego się sposobu uprawiania polityki. Prawda uzyskuje wymiar partykularny w ramach takiej lub innej koncepcji prawdy np. zastąpienie "opętania" odpowiedniości języka i obiektu odniesienia przez "teorię konsensu" Habermasa i Apela. Dobro z kolei staje się dobrem konkretnym tj. utożsamionym z konkretną materialną korzyścią w ramach utylitaryzmu lub hedonizmu.
Zubożona względem pełnego uniwersum bytowego dziedzina polityki realizuje się gruncie możliwości i materialnych rzeczy. Pomiędzy tym, co możliwe a tym, co realne znajduje realizację polityczna gra o większość i o władzę.
Większość i władza stanowią causa finalis ujawniającej się intencji. Rzeczy realne z kolei stanowią jej wewnętrzny modus oraz założony lub przypadkowy zewnętrzny skutek w ramach psychologicznych oczekiwań i nawyków obywateli. Treść psychologicznych oczekiwań i nawyków należą zarazem do warunków, które stanowią podstawę dla możliwości ich konstytuowania. Tym samym zawartość transcendentalnych warunków możliwości musi zawierać możliwe oczekiwania i nawyki tak aby obywatel nie oczekiwał rzeczy niemożliwych.
Przy okazji ujawnia się pierwsza antynomia tj. antynomia czystego rozumu. Na gruncie spekulacji i czystych oczekiwań, czyli operowania w ramach samych możliwości, ludzki rozum znamionują dwa przeciwstawne prawa. Jedno z nich to prawo, by wszystko co uwarunkowane, sprowadzać do tego, co nieuwarunkowane oraz prawo by każdy warunek znów traktować jako uwarunkowany. Człowiek jest z istoty bytem antynomicznym dlatego też przestrzeń jego wytwórczości ujawniająca się kulturze, realizuje się zawsze względem przeciwieństw.
Zewnętrzne skutki tj. powstałe drogi, stadiony, infrastruktura, przedmioty jadalne i konsumowalne itp. nie stanowią przyczyny sprawczej pozwalającej uzyskać władzę. Większość i władzę zdobywa się dzięki formom rzeczy, czyli rzeczom jako wewnętrzny modus w ramach obietnic ukierunkowanych na przyszłość. Demokracja jest nierozłącznie związana z ukierunkowaniem na przyszłe możliwe korzyści w ramach realizacji wspomnianych psychologicznych oczekiwań i nawyków. Demokracja staje się pragmatyzmem - semiotyką kultury, przestrzenią wypełnioną formami i znakami odnoszącymi się do innych znaków. Jeden z twórców pragmatyzmu C.S. Peirce określa to następująco: "Cały świat jest przeniknięty znakami, jeśli nie wręcz złożony ze znaków".
Uczestnictwo w demokracji niejako z góry skazuje wszelką intencję polityczną na relatywizację względem znaku, przyszłości i nowoczesności a tym samym na hasła lewicowe. W pragmatycznej demokracji, co do zasady, na większość mogą liczyć tylko partie lewicowe. Ukierunkowane na idee, tradycję i historię oraz na źródłowy i założony sens (nawiązuję do jednego z poprzednich tekstów), partie prawicowe przejawiają jednocześnie swój brak pragmatyzmu, co skazuje je na porażkę wyborczą. Zresztą w pojęciu partii prawicowej zawarta jest sprzeczność w rodzaju sprzeczności towarzyszącej np. kwadratowemu kołu, gdyż podstawą myśli prawicowej jest jedność i władza absolutna, władza pochodząca z woli bożej a nie z woli jakiejś większości. Tym samym względność ontologiczna określa byt oraz aktualne miejsce partii prawicowej będącej bliżej aktualności lewicy i rozwoju sił postępowych a zarazem dalej jej źródła, czyli tradycji i historii - wraz z rozwojem sił postępowych zwiększa się rozpiętość transcendencji.
Demokracja, co do zasady wyłącza poza przestrzeń możliwości, możliwości która jest ontologiczną podstawą jej realizacji, wszelkie przejawy rzeczywistej myśli prawicowej, które z założenia ukierunkowane na to, co poza tą przestrzenią. Uczestnicząca w demokracji myśl prawicowa staje sie czystą relatywnością lub też treścią relacji w przestrzeni pomiędzy aktualnym stanem myśli postępowej a absolutem jedności i Boga.
Ujawnia się kolejna antynomia, tym razem antynomia samej demokracji, która pomimo założonego relatywizmu staje się absolutyzmem ontologii możliwości a zarazem funkcjonalnym relatywizmem jej atrybutów i przypadłości.
Demokratyczny dyskurs polityczny skazany jest na podłoże możliwości oraz opartą na tym podłożu przestrzeń intencjonalności.
Struktura intencjonalności jest przedmiotem bardzo wnikliwych analiz jednego z najwybitniejszych polskich myślicieli R.Ingardena. Ingarden przedstawiciel polskiej szkoły fenomenologicznej, uczeń a zarazem krytyk samego Husserla nadał sferze intencjonalnej specyficzny jej samej sposób istnienia różniący się zarazem sposobom istnienia rzeczy materialnych, idei oraz absolutu. Określając przedmioty intencjonalne Ingarden stwierdza, że "są to przedmioty, które czerpią swe istnienie i swe całkowite uposażenie ze spełnienia pewnego intencyjnego przeżycia świadomości obarczonego pewną określoną, jednolicie zbudowaną treścią". Wszelki faktyczny i ewentualny byt intencjonalny charakteryzuje się zależnością i niesamoistnością, czyli heteronomicznością względem przedmiotów aktów świadomości, ich pochodnością oraz nieaktualnością, co jest cechą przedmiotów możliwych i ukierunkowanych na przyszłość. Już wstępna charakterystyka istniejącego intencjonalnie bytu pozawala dostrzec zasadnicze różnice względem bytu istniejącego idealnie w postaci idei oraz bytu istniejącego realnie w postaci materialnych rzeczy. Byt intencjonalny z jednej strony jakoś istnieje, z drugiej jednak jego egzystencja jest niepełna, brakuje jej "rzetelności" i "gęstości" jaką posiadają rzeczy materialne, brakuje jej doskonałości jaka posiadają idee i idealne jakości. Na marginesie: określając rzeczy realne Ingarden posługuje się potęgowaniem określeń, czyli np. "rzetelna rzetelność" - rzetelna ze względu na formę istnienia oraz rzetelność ze względu na jaj materialną realizację. Nawiązuję do słów J.Kaczyńskiego, którego "oczywista oczywistość" jest do dzisiaj wyśmiewana, co dowodzi mierności kompetencji intelektualnej mainstreamu. Zresztą "oczywista oczywistość" jest adekwatnym określeniem syntezy pokrywania się dwóch intencji w ramach fenomenologii transcendentalnej Husserla.
Byt intencjonalny jest powierzchowny, płytki i niespójny i w końcu pozorny. Dlatego też już z założenia prawda jako wartość absolutna nie może realizować się na istnieniu zgodności pomiędzy stanem rzeczy a tym, co wyrażone dzięki aktom świadomości w intencji, ponieważ trudno pogodzić w zgodności możliwe i pozorne przedmioty intencji z rzeczywistymi bytami rzeczy. W tego typu relacyjną zgodność istotowo wpisana jest niezgodność, czyli sprzeczność lub przeciwieństwo, czyli zgodność, zgodności i niezgodności w analogii do podstawowej figury spekulatywnej Hegla, czyli identyczność identyczności i nieidentyczności. Prawda przestaje być wartością mająca swoje źródło w idei prawdy, przestaje być czymś transcendentnym i staje się transcendentalium relatywnym, wartością danej kultury, jej tworem - czystą relacją zgodności. Prawda staje się problematyczna, dzięki czemu ewoluuje w kierunku korelatywnym z kierunkiem rozwoju sił społecznych. Kultura oraz demokracja pozbawia uniwersum bytowe prawdy na rzecz jej roli i funkcjonalności, które znajdują realizację w logice koherencji, czy też w pełnieniu służebnej roli wobec pragmatyki korzyści i jej obietnicy.
Z drugiej strony prawda historyczna zostaje zrelatywizowana do funkcji w orzekaniu "o" czasach minionych z perspektywy dzisiaj lub pragmatyki jutra. Jak zauważa Merleau-Ponty w Fenomenologii percepcji "zdarzenia są wykrawane przez skończonego obywatela z przestrzenno czasowej całości obiektywnego świata... zmiana zakłada zajęcie pewnego stanowiska, z którego obserwuję pochód rzeczy; nie ma zdarzeń bez kogoś, komu się one przydarzają i czyja skończona perspektywa jest podstawą ich wyodrębnienia. Czas zakłada ogląd czasu". Fakt historyczny staje się wydarzeniem dnia dzisiejszego, lub funkcją możliwości jutra. Tym samym zmienia się historia, zmieniają się bohaterowie historii, w zależności od tego jaki jest aktualny sposób, motyw i pragmatyka jej określania.
