modus in actu modus in actu
1836
BLOG

Możliwość zamachu i służby specjalne na tle dekadencji

modus in actu modus in actu Polityka Obserwuj notkę 28

Katastrofa smoleńska należy do najważniejszych tematów dyskursu publicznego ostatnich lat.  Zdarzenia z dnia w którym ujawniono przesłanki wskazujące na podejrzenie śladów wybuchowych w samolocie wskazują na olbrzymią wagę tematu dla bieżącej polityki zarówno krajowej jak i międzynarodowej. Ujawnienie przesłanek wskazujących na podejrzenie i wynikającą z tego możliwość  zamachu ma i będzie miało bardzo poważne konsekwencje dla całej przestrzeni życia publicznego.

 Prokurator Szeląg na konferencji prasowej wskazał na bardzo istotną dystynkcję pomiędzy ewentualnym rzeczywistym stanem rzeczy w postaci śladów trotylu w samolocie a stwierdzeniem takiego faktu.  

Należy zwrócić uwagę, że pomiędzy stanem rzeczy a faktem nie zachodzi tożsamość. Fakt jest każdorazowo konstytuowany w języku, natomiast stan rzecz ma charakter materialny i jest niezależny od języka. Fakt jest adekwatny i prawdziwy w sytuacji gdy zachodzi zgodność pomiędzy jego treścią i ukonstytuowanym znaczeniem a stanem rzeczy, czyli inaczej rzecz ujmując, gdy fakt adekwatnie odnosi się do stanu rzeczy. Problematyka zgodności oraz znaczenia nie jest oczywista Na problem zwraca uwagę sam Don Kichot zauważając, że "fakty bywają wielkim wrogiem prawdy".

Przebieg dyskurs publicznego w tym temacie jest bardzo chaotyczny. Wynika to przede wszystkim z nieokreśloności samego zdarzenia, z emocji, pragmatyki argumentów dla bieżącego interesu politycznego oraz innych czynników w tym tych, które mogą być intencjonalnie inspirowane.

Chłodna analiza sytuacji powinna opierać na przyjęciu pewnego porządku metodologicznego na który implicite wskazał prokurator Szeląg.

Czym innym trotyl w samolocie a czym innym tego możliwość, czyli językowe stwierdzenie. Czym innym rzeczywisty zamach i analogicznie, czym innym jego możliwość. Czym innym byt w sobie, czym innym byt dla siebie. Można wręcz powiedzieć, że materialny stan rzeczy oraz jego możliwość są sobie przeciwne.

Nadmieniam, że jestem przeciwnikiem hipotezy o tym, że doszło do rzeczywistego zamachu - zamachu rozumianego potocznie. Zamach jest czystym pojęciem a priori tzn. nie jest pojęciem, które ma materialny, bezpośredni desygnat. Mówiąc o zamachu raczej nikt nie traktuje go jako realnie istniejące uniwersalium, czyli byt ogólny. Zamach to raczej pojęcie zawierające w sobie zbiór różnych pojęć - elementów, które będą reprezentacjami jakiegoś stanu rzeczy i zdarzeń, czyli będą w jakiś sposób odnosić się do czegoś, co zaistniało w stanie rzeczy oraz towarzyszącym mu wydarzeniu. Konceptualne rozważania dotyczące samego pojęcia "zamach" to zupełnie inny temat tj. analityka pojęcia  względem innych pojęć.

Nie istnieje kryterium, które stanowiłoby jednoznaczne potwierdzenie hipotezy o zamachu jak i z drugiej strony stanowiłoby jednoznaczną falsyfikację tej hipotezy, ponieważ ilekroć dokonamy np. empirycznego potwierdzenia lub sfalsyfikowania  jakiegoś elementu - reprezentacji we wspomnianym zbiorze, tylekroć pozostaną pozostałe elementy, które tylko zmodyfikują bieżące znaczenie. Problem ten dotyczy np. trotylu - trotyl może być przesłanką wskazującą na zamach, jak również przesłanką temu przeczącą.   

O ile hipoteza o zamachu jest już na stałe problematyczna, to hipoteza o MOŻLIWYM zamachu wydaje się być oczywista.

Przy czym chodzi to o oczywistość ze względu na specyficzny sposób istnienia, który nie należy utożsamiać ze sposobem istnienia materialnych rzeczy a także, który nie należy utożsamiać z "oczywistą oczywistością" czyli określeniem syntezy pokrywania się dwóch niezależnych intencji.

Możliwość ta wynika, tak jak wspomniałem, nie tyle z odniesienia do stanu rzeczy, co z istnienia przesłanek lub możliwych przesłanek oraz z samego sposobu wyprowadzania wniosków.

Czytelnik powieści kryminalnych np. A. Doyle'a lub też doświadczony prawnik ma świadomość tego, że winnym przestępstwa jest ten, na którego winę wskazują dowody, co nie koniecznie oznacza, że jest on rzeczywistym sprawcą tego czynu. Dowody można skonstruować, odpowiednio ukierunkować i powiązać w odpowiednie związki, można przeprowadzić logiczne ze względu na koherencję i pragmatykę wynikanie ale zarazem metodologicznie błędne ze względu na zgodność wnioskowanie.

Dyskurs publiczny ujawnia paradoksalnie to, co nie mieści się w formie a tym bardziej w treści tego dyskursu. Mianowicie ewentualne działanie służb specjalnych.

Aby ujawnić działanie służb specjalnych wystarczy dokonać refleksji analogicznej, co do metody, do refleksji jaką dokonał ponad 2500 lat temu Tales. Na podstawie zmysłowej obserwacji wody dokonał apriorycznego namysłu nad tym, co się jawi aby odkryć, że rzeczywistość posiada pewne aprioryczne prawa tj. zasady, które explicite nie są dostrzegalne ale ujawniają się za pomocą rzeczy danych zmysłowo. Aprioryczne prawa i zasady oraz treść tych praw poprzedzają lub determinują to, co się ujawnia.

Współcześnie metodologia postawy Talesa nie jest zbyt popularna, gdyż większość odbiorców telewizji w tym TVN uważa rzeczywistość telewizyjną za rzeczywistość samą, za którą nie kryje się nic więcej. Jest to dość poważny problem społeczny, który z jednej strony jest intencjonalnie inspirowany a z drugiej strony może być w odpowiedni sposób wykorzystany.

Postawa Talesa wymaga bowiem czegoś więcej, niż tylko psychologicznego kojarzenia, tego co dane w telewizji. Nie chodzi tu więc o łączenie i rozdzielanie form, faktów, konstrukcji semantycznych, domysłów, stereotypów znaczeń społecznych itd.  

Obserwacja symulkarum i tego co w telewizorze  powinna skłonić do pewnej refleksji. Refleksja ta powinna uzmysłowić nie tylko fakty ale i pewne aprioryczne możliwości dla faktów i konsekwencji z tym związanych. Nie jest to oczywiście działanie zbieżne z interesem tych mediów gdyż wówczas postępujemy analogicznie do tego, jak mawiał Lem, czyli czytamy to, co nie napisane lub też czytamy pomiędzy wierszami.

 J.J. Angleton były szef CIA zauważa, że "kiedy służba wywiadowcza uwierzy w swą odporność na oszustwa ze strony wroga, oznacza to, że jest w najwyższym stopniu na nie podatna".

Medialna narracja dotycząca przebiegu wydarzeń związanych z katastrofą smoleńską, zachowanie D.Tuska i PO, pokazują, że nie istnieje problem działania służb specjalnych lub też istnienie takiego problemu należałoby zakwalifikować do zbioru spiskowych teorii. Co więcej, oddanie śledztwa Rosji wskazuje, że w ogóle nikt nie bierze pod uwagę ewentualnych działań byłego KGB. Można mieć wątpliwości, czy w Polsce istnieją w ogóle służby specjalne, co paradoksalnie jest korzystne dla istnienia tych służb, aczkolwiek ewentualnie przemyślana i zaplanowana strategia oddania śledztwa smoleńskiego Rosji wydaje się być poważnym błędem z poważnymi jego konsekwencjami. Osobiście sądzę, że dla D.Tuska i tej władzy rolę służb specjalnych spełniają pijarowcy, co wskazuje na kompletną nieodpowiedzialność i absolutny brak kompetencji.   

Powstaje pytanie, zresztą trywialne, czy Polska jest obszarem zainteresowania i działania obcych a w szczególności rosyjskich służb specjalnych. Pytanie jest uzależnione od tego, czy obce państwa w tym Rosja mają w Polsce aktualne lub potencjalne interesy. Odpowiedź wydaje się być oczywista. Jeżeli w ostatnich kilkuset latach Rosja miała w Polsce interesy, to dlaczego obecnie miałby być inaczej. Należy więc a priori założyć, że w dalszym ciągu Polska jest terenem działania rosyjskiego wywiadu i kontrwywiadu. Zresztą postawa D.Tuska, PO i telewizorów implicite to potwierdzają.

Zdarzenie związane z katastrofą smoleńską nie wyczerpuje się w samym stanie rzeczy tj. rzeczywistej katastrofie samolotu, śmierci pasażerów oraz przyczyn z tym związanych. Materia i formalna struktura tego zdarzenia odniesiona do układu przestrzennego ma także swój odpowiednik w układzie czasowym. Stan rzeczy zaistniał, wydarzenie jednak trwa dzięki konstruowanym faktom o tym wydarzeniu. Konstrukcja faktów o tym wydarzeniu ma charakter dynamiczny i implikuje kolejne fakty w tym różnego typu stwierdzenia.  Do faktycznego uniwersum należy więc zaliczyć możliwy udział służb specjalnych oraz możliwe tego konsekwencje polityczne ale również gospodarcze. Przy czym nie zakładam tutaj udział tych służb w samych przyczynach katastrofy, choć ich nie wykluczam. Bardziej chodzi mi o udział tych służb specjalnych w zdarzeniach po katastrofie.

Rozpatrywanie katastrofy smoleńskiej bez uwzględnienia faktu udziału służb specjalnych musi narzucać wniosek wynikający z przywołanego wyżej cytatu Angletona - cytat ten ukazuje pewne aprioryczne prawo. Jeżeli ktoś zakłada, że wszystko to, co dzieje się w sprawie jest zarazem uwidocznione w TVN lub w innych telewizorach i innego typu mediach, to jednocześnie w sposób błędny traktuje to przedstawienie jako rzeczywistość ukazującą lub mającą ukazywać to, co rzeczywiście rzeczywiste. W błędzie, który uzasadnia tezę o podatności na manipulację.

Sama natura działania wywiadu i kontrwywiadu uniemożliwia ich obiektywizację w przebiegu wydarzeń. Tym samym zarówno udział jak również sposób i rodzaj podejmowanych czynności tych służb może być ujmowany wyłącznie w kategoriach a priori na zasadzie pewnej spekulacji. 

Znajomość technik działania KGB ukazuje historię Trustu, WiN-u kolejnych głasnosti, historię Nosenki, Fedory, Jurczenki, Pienkowskiego, Golicyna, Philiby'ego i wielu innych. Już w XVIII w. książę Potiomkin w celu wywarcia wrażenia na carycy Katarzynie Wielkiej organizował przedstawienie z jednowymiarowymi fasadami wiosek, po to aby ukazać wielkość cesarstwa.  Wszelkie ważniejsze wydarzenia w historii XX wieku poprzedzone były odpowiednim nieraz wieloletnim przygotowaniem mającym na celu zmylenie przeciwnika. Wywiad sowiecki pokazał, że potrafi aranżować ciągi zdarzeń przez niemal dekady, tak aby przekształcić kontrolowany przez siebie przekaz w wiarygodne informacje dla osiągania daleko wybiegających w przyszłość celów.

Tak jak w życiu przyrody tak też w życiu każdego człowieka oszustwo przybierające formę np. konwenansu jest czymś zupełnie normalnym. Każdy stara się być bardziej atrakcyjnym, niż jest w rzeczywistości, każdy zachowuje się inaczej gdy wie, że jest obserwowany.  

Sztuka kamuflażu zakłada podejmowanie wiele różnego typu czynności, które mają za zadanie nie tylko wprowadzić przeciwnika w błąd ale również utrwalić go w tym błędzie. Podstępne oszustwo zakłada wręcz współdziałanie dwóch stron, gdzie oszukujący potrzebuje nie tylko zdobyć zaufanie ofiary ale również wyzwolić zaistnienie relacji cichego pokrewieństwa. Relacja pomiędzy oszukiwanym a oszukującym musi opierać się na ścisłej ochronie tajemnicy istniejącego miedzy nimi związku, przez co zacieśnia się sieć wzajemnego uwikłania. Jak twierdzi Epstein im bardziej cel zaplątuje się w konspiracyjną sieć, tym bardziej zmuszony jest ufać swemu zwodzicielowi. Współdziałanie w realizacji wspólnego celu musi być na tyle silne, że cel jest skłonny bronić swojego zwodziciela aby nie narazić się na zarzut, że został wystrychnięty na dudka. Z drugiej strony w interesie oszukującego jest dopomagać celowi w powiększaniu rangi jego znaczenia w oczach jego bezpośredniego otoczenia.

 Rosja w przeciwieństwie do Polski należy do państw, które mają aspiracje mocarstwowe. W polityce międzynarodowej Rosja chce pełnić rolę znaczącego gracza. Tego typu rolę może pełnić państwo, w którym koncepcje polityczne wybiegają daleko do przodu, z tym, że chodzi tu o koncepcje strategiczne a nie koncepcję, żeby wygrać kolejne wybory - tak jak w przypadku D. Tuska i PO. Rosja w okresie panowania Putina podjęła bardzo ważne strategiczne działania w kierunku zapewnienia sobie stabilizacji gospodarczej i finansowej poprzez długoterminowe kontrakty dostaw surowców - na marginesie min. dzięki D.Tuskowi i PO. O ile np. polska gospodarka uzależniona jest popytu np. na telewizory i usługę, żeby oglądać TVN i seriale, to gospodarka rosyjska ma pełną stabilizację na wiele lat do przodu dzięki surowcom i produkcji. Tutaj uwidacznia się jakość gospodarki a nie forma liczona statystyką PKB z jej uwieńczeniem w postaci słynnej "zielonej wyspy". Ten przykład  uzasadnia dlaczego ZSRR przy mniejszym produkcie narodowym był przez lata prawie równorzędnym partnerem Stanów Zjednoczonych w wyścigu zbrojeń. 

Należy a priori przyjąć kolejne założenie, że Rosja ma  strategię polityczną daleko wybiegająca ponad to, co D,.Tusk i całe Po łącznie z pijarowcami i TVN-em  są sobie w stanie wyobrazić lub nawet pomyśleć. Co więcej strategia ta obejmuje wszystkie państwa regionu łącznie z Polską. Bardzo istotne jest to, że Putin nie musi się martwić o wyniki wyborów - jego działania są na tyle skuteczne, że zmiana tej mocarstwowej koncepcji politycznej była by z punktu widzenia interesów Rosji wyjątkową głupotą - to tak jakby zrobić prezydentem Rosji D.Tuska - to przecież Rosja musiałaby wejść do UE by dopłacać do sypiącego się budżetu.

Już Machiavelli zauważył, że "książę nie powinien próbować siłą zwyciężać tam, gdzie zwyciężyć da się oszustwem". Machiavelli argumentował: po co zużywać środki na walkę, gdy te same cele osiągnąć można taniej za pomocą pokojowego oszustwa. Z Bauman w jednej z ostatnich swoich książek zwrócił uwagę na to, że aktualnie nie istnieje zagrożenie wojny w tradycyjnym rozumieniu. Współcześnie te same cele można osiągnąć za pomocą utrwalenia zależności np. w postaci zadłużenia, czy też dostaw surowców ale również w postaci wpływu na kształtowanie się informacji w przestrzeni publicznej.  

Przyjęcie założenia o mocarstwowej polityce Rosji prowadzi w konsekwencji do wniosku, że Rosja w swojej strategii musi posiadać instrumenty do wpływania na bieżącą politykę w państwach objętych zakresem swoich interesów.  Tym instrumentem może być posiadanie możliwości dokonywania aktów dezinformacji, której istotą nie koniecznie musi być kłamstwo ale przede wszystkim prowokacja. Nie mniej istotne w tego typu działaniach jest tzw. sprzężenie zwrotne tj. pewien rodzaj informacji o zachowaniu się przeciwnika w sytuacji zastosowania  prowokacji. 

Nie jest wykluczone, że z tego typu działaniem mieliśmy do czynienia. Możliwe jest, że w dniu ukazania się informacji o trotylu w samolocie doszło do ujawnienia przez dziennikarza Rzeczypospolitej rzeczywistego faktu. Ten fakt stał sie podstawą do sformułowania oskarżeń o zamach, co miało bardzo istotne konsekwencje polityczne.

Jeżeli wrak samolotu jest na terenie Rosji od dwóch lat, to  całkowicie niezrozumiała jest sytuacja w której odnajduje się ślady trotylu będące przesłankami pośrednio wskazującymi na zamach lub bezpośrednio na jego możliwość. W przypadku faktycznego zamachu wszelkie ślady byłyby raczej ukrywane a była ku temu okazja. Zwracam uwagę, że mamy do czynienia z obszarem działania jednych z najlepszych służb specjalnych z tradycją, której nie powstydziłoby się nawet CIA. Pikanterii dodaje fakt, że W.Putin jest byłym człowiekiem KGB.

Nie jest wykluczone, że ślady trotylu zostały dostarczone na miejsce pobytu samolotu przez rosyjskie służby, po to aby odnaleźli je polscy prokuratorzy. Po ujawnieniu informacji przez Rzeczpospolitą D.Tusk prawdopodobnie został w końcu o czymś uświadomiony, w tym  o możliwej prowokacji, aczkolwiek opierałoby się to na ryzykownej hipotezie, że zamienił rady pijarowców na analizę kontrwywiadowczą.  Ze względu na okoliczności występujący na konferencji ubrani w stroje cywilne wojskowi prokuratorzy właściwie nie mogli powiedzieć niczego ponad to, co powiedzieli - wymagała tego racja stanu.

Warunkiem skuteczności działań służb specjalnych jest nie tylko dezinformacja ale również, uzyskanie informacji o możliwych zachowaniach się ofiary, co najlepiej sprawdzić w praktyce, po to aby ewentualnie w jeszcze większym stopniu uwiarygodnić dezinformację.  Co więcej, w praktyce ujawnia sie również coś, co uświadamia samej ofierze aktualną sytuację oraz ewentualne konsekwencje.

Wydaje się, że  tego typu metody działania miały już miejsce realizacji niejednokrotnie np. kwestia związana z zakręceniem kurka gazowego na Ukrainie, czy też Białorusi.

W przypadku Ukrainy warto zwrócić uwagę na los byłej premier Julii Tymoszenko. Udział rosyjskich służb specjalnych w działaniach zmierzających  do podpisania przez byłą premier niekorzystnego dla Ukrainy kontraktu gazowego wydaje się być uzasadniony. Jeżeli zestawimy los pani premier z losem G.Schredera, który z kolei ma intratną korzyść związaną z budową rurociągu gazowego na dnie Bałtyku, to ujawnia się pewna prawidłowość polegająca na istnieniu budowania pewnego rodzaju zależności opartych na związkach osobistych i indywidualnych z najwyższymi przedstawicielami władzy państw obszarze wpływów Rosji.

Sun-tzu powyższą problematykę ujmuje następująco: "Mieć szpiegów wewnątrz oznacza czynić użytek z wysokich urzędników wroga...aby móc stwierdzać, jak się mają rzeczy, we wrogim kraju, jakie tworzą tam przeciwko tobie plany, oraz burzyć spokój i powodować rozłam miedzy panującym a jego ministrami". 

Oddanie prowadzenia śledztwa katastrofy smoleńskiej stwarza rosyjskim służbom specjalnym olbrzymie możliwości ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Tocząca się walka polityczna, olbrzymie emocje są doskonałym podłożem dla podsycania konfliktu.

Warto także podkreślić ewentualną rolę rosyjskiego wywiadu w fakcie oddania śledztwa Rosji oraz w fakcie działań, które uniemożliwiają powołanie międzynarodowej komisji. Do tego można jeszcze dodać działania ośmieszania komisji Maciarewicza łącznie z próbami dezawuowania jego osoby.

Już Sun-tzu zauważył, że obok czynności pozorowania zjawisk, niezbędne jest również kontrolowanie systemu wywiadowczego wroga. "Boska sztuka pociągania odpowiednich sznurków" to nic innego jak sięganie w głąb i kontrolowanie aparatu wywiadowczego wroga. Tego typu działanie zakłada ścisłą koordynację dezinformacji ale także wzmacnianie fałszywego obrazu w umyśle wroga poprzez min. " kretów".

Wielki Szu w kultowym filmie nawiązując do Kanta mawia: "jak na podstawie przedstawień można cokolwiek sądzić o tych, no... rzeczach?" Kant uzasadnia, że rzecz sama w sobie jest niepoznawalna w całości swoich warunków. Poznawanie rzeczy jest więc nieskończonym procesem, którego dynamika jest skorelowana z kierunkiem prawdy jako idei regulatywnej.

Dyskurs publiczny w Polsce realizuje się w niewielkim stopniu wobec realnych i aktualnych stanów rzeczy, gdyż to wymaga jak zauważyli Kant i Wielki Szu namysłu i myślenia, zarówno nad rzeczą jak i samym myśleniem i relacją pomiędzy nimi.  Myślenie i refleksja nie mają oglądalności. Tego typu oglądalność ma dynamiczne komercyjne przedstawienie  w przestrzeni możliwych i abstrakcyjnych. zdarzeń tj. sondaże, statystka PKB, zielona wyspa, różnego typu hasła, które poprzez nadanie im odpowiedniej rangi koncentrują uwagę mas. Quazi-rzeczywistość medialna, pragmatyka i znaki wobec innych znaków, logiczna koherencja, autorytety i opinie, wypełniając przestrzeń publiczną tworzą byty, które wypełniają umysły obywateli po to, aby wyzwolić i ukierunkować ich oczekiwania oraz umocnić i utrwalić  ich nawyki.

Zarówno w demokracjach jak i w krajach dyktatorskich manipuluje się słowem, informacją, sygnałami, obrazami aby utrzymać kontrolę nad społeczeństwem. Tego typu metody są "humanitarną i tanią alternatywą w stosunku do brutalnej siły w procesie sterowania zachowaniami ludności".

Ujawniający się i już utrwalony nawyk nienawiści do przeciwnika politycznego opiera się na starannie ukształtowanej intencji, która ma swoje źródło w założeniu tj. w pewnej świadomości konstytuującej a zarazem warunkującej treść intencji.  Świadomość ta zawiera w sobie pewne aprioryczne prawa, które tak jak w zauważył Tales porządkują i determinują świat zjawisk, czyli w tym przypadku quazi-rzeczywistość medialną. Imitujące rzeczywistość przedstawienie kształtuje formę i wypełnia treść całej przestrzeni rzeczywistości publicznej wraz z przedmiotem zainteresowania mas, jak i tym, co determinuje habitus do samego wykazywania jakiegokolwiek zainteresowania.

To założenie, które wypełnia treść świadomości konstytuującej stanowi transcendentalny warunek możliwości samych zjawisk jak i również poznawania tych zjawisk i rzeczy.

Świadomość konstytuująca wyjaśnia różnice pomiędzy kulturami, narodami, społeczeństwami, grupami i jednostkami. Dlatego też istnieją pewne cechy, które charakteryzują poszczególne narody. Ingerencja w świadomość konstytuującą jest współcześnie podstawowym narzędziem osiągania celów społecznych, politycznych oraz gospodarczych.  

Władza w państwie demokratycznym nie ma charakteru autonomicznego, nie jest bytem niezależnym i samoistnym. Władza państwa demokratycznego jest uzależniona od przekonania większości a przynajmniej tej części, która posiada utrwalony nawyk do uczestnictwa w życiu politycznym. Aktualne przekonania są przedmiotem nieustannej kontroli za pomocą sondaży.

Ta sytuacja powoduje, że wrogiem obcego mocarstwa jest nie tylko władza państwowa ale aktywnie uczestniczące w życiu politycznym społeczeństwo.

Tym samym działanie służb wywiadowczych musi koncentrować się na dezinformacji świadomości społecznej.

Obecnie więc podatność na manipulację o której mówił Angleton znajduje przestrzeń realizacji w pewnej strukturze społecznej tj. w formie publicznego przekazu.

Jednymi z podstawowych sposobów osiągania określonych celów w sztuce wojennej jest, jak mawiał Sun-tzu skłócanie ludzi wrogiego państwa, demoralizowania przywódców oraz łamania wszelkiego potencjalnego oporu.

Forma publicznego przekazu w założeniu jest czynnikiem określającym treść tego przekazu, co jest uzasadnione tym, że przekaz publiczny musi być prosty, jasny i zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. Forma określa w ten sam sposób to, co w rzeczywistości różne np. spadające liście - każdy spadający liść jest inny a jednak wszyscy mówią o nim tak samo.

Forma przekazu medialnego siłą rzeczy zubaża więc rzeczywistość i redukuje ją do form rzeczywistości przedstawionej lub przedstawiającej. Pragmatyka życia społecznego determinuje komercjalizację przekazu. Biorąc pod uwagę założenia pragmatyzmu, rzeczywistość medialna nie musi być więc reprezentacją rzeczywistości realnej. Skutkiem tego jest  redukcja wszelkiej treści do formy tego, co się ujawnia w przekazie. Już Wittgenstein odchodząc od rzeczy i zjawisk ukierunkował swoje badania ku ich możliwościom, gdyż jak uzasadniał: "co się w języku odzwierciedla, tego język nie może przedstawiać".

Angleton zwraca uwagę, że oszustwo nie kończy się wraz z informacją ale z prawdziwym przekonaniem. Przekaz medialny powinien więc wzmacniać nabyte przekonania ale w taki sposób aby było to dokonane własnymi siłami wroga, przez co wzmocni się fałszywy obraz rzeczywistości w tym przypadku w zbiorowym umyśle wroga. Ponadto przekaz powinien być tak ukierunkowany aby odbiorca słyszał to, co chce usłyszeć, aby utwierdzał się w przekonaniu zgodnie z uprzednio ukształtowanym pragmatycznymi oczekiwaniami oraz nabytymi nawykami.

