33 obserwujących
230 notek
542k odsłony
  9916   0

O tym, że Putin ma jaja. A Zachód nie ma.

Poniższy tekst będzie nie będzie o Ukrainie ani nawet o polityce, a o psychologii polityki.

Najpierw opowiem plotkę i wyjaśnię logikę stojącą za nią (1) - potem powiem czemu w tę plotkę nie chce mi się wierzyć (2). Następnie wytłumaczę skąd się biorą takie plotki (3) i na czym polega w mojej ocenie siła Władimira Putina (4). I skąd się bierze ta siła (5). I jak ją W.Putina pozbawić (6). A na końcu czemu się to nie uda (7)

1. Plotka. Oto pojawia się wiadomość (sam ją sprawdzałem w kilku miejscach i uzyskałem potwierdzenie z trzech niezależnych od siebie i wiarygodnych źródeł, że tak podobnież ma w istocie być), że w Moskwie opracowany został plan wprowadzenia wojska na Ukrainę (wg jednej z wersji - jeszcze tej nocy) przy czym zajęty nie ma być Krym, ani nawet Donieck czy też Charków, ale sam Kijów. Dokładnie rzecz ujmując zajęte miałyby zostać budynki Administracji Prezydenta, kilka kluczowych ministerstw, telewizja i lotnisko. Wiktor Janukowycz zaś miałby zostać przywrócony do władzy, przy czym armia rosyjska miałaby - po spacyfikowaniu Majdanu przez Berkut, który miałby zostać przerzucony z Krymu - wycofać się na przedmieścia. Scenariusz zakładać ma użycie sił już znajdujących się w Kijowie, a wiernych obalonemu prezydentowi oraz ukraińskiego Berkutu i rosyjskiego specnazu, które to siły miałyby zostać przerzucone z Krymu. Co ciekawe W. Janukowycz miałby przestrzegać porozumienia o wcześniejszych wyborach prezydenckich, a nawet podać się do dymisji (tyle, że wybory odbyłyby się już we "właściwy" sposób). Ten scenariusz miałby dla Kremla tą przewagę nad wszystkimi innymi, które oznaczają, że Moskwa gra na zasadzie "odbijania Ukrainy", że oznaczałby całkowity, stuprocentowy powrót do status quo ante. Władimir Putin zaś - w sensie jego pozycji wewnątrzrosyjskiej - nie musiałby już ani nurkować w Jeziorze Bajkał ani latać myśliwcami czy też z żurawiami. Nie musiałby nawet polować na tygrysy. Nawet carem nie musiałby się ogłosić. Byłby bowiem Bogiem.

2. Nie wierzmy plotkom. Wydaje się, że zarysowany wyżej scenariusz ma jedną zasadniczą wadę, która czyni go - w mojej ocenie - mało realnym. O ile mogę sobie wyobrazić jego wprowadzenie to już nie wyobrażam sobie, jak udałoby się Rosjanom spacyfikować kilkusettysięczny, czy - kto wie - może i milionowy tłum, który kolejnego dnia wyległby na Majdan. Nie sądzę, by Rosjanie chcieli urządzić w centrum miasta masakrę.

3. Skąd się biorą takie plotki. To akurat proste. Kolejne lata rządów W. Putina to rosnące przekonanie Rosji o słabości, skorumpowaniu i głupocie Zachodu oraz o tym, że czego by Moskwa nie zrobiła - Zachód na to przystanie. Można by wymieniać przykłady, ale jest ich tyle, że chyba nie warto.

4. Na czym polega w mojej ocenie siła Władimira Putina? To proste -jeśli Zachód ma 10 scenariuszy, ale realizacja 5 z nich wymaga odwagi to W. Putin wie, że Zachód ma już tylko 5 scenariuszy. Jeśli W. Putin z kolei ma 10 scenariuszy, a realizacja 5 z nich wymaga odwagi to wiemy, że W. Putin ma 10 scenariuszy, ale pewnie zastosuje jeden z tych wymagających odwagi, czyli tych, których się boimy.

5. Skąd się bierze siła W Putina? W tym miejscu proszę wybaczyć sformułowanie, ale po prostu w języku politycznie poprawnym nie ma słów, które odpowiednio konkretnie zdołałyby oddać to, co chcę powiedzieć. Otóż Władimir Putin ma (niestety dla nas) jaja.

6. Jak pozbawić W.Putina siły? Należałoby go namówić do politycznej poprawności? Może jakieś "gender studies" uczyniłyby go bardziej świadomym kobiecej - delikatnej strony - ludzkiej natury? Namówić na dietę wegetariańską?

7. Czemu się to nie uda? Ano z banalnego powodu. Mam otóż wrażenie, że cała rosyjska elita polityczna - w tym i sam W. Putin "jedzie na adrenalinie". I na testosteronie też. Kto był na Wschodzie ten wie i rozumie, bo nawet żyjąc tam i nawet pracując dla Polski - czyli grając w przeciwnej drużynie - czuje się ich siłę. Po powrocie do Polski (czy gdziekolwiek na Zachód) czuje się z kolei jej brak. To uczucie doskwierało mi, gdy tylko wracałem z Rosji czy też później z Białorusi do nas na urlop. Podobne, jeśli nie identyczne, odczucia mieli koledzy będący Ambasadorami innych państw UE. A skąd się to uczucie brało? Nie z wielkiej polityki - ta była tylko odzwierciedleniem czegoś głębszego. Czegoś, co postaram się - pewnie nieudolnie - oddać. Po Moskwie jeździ się oto Kutuzowskim Prospektem 150 km/h przez środek miasta - w UE strach przekroczyć 50. W Moskwie pali się papierosy gdzie się tylko chce - u nas trzeba się kryć. W Moskwie wypada pić najlepsze alkohole - u nas pija się (nawet gdy kogoś stać na lepsze) takie sobie. W Moskwie można być inteligentem i być zarazem człowiekiem twardym. U nas jest się albo inteligentem albo człowiekiem twardym. Na wschodzie nie ma dowcipów, których nie wypada opowiadać. Na Zachodzie - lepiej uważać. W Moskwie PR to sprawa drugorzędna - u nas - pierwszorzędna. W Moskwie kobiety chodzą na wysokich obcasach i w krótkich spódniczkach, a mężczyźni je otwarcie i bez skrępowania podrywają. A u nas to już jakby nie wypada. Nie wiem czy udaje mi się "odpowiednie dać rzeczy słowo", ale mam wrażenie, że problem w relacjach Zachodu z Rosją nie leży w Moskwie, w rządach oficerów służb, wreszcie w Putinie i tym że ma on rzeczone "cojones". Problem leży w nas (Zachodzie) i jest nim to, że my już jaj nie mamy.

P.S. dla pełnej jasności - uważam, że Rosja to kolos na glinianych nogach, ale chciałbym uciec od odwiecznej dyskusji o słabości Rosji. Słaba jest bowiem od bodaj 300 lat i jakoś trwa. Nie o tym jest, to, co napisałem. Zastanawia mnie po prostu co jest tym, co powoduje, że będąc gospodarczym cieniem UE Moskwa potrafi jakoś tak grać, że ową silniejszą od siebie Unię ogrywa. Samymi talentami rosyjskich dyplomatów tudzież przebiegłością rosyjskich służb nie da się tego fenomenu wytłumaczyć.

Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale