„Tygodnik Powszechny”. gdzie "działa" wiele słusznych środowisk katolickich publikuje wyjaśnienia o Wiśniewskiego, który tłumaczy się:
" Przekonywano mnie, że słowa przeciw nienawiści, które wygłosiłem podczas pogrzebu w bazylice Mariackiej, były atakiem na obecnie rządzących. To nieprawda. Jeszcze raz chcę to podkreślić: były one skierowane do wszystkich stron sceny politycznej! "
"Grzegorz Schetyna od razu wskazał winnych: strona pisowska. Miałem już okazję w kilku miejscach to prostować, ale powtórzę także tutaj: w polskim sporze słowa nienawiści padały ze wszystkich stron. Nie ma wagi, która precyzyjnie odważyłaby winę"
"Pewne kręgi zarzucają mi, że wygłosiłem polityczne kazanie. Nigdy nie mówiłem i nie mówię politycznych kazań'
Zastanawiam się czy o Wiśniewski jest rozumnym ojcem. Jaki zatem charakter miały słowa wygłoszone przez niego i kogo miał na myśli ten nie szlachetny dominikanin w swoim niepolitycznym kazaniu:
"Człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju i będziemy odtąd tego przestrzegać"
Według mnie o. Wiśniewski wpisał się pełną garścią w politykę, każdy z kim rozmawiałem zrozumiał, że te słowa dotyczyły Jarosława Kaczyńskiego prezesa PiS.
Trudno zrozumieć aby o Wiśniewski nie zdawał sobie z tego sprawy, w swoim pełnym żaru kazaniu. Zresztą to nie pierwszy duchowny który bierze udział w politycznym spektaklu, tym razem, spektaklu jakim stała się ta część uroczystości pogrzebowych w kościele z powodu mordu i śmieci działacza samorządowego P Adamowicza.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)