moher.do.bulu moher.do.bulu
351
BLOG

Polska potrzebuje Orbana, a nie Michnika i jego wasala Donalda D

moher.do.bulu moher.do.bulu Polityka Obserwuj notkę 4

Nie lubimy reklam, szczególnie w czasie ulubionych programów. Gdyby jednak reklama nie miała wpływu na nasze decyzje, jak często sobie wmawiamy, przedsiębiorstwa nie wydawałyby na nią miliardów dolarów. Przykład demokracji rosyjskiej, w kierunku której Tuskolandia zmierza, pokazuje, że obiektywne media są niezbędnym elementem prawidłowo działającej demokracji. Na razie w naszym kraju nie strzela się do dziennikarzy nie dostrzegających cudów władzy, a jedynie się ich wywala z roboty (jak w stanie wojennym), próbuje osmieszać i dyskredytować, ale kto wie gdzie zostaną ustanowione kolejne granice, jeśli Pan Bóg pokara nasz kraj następną kadencją specjalisty od przyklejonego uśmiechu i budowniczego Rzecz(y)pospolitej Sondażowej - chcesz wiedzieć, czy Tusk jest za (np. in vitro), czy przeciw - zrób sonaz i przedstaw mu wyniki! 
Kompromitujące rządy Ferenca Gyurcsany'ego lewackie media otoczyły parasolem ochronnym. Mimo pchania kraju w kierunku przepaści (coś Wam to przypomina?), cieszył się uznaniem i szacunkiem społecznym, z dumą podkreślając, że popierają go młodzi i wykształceni! Ferenc Gyurcsany miał pecha, bo przyznał się przed współpracownikami,że przez cały czas okłamywał społeczeństwo, o żadnych reformach nigdy nawet nie myślał, a jedynym jego celem jest zwycięstwo w kolejnych wyborach, a nagranie z tym wyznaniem przedostało się do opinii publicznej. To zmiotło go i jego partię z politycznej sceny, ale medialne lewactwo oczywiście się nie poddało. Mając przeciwko proponowanym przez siebie "postępowym" rozwiązaniom ogromną większość społeczeństwa, które poparło Orbana, różowa hydra ogłosiła alarm, że demokracja jest zagrożona (przypomina mi to próbę organizowania ruchów na rzecz obrony demokracji przez Aleksandra Kwaśniewskiego w czasie rządów PiS, kiedy to jego inicjatywa uzyskała poparcie całego salonu) i (dlaczego mnie to nie dziwi!?) natychmiast uzyskała poparcie od Brukseli po Moskwę i od Lizbony po Warszawę, a nadredaktor osobiście wybrał sie na Węgry, by wesprzeć antyrządowe ruchy. I nikt nie mówi, że jest kryzys, a Orban przejął po rządach tamtejszego salonu większy syf, niż mamy po czterech latach kompromitacji Dyzmy.
Kolejnym przykładem medialnego ogłupienia są Włochy Berlusconiego. Mimo wielu niejasnych interesów, totalnej kompromitacji - uczciwie powiedzmy, że nawet większej od rządu Tuska, co wcale nie jest łatwo osiągnąć - ten podstarzały playboy cieszy się zaufaniem połowy Włochów. Fakt, że lewica we Włoszech jest nie mniej umoczona i skompromitowana chyba tylko częściowo to tłumaczy. Rzeczywistą przyczyną popularności Berlusconiego są należące do niego media - dwa kanały TV i kilka tytułów prasowych, skupiające się głównie na obrzydliwej momentami propagandzie (nie istniejących) sukcesów rządu - coś, co każdego dnia przerabiamy nad Wisłą po przełączeniu telewizora na TVN lub sięgnięciu po GWno! Właściwie niczym innym jak przekonywaniem wyborców do Tuska GWno i TVN się nie zajmują. Dług publiczny po niespełna 4 latach rządów Tuska wzrósł o 45 %!!!! Pod jego rządami nie przeprowadzono ani jednej reformy, zamieciono pod dywan skandaliczna aferę, ilość podsłuchów wzrosła o 250%, a rząd się skompromitował w każdej dziedzinie, nawet tak banalnej jak ułożenie rozkładu jazdy PKP (za co ministrowi wręczono kwiaty!), a do tego "zgubił" 16 mld PLN, czego oczywiście w ogóle nie było w TVN i GWnie. Ilością błędów, zaniechań i totalnej niekompetencji, która była udziałem tej błazeńskiej ekipy, można by pół świata obdzielić, a i tak byłoby grubo powyżej średniej - w normalnym kraju już by nie było, ani Tuska, ani jego pajaców. A w dzikim, że zacytuję klasyka, kraju nad Wisłą?

Polecam wnikliwe porównanie (raz jeszcze) programów Tomasza Liz(s)a: wywiadu z Dyzmą i debaty z Kaczyńskim pod kątem zachowania prowadzącego oraz sięgnięcie do relacji na temat przemówienia Tuska w Brukseli na rozpoczęcie polskiej prezydencji - hektolitry wazeliny w TVN z nie pozostawiającym suchej nitki na Dyźmie komentarzu w The Economist - gdybym nie wiedział, że dotyczą tego samego przemówienia, gotów byłbym sie zakładać,  ze to relacje z różnych wystąpień. Oczywiście nie wierzę, by media nie zauważały jak bardzo nieudolnym jest rząd Dyzmy. Widocznie wystarcza im, że zabezpiecza ich interesy i promuje kreowane przez nie "wartości" - oczywistym jest przeciez, ze w czasie rządów PiS koncern ITI nie mógłby liczyć na pół-miliardowe wsparcie z publicznych pieniędzy. Jak widać, ta propaganda sporo kosztuje, szkoda że Dyzma nie płaci za to własnymi, czy nawet partyjnymi pieniędzmi, tylko beztrosko wydaje publiczne.
Medialnej propagandzie ulegli nawet inteligentni ludzie - Kazik Staszewski miał odwagę i się do tego przyznał, nie wiemy ilu myśli podobnie, ale nie stac ich na przyznanie się do błędu. Uległ jej również sam Donald Dyzma. Naoglądawszy się TVN, był przekonany, ze społeczństwo uważa go za wielkiego reformatora i dopiero zlecone przez MO badania pozwoliły mu wrócić do rzeczywistości. Nie miejmy więc złudzeń, że Tusk się przyzna, że obejmując władzę, miał tylko jeden cel: jak najdłużej utrzymać ją, a PO NAS CHOĆBY NUKLEARNA ZAGŁADA! Ale czy Tusk musi to mówić? Przecież swoimi działaniami, a raczej ich brakiem, każdego dnia UDOWADNIA, że nie nadawałby się do zarządzania nawet miejskim szaletem. Pytanie, ile jeszcze razy damy się nabrać i za szambo (wprawdzie w ładnym opakowaniu) zapłacimy jak za Dolce Gabana, Yves Saint Laurent czy Chanel?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka