0 obserwujących
235 notek
199k odsłon
  343   0

Kandydatem Platformy na prezydenta będzie... Donald Tusk

 

Donald Tusk oświadczył przed chwilą, że nie będzie kandydował w wyborach na Prezydenta RP. W mediach roi się od analiz jak zmienią się teraz działania Tuska jako premiera i kto będzie kandydatem na urząd Prezydenta z ramienia PO.
 
Ja natomiast pytam: I co z tego, że Donald Tusk oświadczył, że nie będzie kandydował?
 
Mało Donald Tusk gruszek na wierzbie naobiecywał w kampanii wyborczej? Mało to już wygłaszał bzdurnych stwierdzeń i obietnic (np. szybko wyjdziemy do strefy euro, w ERM2 będziemy w 2009, wzrost PKB wyniesie ponad 4%, będą radykalne podwyżki dla budżetówki, zlikwidujemy KRUS)?
 
Jakiekolwiek słowo, jakakolwiek obietnica Donalda Tuska nie ma większego znaczenia.
 
Nie oznacza to, że Tusk jest jakimś wyjątkowym kłamcą wśród polityków. Jak popatrzymy w Polsce na deklaracje polityków, to widać, że ich słów nie można brać poważnie. Zresztą nie tylko w Polsce. Jak posłuchamy przemówień Baracka Obamy czy polityków unijnych, to mówią oni tak wiele bzdur, z których się potem po cichu wycofują, że generalnie obietnic żadnego polityka nie można traktować poważnie.
 
Dlaczego wiec Donald Tusk zwołał konferencję i oświadczył, że kandydować nie będzie?
 
To proste, chciał „przykryć” dzisiejsze przesłuchanie Drzewieckiego w komisji hazardowej.
 
Poza tym, Donald Tusk najwyraźniej stwierdził, że dobrze będzie skopiować manewr Włodzimierza Cimoszewicza z 2005r. Cimoszewicz też mówił, że nie będzie kandydował na urząd Prezydenta RP, powtarzał to na okrągło i gdy tak się zarzekał jego notowania w sondażach rosły. Gdy notowania osiągnęły wysoki poziom Cimoszewicz "łaskawie" zgodził się  kandydować na Prezydenta RP.          Dopiero gdy oświadczył, że będzie kandydował i ludzie zaczęli być wobec niego bardziej krytyczni. Na początku Cimoszewicz zagrał więc dobrze, a finalnie przegrał dlatego, iż nie wytrzymał późniejszej presji. Jednak pomysł z odwlekaniem decyzji o kandydowaniu wydaje się dobry z punktu widzenia sondaży. Cimoszewicz nie jest tu zresztą jedynym przykładem. Podobnie było z Wałęsą i jego słynnym "nie chcem, ale muszem".
 
Donald Tusk mówiąc, że nie będzie kandydował liczy na swoiste „wakacje w krytycznych ocenach” i chwilę spokoju. Jako osoba niekandydująca ma większe szanse na ucieczkę przed krytyką.
 
Jednak w maju 2010r. Donald Tusk zapewne powie: "nie chcem ale muszem..." i zgłosi swoją  kandydaturę w wyborach na Prezydenta RP. Gdyby rzeczywiście nie chciał kandydować, podałby konkretne nazwisko kandydata PO na prezydenta.
 
A więc jestem przekonany, że Donald Tusk wszystkich nas oszukuje, a jego wypowiedź to jedynie zasłona dymna, która ma przykryć dzisiejsze przesłuchanie Drzewieckiego w aferze hazardowej...
 
Każdy kto choć trochę interesuje się polityką nie wierzy w ani jedno słowo wypowiedziane przez polityka. I tak należy traktować dzisiejszą deklarację Donalda Tuska…                                     
 
Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale