Pamiętają Państwo co się działo kiedy historycy IPN zapowiedzieli publikację książki o Lechu Wałęsie? Sytuacja powtórzyła się później z Pawłem Zyzakiem. Ileż było jadu, oburzenia, straszenia sądami i szkalowania historyków,e osmielili się napisać prawdę, której salon - ta największa zakała III RP - po prostu sobie nie życzy. Jak słusznie zauważył ówczesny naczelny WPROST - Marek Król: w kraju, w którym nie można czytać ksiązek, nie wolno również myśleć!
Napisałem wczoraj, ze Michnik z Tuskiem nie cofną się przed niczym, by nie dopuścić do zasadniczych zmian w kraju, a patologii III RP, dzięki którym czerwona i różowa zaraza mają sie znakomicie będą bronić niczym Jaruzelski zdobyczy socjalizmu. Oto bowiem w ostatniej chwili komunalna spółka będąca właścicielem Łazienek w Warszawie cofnęła organizatorom (Fundacji Republikańskiej) pozwolenie na zorganizowanie spotkania w Starej Pomarańczarni.
Oficjalne uzasadnienie tej haniebnej decyzji jest tyleż prymitywne, co kłamliwe - czyli esencja PO! Podano bowiem, ze Łazienki nie organizują żadnych spotkań z politykami! Od tych cudów Tuska i rozlewanej na kazdym kroku miłości, musiało się dyrekcji Łazienek rzucić na głowę, a przynajmniej pamięć, bo podczas kampanii prezydenckiej w Pałacu na Wodzie było organizowane spotkanie Bronisława Komorowskiego z artystami. Nie trzeba wielkiej inteligencji, by znać rzeczywiste przyczyny tej skandalicznej decyzji. Ale skoro kraj traktują jak prywatno-partyjny folwark, czy można się dziwić, że łazienki również?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)