Niech wprowadzeniem będą słowa premiera : “Uczciwe rozliczenie jest takim etycznym fundamentem. Ludzie, którzy mówią prawdę o sobie, mają dopiero prawo ubiegać o to, aby rządzić dalej.” (Donald Tusk 10.IX.2011). W kontekście afery hazardowej, przy "wyjaśnianiu" której, przewodniczący Sekuła "dyskutował" z pustymi krzesłami, brzmi to cynicznie i żałośnie.
Do klasyki przechodzi już dowcip:
Siostra z Londynu dzwoni do brata.
- Cześć Michał, co tam u Was w Polsce słychać?
- Mam dwie wiadomości, dobrą i złą.
- Zacznij od złej.
- Mama chora, dom zajął komornik, mój zakład upadł, babcia umarła bo nie miała na leki, dziadka chcą okraść gniotem-waloryzacja kwotową, sąsiad się powiesił po stracie pracy, zamknęli szkołę .
... Ania więc nie chodzi do szkoły bo nie mają pieniędzy na dojazdy, Wojtkowi odmówili chemioterapii wiec szykuje się kolejny pogrzeb...
- A ta dobra wiadomość !?
- Na szczęście to PO jest u władzy nie PiS!
Elita kraju ginie (a niechby nawet w zamachu), pociągi wykolejają się niemal codziennie, zapisy ustaw omawia się na stacjach benzynowych i cmentarzach, rzecznikiem rządu jest totalnie skompromitowany kłamca, premier mija się z prawdą w zeznaniach składanych pod przysięgą, a strzyżenie baranów i "wycieczki życia" mają juz charakter 'systemowej patologii'. I co? I nic! Najważniejsze, że nie rządzi PiS!!! Przecież aferę taśmową (o dziwo!) skrytykował nawet TVN, ustami Kamila Durczoka ogłaszając, że dymisja Sawickiego powinna 'coś' rozpoczynać, a zdaje się, że kończy. No ale przecież "za drzwiami czeka ten straszny Kaczor" (W. Kuczyński), a rozliczenie jakiejkolwiek afery może osłabic notowania przewodniej siły narodu i rządu miłości! Ten sam autor nawoływał przed wyborami, by zamknąć oczy i głosować na Platformę! Zdaje się, że Lemingi cały czas mają oczy zamknięte! Polecam świetny komentarz R. Mazurka:
www.rp.pl/artykul/159563,915410-Miotly-poszly-w-ruch.html
Zastanawiam się co takiego musiałoby się wydarzyć, by ludzie przejrzeli na oczy? Doświadczenia innych krajów dowodzą, że nie jest łatwo oderwać Salon od koryta, gdyż niemal w całym cywilizowanym świecie sprawuje on "rząd dusz". Przemiany polityczne na Węgrzech wcale nie wynikały z totalnego spustoszenia dokonanego przez salonową lewicę, będącą jak PO ulubienicą "postępowych" mediów. Gdyby szczere wyznanie premiera Gyurcsany'ego nie wyciekło do mediów, zapewne to on, a nie Victor Orban byłby dzisiaj premierem. W Hiszpanii za rządów socjalistów sytuacja w kraju pogarszała się z roku na rok, ale społeczeństwo przejrzało na oczy dopiero po 14 latach, przy bezrobociu niemal 25%!!!, odsyłając na polityczną emeryturę Felipe G. Marqueza, a rządy powierzając J. M. Aznarowi. Co było dalej pewnie większość wie. Zamachy tuż przed wyborami w 2004 roku oddały władzę z powrotem w ręce Salonu, który zafundował Hiszpanom niesamowity "postęp", zdefiniowany jako małżeństwa homoseksualne, aborcję na życzenie, etc. doprowadzając jednocześnie gospodarkę do ruiny.
Pojawiają sie różne głosy, sugestie i pytania, mające sprowadzać się do puenty: przecież gdyby rządzil PiS wcale nie byłoby lepiej. Bloger Rozpylaczek we wczorajszym poście postawił diagnozę, że prywatyzacja wszystkiego, co się da, jest panaceum na korupcyjne zakusy polityków: http://kartofel.salon24.pl/434804,wyciagnijmy-z-tasm-serafina-systemowe-wnioski#comment_6369646. Sprywatyzujmy więc wszystko, ale władzę koniecznie zostawmy w rękach Tuska, a na pewno korupcji nie będzie. Trudno chyba o większą naiwność. Co różni socjalną do bulu (że zacytuję klasyka) Skandynawię od socjalnej Grecji? Czy przypadkiem nie przejrzystość życia publicznego i uczciwość polityków? Pamiętam jak w dyskusji o podatakch w radiowej Trójce, do K. Strzyczkowskiego zadzwonił Polak mieszkający w Szwecji i powiedział (cytuję z pamięci): " Większość mieszkańców Szwecji, w tym ja i moi znajomi, w 100% godzi się na te bardzo wysokie podatki, bo ma zagwarantowane przez Państwo wysokie świadczenia na okoliczność różnych sytuacji. Po prostu my wiemy na co płacimy." My również wiemy na co co, a właściwie na kogo płacimy.
Wiele razy politycy partii rządzącej i sam premier podkreślali, że jesteśmy zieloną wyspą, która opiera sie kryzysowi. Pięknie. Mamy rzeczywiście wzrost gospodarczy na poziomie wyższym, niż w krajach bogatego zachodu w okresie prosperity. Otrzymaliśmy ogromne (przeciętny wyborca Tuska i Kaczyńskiego nie jest w stanie zrozumieć jak ogromne!) pieniądze z UE, a jednoczesnie Tusk zadłuża kraj w iście gierkowskim tempie. Stawiam zatem na koniec pytanie: gdzie jest do cholery ta kasa!?Ta ze wzrostu gospodarczego, UE i gigantycznych długów!? Taśmy prawdy przynajmniej częściowo dają nam odpowiedź na to pytanie. Afera w Wałbrzychu dodaje do niej kolejny ważny element (trzeba być ostatnim durniem, by wierzyć, że Wałbrzych to wyjątek, a nie reguła) . Jeśli układankę uzupełnimy informacjami o budawach stadionów i autostrad oraz ogromnymi premiami dla dyrektorów spółek komunalnych w miastach zarządzanych przez delegatów partii miłości, "dziwnym trafem" tuż przed wyborami (ile z tych premii musieli wplacic na kampanie PO, by zachować stanowiska!?), obraz złodziejskiej machiny mamy w znacznej części wyjaśniony.
Ale przecież nie rządzi PiS, a miłość bywa kosztowna i wymaga poświeceń.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)