Sprawa zatrzymania samotnej matki w Opolu stała się przedmiotem różnego typu medialnych wypowiedzi ze strony polityków i prawników. Wypowiedzi te próbują ukazać zdarzenie na tle własnych poglądów związanych z polityką prawną.
Niektórzy z polityków tacy jak R.Kalisz muszą wykazać się wręcz ekwilibrystyką argumentacyjną, gdyż w jaki sposób pogodzić często wypowiadaną przez niego pochwałę dla dura lex sed lex z jednoczesną krytyką twardości prawa kierowaną min. np. pod adresem Z.Ziobry, czy też krytyką koncepcji państwa policyjnego. Z. Ziobro przynajmniej wykazuje konsekwencję argumentując, że prawo powinno być bardziej bezwzględne i surowe dla przestępców.
Generalnie krytyka w przedmiotowej sprawie kierowana jest pod adresem sądu, policjantów, którzy nie zachowali się rozsądnie.
Wydarzenie z Opola nasuwa jednak znacznie głębszą refleksję. Czy zdarzenie z Opola jest przypadkiem odosobnionym, czy też tylko jaskrawo ukazującym pewien stan rzeczy w systemie prawnym. Czy rangę temu zdarzeniu nadaje taka a nie inna decyzja sądu i następnie postępowanie policji wobec tej konkretnej matki z dwójką dzieci, czy też rangę tą nadaje coś bardziej ogólnego, czyli możliwa decyzja sądu i zachowanie policji wobec przeciętnego obywatela w zbliżonych okolicznościach, a przypadek z Opola jest tylko jaskrawym pretekstem ukazującym sposób funkcjonowania prawa. Inaczej mówiąc, czy tego typu działanie sądu i policji byłoby możliwe i prawnie uzasadnione w przypadku, gdyby matka miała jedno dziecko lub gdyby matka z dwójka dzieci miała męża, czy też gdyby sprawa dotyczyła niepełnosprawnego, chorego, starego, bezrobotnego itp.
W tej konkretnej sprawie już z wyjaśnień matki wynika, że działanie policji było formalnie prawidłowe. Osoba ta otrzymała co prawda informację o umorzeniu postępowania u komornika ale zarazem nie odebrała korespondencji z sądu o zamianie grzywny na areszt. Nie odebranie korespondencji traktowane jest jako spełnienie warunku normy tj. miała możliwość zapoznania się z treścią pisma. Norma nie wymaga zapoznania się treścią pisma a tylko z jej możliwością.
Zaniechanie tej osoby wydaje się być oczywiste i przyczyna jej aresztowania nie wyczerpuje się tylko w takim a nie innym działaniu organów państwa ale obejmuje również jej zachowanie - system nie toleruje postawy strusia i osoba ta w największym stopniu jest odpowiedzialna za taki a nie inny los swoich dzieci. Najpoważniejszą kwestią w tym przypadku wydaje się więc nie samo aresztowanie ale jego godzina, czyli w uogólnieniu pewną elastyczność sytemu prawa, które w swoim działaniu uwzględnia lub nie uwzględnia pewne nieformalne, czyli materialne aspekty konkretnego przypadku.
Wspomniana głębsza refleksja nad sprawą powinna jednak objąć znacznie szerszy zakres problemu, niż tylko wyjaśnienie sprawy w danym przypadku. Inaczej rzecz ujmując powstaje pytanie, czy problem wyczerpuje się w "przygodnie" w danym przypadku, czy też dany przypadek jest tylko pewną koniecznością, która prędzej czy później musiała się ujawnić i będzie się ujawniać w specyficznych okolicznościach, gdyż istnieje pewien problem substancjalny i strukturalny systemu prawa.
Szukanie przyczyn dla danego przypadku można rozpocząć od samego początku tj. od źródeł prawa w danym systemie.
Polski system prawa opiera sie na założeniach koncepcji pozytywizmu prawniczego, który wiąże się z pewnymi procesami społecznymi i gospodarczymi. Pozytywizm prawniczy był reakcją na kilkusetletnią tradycję prawa. W swoich założeniach miał stanowić i stanowi alternatywę dla prawa opartego na prawie natury, czyli dla prawa nierozłącznie związanego z moralnością, którą J.Bentham - nauczyciel Austina nazywa "prymitywnym narzędziem tyranizującej demagogii", która dzięki strumieniowi nonsensu wypływającego ze stałego nadużywania słów, służy tylko i wyłącznie utrzymaniu koncepcji władzy i prawa autorytarnego. Słowa Benthama - twórcy utylitaryzmu, narzucają refleksję, że Marks co do założeń swojej koncepcji w dziedzinie ekonomi nie był aż tak oryginalny, co pozwoliło pozytywizmowi prawniczemu szybko znaleźć wspólny język oraz przestrzeń realizacji w prawie PRL-u.
Źródłem prawa staje się więc władza świecka, czyli austinowski suweren, który ustanawia prawo pozytywne w postaci ustawy. Ustawa jest faktem społecznym związanym z dominującym układem społeczno - politycznym. Tego typu usytuowanie ustawy rodzi problem mocy zobowiązującej tj. z samego faktu istnienia ustawy nie wynika jeszcze jej obowiązywanie do czegokolwiek.
Pozytywizm prawny miał być sprzeciwem wobec tradycji, która wywodziła wartości i związane z nimi powinności z bytu. Z drugiej strony prawo miało być niezależne od moralności wraz z towarzyszącą jej powinnością, którą Hume umieścił w sferze niezależnej od bytu - Hume wywiódł, że z bytu logicznie nie wynika powinność.
Jeżeli G. Radbruch twierdzi, że tylko moralność uprawomocnia obowiązywanie prawa, to twórca pozytywizmu Austin obowiązywanie prawa wiąże z niezależnym od moralności rozkazem suwerena - władzy.
Obywatel winien jest bezwzględne podporządkowanie się władzy i zarazem abstrakcyjnej normie wraz z nakazami i zakazami, które są wyrazem woli suwerena - państwa. Aby tego typu zobowiązanie miało możliwość realizacji obywatel powinien w sposób bezwzględny nabyć zdolność i nawyk do posłuszeństwa rozkazowi władzy. O ile jednak obywatel posiada pewne minimum wolności, wolności takiej jaką posiada żołnierz odmawiający rozkazu mającego na celu przestępstwo i wykroczenie, to prawnik jest podległy ustawie bez żadnych ograniczeń, natomiast sędziwie to " usta ustawy". Tym samym prawo zostaje utożsamione ze sposobem funkcjonowania prawników.
Abstrakcyjna norma oraz dogmatyczny formalizm w metodologii stosowania prawa poprzez pełną racjonalizację podporządkowują sobie całą przestrzeń prawną, czyli prawem może być tylko to, co im tj. normie oraz metodzie immanentne, łącznie z zasadami, sprawiedliwością, duchem prawa i obywatelem. Jeżeli coś jest moralne i zarazem obowiązujące w systemie prawa, to jest to zawarte w ustawie. Jeżeli jest coś sprawiedliwe to podobnie - każdy wyrok wydany przez "usta ustawy", czyli sędziego z samego tego tytułu jest już sprawiedliwy, niezależnie od idei sprawiedliwości i jej potencjalnej materializacji. Analogicznie jeżeli coś ma pełnić rolę zasady, to musi zawierać się w ustawie. Jeżeli jest coś, co może być duchem prawa, to również musi zawierać się w ustawie lub w jakiejś definicji.
Jeżeli więc prawnicy wciąż mówią o literze i duchu prawa, to nie może być mowy o dualizmie irracjonalnego ducha i racjonalnej ustawy, gdyż duch musi być zdefiniowany a tym samym i podporządkowany ratio systemu. Swoją drogą próbowałem odnaleźć definicję ducha prawa aby przynajmniej spróbować zrozumieć co rozumieją prawnicy, gdy o nim mówią - niestety nieskutecznie - co zresztą jest zrozumiałe, bo przecież jak irracjonalnego ducha można racjonalnie zdefiniować.
W pozytywizmie prawnym duchem prawa było by to, co niesie z sobą moc obowiązywania, czyli rozkaz władzy i oparty na strachu przed konsekwencją nawyk posłuszeństwa.
W zakresie oraz strukturze prawa nie tylko nie ma miejsca na moralność ale też nie może być miejsca na poczucie prawne o którym pisał Cz. Znamierowski, na jakąś intuicję, rozsądek, wielkoduszność itp.
Wedle pozytywizmu prawnego, prawo ma skutecznie rozwiązywać wszelkie problemy - bezpieczeństwo prawne stanowi bowiem cel prawa. Pozytywizm prawny w swych założeniach ma zapewnić to bezpieczeństwo wobec przeciętnego i możliwego obywatela a nie w jakiś konkretnych przypadkach. Wspomniane utylitarystyczne podłoże pozytywizmu mówi przecież o "największym szczęściu największej liczby ludzi", co dziś wyczerpuje się w odniesieniu do statystycznego obywatela. Tym samym bezpieczeństwo prawne ma charakter formalny i nie ma żadnego związku z materialną sprawiedliwością. Idea sprawiedliwości podobnie jak idea Dobra realizuje się materialnie w konkretnych przypadkach a nie względem pewnej statystycznej wielkości. Tym samym przypadek z Opola, jest tylko pojedynczym przypadkiem na który, podobnie jak na wiele innych pojedynczych przypadków, system nie ma podstaw ani prawa osobliwie zareagować.
Przedstawiony krótki zarys źródeł prawa oraz jego obowiązywania nie wyczerpuje aktualnej sytuacji i sposobu realizowania się prawa w naszym kraju. Zarys źródeł prawa powinien obejmować koncepcje wielu pozytywistów prawnych w tym np. H.Kelsena, który w sposób szczególny traktował formalny legalizm i konsekwencję, które nieuchronnie prowadziły do normy podstawowej, czyli fikcji. Trudno jednak uznać fikcję za coś co może do czegokolwiek zobowiązywać, aczkolwiek porzucenie i zanegowanie tradycji musi wiązać się z ustanowieniem czegoś pozytywnego - fikcja byłaby więc tym pozytywnym początkiem.
Sądzę, że istnieje wiele przesłanek wskazujących na to, że sposób realizacji prawa w naszym kraju tylko w niewielkim zakresie opiera się na przedstawionym zarysie jego źródeł. Posłuszeństwo wobec ustawy będącej rozkazem może wywoływać zobowiązanie, jeżeli obywatel rozkaz jest w stanie zrozumieć. Inflacja ustaw wraz z towarzyszącą jej mnogością interpretacji powoduje, że ustawodawstwo nie jest zrozumiałe dla przeciętnego obywatela. Przeciętny obywatel zdany jest nie tyle na podporządkowanie się obowiązkowi, co na łaskę prawnika, który nauczył się funkcjonowania w zawiłościach i tajemniczych regułach systemu. Sytemu w którym moc prawną mają nie tylko ustawy ale różnego typu definicje, interpretacje, wykładnie i różnego typu konstrukcje ezoterycznych faktów i znaczeń prawnych, mających swoje źródło niejednokrotnie w sposobie stosowania prawa Polski Ludowej. Osobny rozdział to formalno - dogmatyczna metoda wyprowadzania wniosków, której założenia i sposób realizacji są bardzo specyficzne.
Ujawniając zarys źródeł i sposobu realizacji prawa należy przyjąć założenie, że przypadek z Opola jest tylko jaskrawym przykładem, który dzięki swej specyfice i związanej z nią medialności ukazuje polskie prawo w normalnym działaniu. Zdziwienie musi budzić nie tyle takie a nie inne zachowanie sądu, czy policji ale tych, którzy się dziwią. czyli udających Greka: Kalisza, Ćwiąkalskiego, Kwiatkowskiego i innych. W tej sprawie swoje zdanie wyraził nawet sam suweren D.Tusk - problem w tym, że zarówno jego suwerenność jak i jego wypowiedź mają czysto formalny wymiar, o czym świadczy treść tej wypowiedzi ale przede wszystkim refleksja nad prawem w normalnym funkcjonowaniu.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)