Zresztą opisana struktura bytu intencjonalnego w której zawartość z założenia wpisana jest pozorność poddaje zarazem w wątpliwość wszelką bohaterskość opierającą się na intencjach. Tym samym warunkiem wszelkiej bohaterskości, warunkiem jej "rzetelnej rzetelności" przy zachowaniu odpowiedniej proporcji, staje się konkretny czyn tj. realny udział w konkretnej bitwie jak np. bitwa warszawska, udział w powstaniu warszawskim, realna ofiara w więzieniu stalinowskim. Konkretny czyn zawsze realizuje się względem konkretnej rzeczy w konkretnym zachowaniu w czasie i przestrzeni.
Z drugiej strony "bohaterskość" oparta na intencjach zawsze opiera się na partykularnej redukcji idei w pragmatyzm jakiejś ideologii, co już na wstępie zawiera w sobie płytkość i nierzetelność. Kontrfaktyczne pojęcia komuna, wolność, demokracja, pojęcia które należą do centralnych pojęć głównych ideologii XX wieku są poza czasem i przestrzenią, są czystymi pojęciami intelektu, pojęciami w których strukturę wpisana jest definicja i jej abstrakcyjność. Pojęcia te, to funkcje ale zarazem przedmioty, jednakże ów przedmiotowość wyczerpuje się w reprezentacji tego samego pojęcia i funkcji. Obalenie komuny, czy też wywalczenie demokracji i wolności mają tą samą wartość i ten sam sens, co obalenie kwadratu, lub wywalczenie trójkąta i koła. Co prawda w przestrzeni publicznej na stałe odnalazł swoje miejsce symbol obalenia komuny i wywalczenia demokracji, czyli Lech Wałęsa, jednakże już w sam symbol niezależnie od postaci L.Wałęsy, ontologicznie wpisana jest problematyczność. Mianowicie symbol jest psychiczną reprezentacją, z samego założenia czymś całkowicie przypadkowym względem bytu, który reprezentuje. Symbol i reprezentacja oraz relacje pomiędzy nimi znajdują sie, co do istoty w korelacji z porządkiem rzeczy. Jeżeli porządkiem rzeczy jest porządek abstrakcji w ramach zawartości intencji, to rola psychicznego symbolu nie znajduje odniesienia przedmiotowego w korelatywnym porządku rzeczy, co skazuje ów symbol na ontologiczną i epistemologiczną pozorność przysługującą, co do zasady bytom intencjonalnym.
Lech Wałęsa traci swoją substancjalność na rzecz funkcjonalności reprezentacji swojego symbolu w możliwościach i koniecznościach logiki lub ewolucji systemu społecznego.
Pragmatyka przestrzeni możliwości funkcjonuje w systemie znaków, znaczących i znaczeń. Logiczna koherencja zapewnia realizację nieskończoności znaczeń za pomocą implikacji znaczących przesłanek i ich wniosków
Wobec problemu stałości i jedności parmenidejskiego bytu, Arystoteles próbując ująć zmienność wprowadza potencjalność i możność rzeczy. Tym samym rzeczy są zdolne do doznawania oddziaływań ze względu na odpowiednie dyspozycje. Z jednej strony konkretne i aktualne rzeczy i czyny a z drugiej ich potencjalność i możność w procesie ich aktualizacji względem aktu rzeczy.
Możność i możliwość staje się warunkiem rzeczy i czynu. Jednakże zawartość warunku okazuje się bezkresem problematyczności, która ujawnia się w ontologii światów możliwych. Co prawda Diodor Kronos wywodzi, że tylko rzeczywistość staje się możliwa, jednak sama możliwość zgodnie z jej własną logiką domaga się nieskończoności światów możliwych, które co prawda wedle Davida Lewisa są rzeczywiste, jednak już wedle S.Kripkego są zaledwie modalnościami umysłu, a wedle Rosena już tylko bytami fikcyjnymi.
Odtąd to, co możliwe tj. przestrzeń możliwości domaga się instrumentarium, które ograniczy ów bezkres. Tym instrumentarium staje się logika wraz z jej główną zasadą tj. zasadą niesprzeczności. Zasada niesprzeczności ogranicza bezkres, czyniąc możliwym to, co niesprzeczne a zarazem tożsame i względem tego co obce, różne.
Arystotelesowska zmienność rzeczy odnajduje sposób realizacji w logice predykatów dyspozycyjnych w ramach której prawdą staje się to, co prawdą być może, czyli prawdą jest zgodność możliwego sądu z rzeczą.
Cukier jest rozpuszczalny. Nikt rozsądny nie wątpi w to twierdzenie oraz w to, że gdy cukier zostanie wrzucony do wody, rozpuści się w niej. Każdy eksperyment to potwierdzi. Czy potwierdzi to logika?
Stosując implikację materialną, jeżeli w roli przesłanki ustanowimy rzecz (x) o pewnej dyspozycji A , to przy odpowiedniej realizacji B tej dyspozycji, zaistnieje określony efekt implikacji C, czyli:
A(x)= B(x)→
C(x)
Jednakże wniosek implikacji C(x) jest prawdziwy także w sytuacji, gdy poprzednik B(x) jest fałszywy - implikacja jest zawsze prawdziwa poza sytuacją gdy poprzednik jest prawdziwy a wniosek fałszywy.
Gdy posiadający dyspozycję rozpuszczalności x zostanie wrzucony do wody, to się rozpuści. Jednak wedle rachunku logiki cukier rozpuści się także w sytuacji, gdy nie zostanie wrzucony do wody, czyli w sytuacji, gdy B(x) jest fałszywe.
Prowadzi to do wniosku konieczności przyznania rozpuszczalności wszystkim obiektom, które nie zostały wrzucone do wody - czyli wszystkim przedmiotom z którymi nic się nie dzieje, moglibyśmy przypisać dowolne dyspozycje.
Powyższym problem stał się przedmiotem głębokich analiz empirysty Carnapa, racjonalisty Poppera i innych - jednak bez rozstrzygających definitywnie konkluzji.
Możliwość na stałe wpisuje się w rzeczywistość jako jej warunek poznawczy lub też jako niepewny fundament tego, co rzeczywiście jest lub i tego, co się czyni.
Zgodnie z tym, co zostało już powiedziane demokracja realizuje się w przestrzeni możliwości za pomocą znaków i znaczących odnoszących się do innych znaków i znaczących za pomocą koherencji w prawdzie logicznej implikacji. Jeżeli wniosek jest prawdziwy zawsze gdy jest prawdziwy, niezależnie od tego, co rzeczywiste, to prawda staje sie zakładnikiem logiki i przyszłości, oraz wspominanych już oczekiwań i nawyków. Prawda logiczna staje się prawdą pragmatyczną.
Możliwość jest przeciwieństwem rzeczywistości. Arystotelesowski akt względem możności i potencjalności, rzecz sama w sobie, względem formalnego a priori Kanta, byt w sobie względem bytu dla siebie N.Hartmana i J.P. Sartre'a.
Pragmatyzm jednak znosi wymienione dualizmy na rzecz umieszczenia bytu w funkcji modalnej znaku i symbolu w wspomnianej już zorientowanej na przyszłość psychologii oczekiwań i nawyków.
Tym, co teraz, jest możliwość i jej esencjalne przeciwieństwo, czyli konieczność - to co może być faktem, nie musi koniecznie być faktem.
Sposób realizacji demokracji ujawnia esencjalizm życia społeczno - politycznego.Esencjalizm wraz ze sferą intencjonalną a zarazem przestrzenią politycznego dyskursu odnajdują analogię w zubożonym względem rzeczywistości wytworze ludzkiej intencjonalności, której egzemplifikacjami są sztuka poetycka, powieść, teatr, film, przedstawienie medialne w których aktorzy odgrywają swoją rolę a bohaterowie stanowią przedmiot wyobrażeń wraz z przynależnymi im, nadanymi przez reżysera lub pisarza rolami i stereotypami. Polityka, sztuka poetycka, teatr realizują się na gruncie możliwości i konieczności. Premierem może zostać każdy obywatel, z kolei konieczne jest to, że we wszystkich możliwych światach wybory wygra ten, który uzyska większość.
Demokracja wraz z bezwzględną wolą większości sprawia, że wydarzenia polityczne są funkcją oczekiwań obywateli a politycy i celebryci polityczni odgrywają swoją rolę w myśl scenariusza dynamiki tych oczekiwań.
Abstrakcyjna myśl społeczna wraz z psychologicznymi oczekiwaniami i nawykami pełnią rolę reżysera, pisarza, czy też poety, którzy poprzez intencjonalne określanie możliwych działań, wymyślają to, co cudowne dla ludzkich antycypacji w ramach narracji przebiegu dzieła literackiego lub przedstawienia medialnego. Kresem i granicą tej możliwości jest wymyślenie samego cudu.
Przedstawienie z D.Tuskiem w roli głównej zostało ukonstytuowane na fundamencie samego cudu. W 2007 roku D.Tusk dotknął samej granicy możliwości, dzięki czemu zdobył władzę i ku nieszczęściu samego przedstawienia ukazał w nim to, co najlepsze na samym jego początku.
Pragmatyzm psychologicznych oczekiwań młodych, wykształconych z wielkich miast w ramach scenariusza i dynamis przedstawienia, domaga się czegoś zaskakującego, czegoś, czego zarazem oczekuje ta publiczność, czegoś, co jest ukoronowaniem jej zbiorowej nieświadomości, czyli bytu lub modalności o metafizycznym wymiarze. Problem w tym, że cud powinien być zwieńczeniem tego przedstawienia, zwieńczeniem tego teatru. Tymczasem rola głównego bohatera przedstawienia w myśl ukonstytuowanego na bazie psychologii oczekiwań, scenariusza jest zgoła odmienna. Główny bohater D.Tusk w scenariuszu swej mimesis jako polityk przypomina budowniczego, który na podstawie swej możności może wybudować wspaniałą i solidną budowlę ale także i byle jaką budę, która wciąż się zawala. Warunkiem i racją intencjonalną bohatera przedstawienia jest staranie i zamiar aby coś zrobić nie tylko "po prostu" ale też poprawnie. Tymczasem oparte na fundamencie nieokreśloności metafizycznego cudu, sztuka i przedstawienie w swej narracji ukazują finalny dramat w postaci czegoś analogicznego do wymienionej budy, czyli niespłacalnego długu. Wspomniana konsystencja wykształconych z wielkich miast jest niczym Dostojewski, który ukazuje tragizm Raskolnikowa, który w Zbrodni i karze dopuszcza się owej zbrodni, ponieważ tak właśnie chciał Dostojewski. Oczekiwania młodych wykształconych z wielkich miast względem bohatera ich scenariusza konstytuują los analogiczny do losu bohatera Dostojewskiego z analogicznym zwieńczeniem tej tragedii.
W przeciwieństwie do historyka, który opisuje rzeczywiste wydarzenia, reżyser, poeta, pisarz w swoim przestawieniu wymyśla coś, co może się wydarzyć, tj. "to, co jest możliwe zgodnie z prawdopodobieństwem lub koniecznością". Ta intencja ukierunkowana jest na rzeczy ogólne, przyszłe lub ponadczasowe, byty które mają inną naturę, niż konkretne rzeczy intencji historyka, intencji która odnajduje konkretną rzecz poza nią samą a więc w tym do czego ona się odnosi.
Przedstawienie medialne, narracja powieści nie potrzebują transcendencji - rzeczy i procesy rozgrywają się w jej wnętrzu. Sztuka poetycka musi jednak opierać swoją narrację na pewnych regułach tak aby uniknąć w jej dynamis niepotrzebnych chimer, fantazmatów i fantasmagorii. Tego rodzaju fantasmagorią jest usytuowanie bohatera narracji na fundamencie samego cudu, gdyż tego rodzaju metafizyczne wyobrażenie wykracza poza granicę sfery możliwości wyznaczoną przez twardą zasadę niesprzeczności.
Wracając do fenomenologii ontologicznej Ingardena, warto podkreślić odmienność sposobu istnienia przedmiotów intencjonalnych względem bytów realnych a więc bytów znajdujących się poza ramami intencji. Heteronomia bytowa przedmiotów intencjonalnych nadaje im specyfikę naśladowania, czy wręcz pozorowania realności, jej udawania. Zależność przedmiotu intencjonalnego, jego radykalna niesamoistność sprawia, że to coś pozbawione jest oparcia w sobie samym. To coś zarazem nie stawia żadnego oporu, jest czymś mniej niż chorągiewka na wietrze. Tego typu przedmiot ze względu na swą radykalną rozrzedzoność jest wręcz samą bezwolnością i zwiewnością. Przedmiot intencjonalny pozbawiony jest fundamentu bytowego usytuowanego w nim samym, gdyż znajduje sie on ostatecznie poza nim tj. w aktach świadomości i psychologii oczekiwań. W "Sporze o istnienie świata" Ingarden określa to następująco: "bytowy jego fundament leży w akcie świadomości, który go intencjonalnie wytwarza, albo też dokładniej powiedziawszy, w podmiocie psychicznym, który ów akt spełnia".
Niesamoistny przedmiot intencjonalny pozbawiony jest immanencji określających go znaczeń. Wszelkie znaczenia są nadane mu z zewnątrz, są doklejone, lub przyczepione. Dlatego też tego typu przedmiot, co do swojej istoty zmuszony jest funkcjonować w sąsiedztwie różnego typu abstraktów, które mają ten sam status oraz sposób istnienia, czyli statystyka PKB, zielona wyspa, wywalczenie wolności, trójkąta i koła.
Niesamoistny przedmiot intencjonalny jeżeli coś sprawia, jeżeli działa, to jest to, co do istoty działanie udawane i pozorowane. Pozbawiony autonomii tego typu przedmiot jest marionetką.
Ujawnia się zasadnicza antynomia władzy demokracji totalnej tj. demokracji osadzonej na bezwzględnej woli większości. Premier i prezydent tego typu systemu społeczno - politycznego istnieją w sposób niesamoistny, źródłem ich bytu jest coś, co jest względem nich zewnętrznego, władza staje się abstraktem pozbawionym wolności i autonomii a przez to staje się władzą byle jaką i marionetkową. Tego typu władza pozbawiona jest podmiotowości, a tym samym wszystkiego tego, co kształtuje podmiotowość wraz z duchem i siłą nadającą władzy odpowiednią moc decydowania. Byt pozbawiony podmiotowości skazany jest na przedmiotowość i funkcjonalność w jednoczesnej inercji mierności swojej egzystencji. Tego typu władza skazana jest na bycie zaprzeczeniem samej siebie. Władza demokracji totalnej okazuje się samą antynomią, samą sprzecznością i zaprzeczeniem, samą granicą.
Zawartość intencji określona jest racjonalną strukturą, gdyż tak jak zostało już ukazane, kieruje się ona własnymi regułami, regułami specyficznej logiki koherencji. Rzeczy, których sposób istnienia oraz ontologiczne uposażenie cechują się odmiennością struktury bytowej, wyrzucane są mocą jej immanentnych reguł poza jej nawias. W przestrzeni intencji mogą znaleźć się aktorzy, przedmioty rzadkie, bezwolne i niesamoistne, w końcu marionetki. Na zewnątrz znajdują się podmioty cechujące się autonomią bytową, osoby wolne oraz jak zostało już udowodnione na wstępie idee i wartości. Dlatego też niektórzy politycy są pożądani przez ową strukturę, czyli np. A.Kwaśniewski, D.Tusk inni liderzy tzw. zaufania społecznego. Z drugiej strony mamy wrogów demokracji i systemu, wrogów którzy w sposób naturalny są radykalnie odrzucani, gdyż już sama ich styczność z opisywaną strukturą wywołuje wzrost niepożądanego napięcia, czego ostatnim przykładem jest osoba prof. Glińskiego, którego ewentualny rząd byłby rządem autonomicznym a więc pozbawionym tych wszystkich cech, które określają rządy w wewnętrznych ramach danego systemu politycznego.
Pomiędzy zbiorem bytów intencjonalnych a zbiorem bytów określających wymiar i znaczenie oczekiwań zachodzi relacja, której wymiar ma charakter kolejnej antynomii. Z jednej strony scenariusz zachowań bytów intencjonalnych jest określany przez wymienione oczekiwania nawyki, czyli władza przeprowadza określone badania statystyczne mas a z drugiej oczekiwania i nawyki abstrakcyjnych mas są kształtowane wedle projekcji mających swe źródło w tym, co immanentnie zawarte w intencji wedle kryterium: "jakie możliwe struktury wytworu ludzkiej kultury, masy są stanie zaakceptować".
Kontrfaktyczna struktura możliwości, pozorność sfery intencjonalności oraz teatr i przedstawienie medialne są ukonstytuowane na immanentnej i wspólnej im regule, regule gry. Reżyser, aktorzy i publiczność mają lub powinni mieć wiedzę o tym, że wszelka sztuka poetycka, wszelkie przedstawienie medialne, wszelka wyrafinowana imaginacja języka jako środka wyrazu zbioru znaczeń i znaczących są możliwe dzięki oszustwu. Oszustwu który staje się powszechnie akceptowalne, oszustwu, który dzięki owej akceptacji staję sie normalnością życia społecznego. Akceptacja możliwych struktur wytworu ludzkiej kultury zostaje utożsamiona z akceptacją wszelkiego możliwego urojenia.
Na tym tle ujawnia się antynomia: Kłamię.
Kłamię, a więc nie kłamię, więc kłamię itd. ad infiniutum. Gdy mówię kłamię, mówię prawdę, czy kłamię?
W tej antynomii została zawarta sprzeczność, która nieustannie towarzyszy wszelkim przejawom ludzkiej wytwórczości. Antynomiczność tej antynomii opiera się na bezsensownym orzekaniu o sobie samym z dwóch perspektyw jednocześnie tj. z perspektywy zakresu i oraz treści w ramach stosunku pomiędzy tym, co ogólne a tym, co szczegółowe, "znaczenia bezwarunkowego i warunkowego". Paweł z Wenecji w Logica Magna ujmuje rzecz następująco: "Żadna rzecz nie może formalnie przedstawić wyraźnie siebie samej. Żadna we właściwym sensie tego słowa pomyślana wypowiedź, nie może znaczyć, że sama jest prawdziwa, ani też, że sama jest fałszywa. Dowód: w przeciwnym razie wynikałoby, że byłaby ona pewnym, właściwym i wyraźnym poznaniem siebie samej, co jednak jest niemożliwe". G.Cantor odkrywa zbiór wszystkich zbiorów, który zaprzeczył możliwościom fundowanym na jego założeniu. Burati Forti dowodzi antynomiczności zbioru liczb porządkowych, gdyż z jednej strony można dowieść, że sam jest liczbą porządkową, a z drugiej jako zbiór ufundowany nie może stanowić elementu samego siebie. Na podobnej zasadzie B. Russell odkrywa antynomie klas, które nie są własnymi elementami. Semantyka odkrywa, że język nie jest tylko syntaktycznym zbiorem reguł, lecz jego elementy i ich kombinacje wyrażają także pewne odniesienie do tego, co oznaczone.
Logika klasyczna z kolei w ramach rozpatrywania problemu zmusza do dowiedzenia prawdziwości pewnej wypowiedzi wraz z jej negacją, czyli A i nie A.
Analogiczny problem, ujawnia się w sporze o leminga. Spór opiera się na redukcji leminga do istoty nie mającej zdolności samodzielnego myślenia. Problem w tym, że każdy człowiek w rzeczywistym procesie myślenia, czyni to samodzielnie. Z drugiej jednak strony jego myślenie realizuje się względem ogólnych pojęć i ich reprezentacji. Zakresy pojęć, ich ekstensje i reprezentacje są wspólne, co pozwala na komunikację. Zawartość pojęcia, czy też jego nasycenie jakością z kolei jest kwestią indywidualnego rozumienia, kategoryzacji i posiadania. L. Wittgenstein wprowadza kategorię użycia języka, czy też pojęć i ich reprezentacji. Quine wprowadza pojęcia nieokreśloności referencji i niezdeterminowania przekładu a następnie przedmiotem jego zainteresowań staje się obserwacja zachowania. Rzeczywisty spór o leminga rozgrywa się w przestrzeni zachowania a nie w przestrzeni abstrakcyjnego rozumowania. Leming reaguje pragmatycznie, dzięki czemu jest przewidywalny w swoich zachowaniach, co pozwala na stymulację tego zachowania poprzez modelowanie odpowiednich bodźców, co generalnie umożliwia i zapewnia stabilizację struktury systemu społeczno-politycznego. Problem leminga rozgrywa się w przestrzeni możliwości, znaków, oczekiwań i możliwej akceptacji w kierunku racjonalnego rozwoju sił społecznych. Dlatego też, co do zasady lemingiem jest osoba wykształcona i tym samym racjonalna. Racjonalizm wraz z koherencją jest bowiem główną siłą napędową rozwoju społecznego i gospodarczego a leming będąc jego funkcją spełnia pragmatyczną rolę. Z drugiej strony irracjonalny duch, siła i autonomia mohera stanowi naturalne zakłócenie rozwoju sił społecznych, czego egzemplifikacją były zakłócenia harmonii jedynie słusznego kierunku rozwoju społecznego w latach 80 tych. Oczywiście irracjonalny duch o którym wspominał Jan Paweł II w 1979 roku został w odpowiedni sposób instrumentalnie wykorzystany w ramach pragmatycznej modyfikacji ideologii dzięki konsensusowi władzy oraz reprezentantów pragmatycznej opozycji.
Tym samym pragmatyzm zawsze jest zwycięski, co jest zresztą zgodne z jedną z głównych tez artykułu. Irracjonalny moher wraz ze swoją autonomią, podmiotowością, wolnością i duchem jest z założenia skazany na porażkę w przestrzeni pragmatycznej możliwości, dlatego też mamy ledwie wiążącego koniec z końcem K. Wyszkowskiego, czy też nie mającego konta w banku J.Kaczyńskiego i z drugiej strony opływającego bogactwem i przepychem L.Wałęsę z jednej strony wierni ideom, a z drugiej bieżący pragmatyzm.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na spór o prawdę w uznaniu L.Wałęsy za agenta służby PRL-u. Z jednej strony Wyszkowski, który w swej immanencji opiera się idei oraz na założeniu rzeczywistej walki z wrogiem, czyli władzami PRL-u, gdzie owa rzeczywista intencja wraz z rzeczywistymi czynami stanowią podstawę dla sądu opartego na zgodności a z drugiej strony pragmatyzm L.Wałęsy dla którego władza PRL-u nie była rzeczywistym wrogiem o czym świadczy analiza zachowania ex post - w myśl metodologii badania szczerości aktów mowy Austina oraz końcowy efekt causa finalis, czyli consensus. Z jednej strony rzeczywistość K.Wyszkowskiego a z drugiej strony możliwość i pragmatyzm L.Wałęsy. Orzekający w sporze Sąd tak naprawdę musiałby orzec o adekwatności jednej z koncepcji prawdy tj. albo prawda klasyczna albo prawda pragmatyczna. Sąd nie ma instrumentów do orzekania względem tego typu problemów. Pragmatyzm L.Wałęsy jest cały czas zwycięski, z drugiej strony rzeczywistość i idee K. Wyszkowskiego w przestrzeni pragmatyzmu skazane są na porażkę.
Warto też zwrócić uwagę na rangę jaką uzyskuje zwycięstwo w demokracji i w wyborach. W pragmatyzm z założenia wpisane jest zwycięstwo. Polityk przegrany nie jest politykiem pragmatycznym. Z jednej strony naturalna potrzeba głoszenia pewnej ideologii, która nie koniecznie musi mieścić się w ramach przestrzeni pragmatyzmu a często wręcz przeciwnie - może być jej zaprzeczeniem a z drugiej strony konieczność wygrywania wyborów pod rygorem zasadności porzucenia swoich ideologii o ile nie uzyskają one wystarczającego poparcia mas.
Wracając jednak do pragmatycznych Kretyńczyków: gdy sąd Kretyńczyka uznającego wszystkich Kretyńczyków za kłamców był prawdziwy, to i on by kłamał a więc mówił coś nieprawdziwego. Gdyby jednak jego sąd kłamał, to wszyscy Kretyńczycy włączając tu i jego samego mówiliby prawdę.
Odtąd prawda i kłamstwo staje się zakładnikiem walki o prawdę własnego przekonania i fałsz cudzego. Skoro ja kłamiąc mówię prawdę, to przeciwnik przedstawiając zdanie odmienne tak, czy inaczej musi kłamać - inny jest kłamcą.
Ilekroć więc przeciwnik polityczny coś wypowie tylekroć towarzyszy mu kłamstwo. Swoją drogą na podobnej zasadzie działa cały przemysł pogardy. Mianowicie w przeciwniku zawsze można dostrzec pewną negatywną zawartość, która skąd inąd również nie jest nam obca, ale być może w nieco odmiennej formie lub treści i jej nasyceniu. Następnie ów negatywna zawartość uzbrojona w odpowiednią rangę np. ilość powtórzeń w telewizorze, staje sie swoistym medium funkcjonującym w przekazie społecznym - ilość powtórzeń w telewizorze nierzadko okazuje się samodzielnym sposobem nadającym pożądaną rangę danej formie lub treści.
Przestrzeń aktywności człowieka realizuje się z jednej strony względem uniwersum bytowego, gdzie człowiek istnieje obok niezależnie istniejących: idei, rzeczy materialnych, oraz bytu absolutnego - Boga oraz zależnie istniejących przedmiotów intencjonalnych a z drugiej strony względem uniwersum określonego możliwościami ludzkiej wytwórczości w ramach rozwoju społecznego i kulturalnego. Z jednej strony mający swoje źródło w Jedności i Bogu pluralizm bytowy z drugiej pragmatyzm nieustannie zmierzający ku "final opinion" C.S Peirce'a. Z jednej strony źródło, przyczyna sprawcza, Bóg, transcendencja, tradycja, historia, pokora wobec świata a z drugiej cel, causa finalis, nowoczesność, porządkowanie świata w ramach immanentnych oczekiwań i nawyków człowieka. Peirce określa to następująco: "to, co rzeczywiste, jest więc tym, co prędzej czy później wyniknie z informacji i rozumowania, i co jest przeto niezależne od moich, czy twoich fantazji. Tak więc samo źródło koncepcji rzeczywistości wskazuje, że koncepcja ta koniecznie zawiera pojęcie pewnej wspólnoty, bez wyraźnych granic, a zdolnej do wyraźnego pomnażania wiedzy".
Kierunek rozwoju sił społecznych jest jednoznaczny, czyli, globalizacja, wspólnota, absolutna jedność myślenia, którą Habermas określa jako rodzaj transcendencji od wewnątrz i w końcu communa.





Komentarze
Pokaż komentarze