Angleton obrazuje sposób przeprowadzenia tego typu operacji przy pomocy "pętli", która składa się z linii przekazu informacji. Z jednej strony oszukujący przekazuje odpowiednio zmodyfikowaną informację - oczywiście w odpowiedni sposób a z drugiej strony przy pomocy "kretów" pozyskuje informacje na temat reakcji ofiary. Współcześnie rolę "kretów" mogą pełnić sondaże, celebryci i dziennikarze oraz tzw. autorytety, które mają zagwarantowaną oglądalność oraz moc przekazu. Po za tym inne techniki w tym np. wielość powtórzeń w telewizorze określonych treści, które musi mieć przełożenie na kształtowanie się przekonań - wynika to z wypracowania i ukształtowania pewnego nawyku mas - masy mają naturalną potrzebę głoszenia poglądów powszechnie akceptowanych, co pozwala karmić im swój  konformizm wraz z poczuciem zachowania swojego prestiżu w swoim środowisku.

Zwieńczeniem sztuki oszustwa i dezinformacji jest doprowadzenie do takiej sytuacji, w której ofiara otrzymuje wersje wydarzeń w która wierzy i co do której jest przekonana. Dzięki temu " ofiara oszustwa oszukuje samą siebie".

Już w 1921 roku Lenin nakazał szefowi swojego wywiadu aby podczas przeprowadzania akcji dezinformacyjnej "mówić im to, co chcą usłyszeć". Chodzi o to aby tak ukształtować zawartość świadomości oraz towarzyszącej jej samoświadomości aby informacje fałszywe były traktowane jako prawdziwe i odwrotnie. Co więcej świadomość ofiary musi być tak pewna adekwatności swoich przekonań aby naturalna skłonność poddawania w wątpliwość ich prawdziwości był mocą wypracowanego nawyku odrzucana. Tym samym konieczne jest tworzenie stereotypów i utrzymywanie ich w mocy, co współcześnie może odbywać się poprzez publiczne ośmieszanie pewnych treści, czy też postaci np. postaci wymienianego już Maciarewicza.

Ofiara poprzez kategoryczne zaprzeczenie musi odrzucać możliwość, że jest przedmiotem dezinformacji poprzez np. nadawanie odpowiedniej negatywnej konotacji tzw. spiskowym teoriom. Zresztą tego typu negacja jest bardzo wygodna, gdyż jest użytecznym ograniczeniem wyobraźni oraz umysłu tzn. pozwala ukierunkować swoje działanie tylko wobec tego, co przynosi   bieżącą korzyść. Kategoryczna negacja opiera się na założeniu absolutnej pewności siebie tzn. ofiara w sposób bezgraniczny ufa własnym zdolnościom, co pozwala jej odrzucać jakiekolwiek podejrzenia o byciu podatnym na manipulację. Wszystko to  sprawia, że ofiara  staje się bezbronna.

Możliwość zamachu jest już na stałe wpisana w przedmiot dyskursu publicznego, niezależnie od tego jakie dowody się ujawnią lub nie ujawnią. Wynika to z natury samej możliwości, natury samego pojęcia zamach, natury samego wydarzenia i wielu innych czynników.

Byt możliwości zamachu można było radykalnie ograniczyć w sytuacji podjęcia właściwych działań na samym początku. D.Tusk oraz PO zrobili dosłownie wszystko aby możliwość zamachu w Smoleńsku po wsze czasy była faktem historycznym, niezależnie od tego, czy był tam zamach, czy go nie było.

Możliwość zamachu już na stałe będzie towarzyszyć D.Tuskowi i PO niezależnie od tego czy PIS będzie istniał, czy nie będzie istniał. D.Tusk i PO już na stałe muszą być dyspozycyjni wobec Putina, gdyż mogą ujawnić się kolejne dowody, które będą uprawdopodabniać zamach w ciągłej perspektywie jego możliwości.

Jeżeli rolę świadomości D.Tuska i PO a w konsekwencji w myśl zasady nieoznaczoności Heisenberga, rolę świadomości społecznej spełnia pijarowiec, to służby specjalne mają możliwość ingerencji w ten zakres.

Niezależnie jednak od tego, co lub kto kształtuje ten PR, zależność, uwikłanie i "pętla" muszą determinować dekadencję D.Tuska i PO.

 

 

To co jest, jest in actu, natomiast to, co jest inaczej niż w akcie - naprawdę nie jest.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka