" jesienią Tusk obejmuje stanowisko prezydenta Unii i przeprowadza się do Brukseli. Wyłącza się z krajowej polityki i pozwala ludziom od siebie odpocząć. Do Polski wraca w grudniu 2019 roku z nowymi siłami. Polityczny kalendarz jest jakby ułożony pod niego: po powrocie z Brukseli zostaje mu sześć miesięcy do kolejnych wyborów prezydenckich. On sam odświeżony, jeszcze niestary – ma 62 lata - i wciąż spragniony władzy. Na dodatek otacza go nimb polityka międzynarodowego, a o grzeszkach z czasów jego premierostwa już mało, kto pamięta. Jeden z rozmówców ,,Newsweeka" we władzach Platformy puszcza wodze wyobraźni: – Zakładając, że w przyszłym roku Bronisław Komorowski wygra drugą, czyli swoją ostatnią kadencję, Tusk po powrocie z Brukseli będzie miał otwartą drogę do prezydentury. Jeśli wygra, zapisze się w historii jako podwójny premier, prezydent Unii Europejskiej i być może podwójny prezydent kraju."
- informuje „Newsweeku”. powołując się na to co nieoficjalnie mówi się w Platformie.
Czyli kariera na stolcu władzy po wsze czasy?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)