Trwa akcja zniechęcania do udziału w wyborach. Akcja toczy się zakulisowo i przypomina czasy zabierania dowodu babci dzięki czemu partia PO stała się partią władzy. Dziś jest inna obcja działająca jakby w tym samym interesie. Klasyczne pytanie kto na tym zyskuje? Ciagle aktualne. Wśród ludzi młodych choć nie tylko szerzy się ideologia nie uczestniczenia w wyborach do PE. Młodzież ktora na zabieraniu dowodu babci wyszła jak Zabłocki na mydle znowu jest elementem indoktrynacji kręgów które nie mają nic do zaproponowania twórczego.
Nie idz na wybory bo to nic nie daje i tak wybiorą kiogo chcą, podawane jest pocztą pantoflową. Przy bliższym uzasadnieniu okazuje się, że to ściema, która oddziaływyje na głupców i tworzy modę chwili. Pytani ludzie nie potrafia bliżej uzasadnić tej postawy. Jest rzeczą oczywistą, że tworzenie list to praktyczna kompetencja liderów partii czy ruchów. Zawsze przechodzi ten na pierwszym miejscu listy, czyli zawodowy polityk albo zaufany leming.Młodzi są zniechęceni. Brak jest u większosci wiedzy co może PE, co robi europoseł. Nie ma informacji o bieżących pracach PE. Ludzie nie czują działania i uznają, PE za jakieś miejsce do robienia kasy przez odstawionych od żłoba celebrytów, albo danie przez partie zapomogi dla misia czy lali za aktywne poparcie danej partii. Oczywiście maja tu racje, wskazuje na to udział kandydatów na listach z których niektórzy nie wiedzą o tym że PE nie ma inicjatywy ustawodawczej lub wiek ich wskazuje, że będą mieli trudnosć w podróży i udział w posiedzeniach, są też tacy którzy poza inspirowaniem podziałów w Polsce niczym więcej się nie zasłużyli i są obecnie na emeryturach.
To wszystko prawda, ale...
w wyborach jeżeli ma się coś zmienić należy uczestniczyć.
Wygrana kandydatów z okreslonej partii ma przede wszystkim wpływ propagandowy, znaczący dla większości nieuświadomionego społeczeństwa. Myśle, że jest to zrozumiałe. Wybory do PE to pomiar. Wydaje się, że partia rządząca bezideowa i nie mająca koncepcji na rządzenie poza administrowaniem i karierowiczostwem powinna poznać to co społeczeństwo mówi w kuluarach.
Wybory do PE są najlepszą do tego okazją.
A jaka jest ocena PO i premiera Tuska wiadomo. "Spośród 63 proc. ankietowanych, którzy w kwietniu źle oceniają pracę premiera, 26 proc. badanych jest zdecydowana w swoich opiniach; 37 proc. ocenia ją raczej negatywnie. Zadowolonych z pracy szefa rządu jest 28 proc. respondentów, z czego 2 proc. wyraża to w sposób zdecydowany, a 26 proc. to odsetek osób raczej zadowolonych. 9 proc. nie ma opinii na ten temat.
Odsetek osób zadowolonych z pracy premiera w porównaniu z wynikami z marca nie zmienił się i wynosi - tak jak przed miesiącem - 28 proc.; z kolei odsetek osób negatywnie oceniających pracę premiera spadł w kwietniu o 1 pkt proc. (z 64 proc. w marcu).
Spośród 24 proc. ankietowanych, którzy pozytywnie wypowiadają się o pracy rządu, co setny - 1 proc. - wyraża się na ten temat w sposób zdecydowany; 23 proc. badanych ocenia działalność Rady Ministrów raczej dobrze. Źle pracę rządu oceniło w kwietniu 67 proc. respondentów, z czego 23 proc. ma o niej zdecydowanie złe zdanie, a 44 proc. - raczej złe. 9 proc. badanych nie ma zdania na ten temat." / TNS Polska/
Tylko udział w wyborach może przyczynić się do zmiany sytuacji, partia rządząca nie jest w stanie nic zrobić poza administrowaniem i dzieleniem. Trzeba myśleć o przyszłosci, gdyż dorażne działania rządu Tuska to katastrofa która bedzie widoczna za kilka lat.



Komentarze
Pokaż komentarze