Utrzymywanie, że katastrofę smoleńską spowodowali Rosjanie jest nierozsądne, ale już przypuszczenie, iż mogły to zrobić służby rosyjskie, jest w pełni zrozumiałe.
Dotychczasowe doświadczenia Polaków z kontaktów z państwem rosyjskim, sowieckim i znów rosyjskim, były na ogół złe. Zesłania, rozstrzeliwania, deportacje, morderstwa na skalę masową i gigantyczne kłamstwa stanowiły polsko-rosyjsko-sowiecką codzienność. Nie najlepiej się też układały stosunki z Federacją Rosyjską: nie brakowało ekonomicznego szantażu, mocarstwowych ciągot i stronniczej interpretacji historii. Czy wobec takich doświadczeń można ufać państwu rosyjskiemu ? Wobec kogo można mieć większe zaufanie: wobec międzynarodowej komisji, czy wobec funkcjonariuszy rosyjskich, znanych z gigantycznych przekrętów ? Komu – kierując się rozsądkiem – powinno ufać społeczeństwo: swojemu rządowi i komisji międzynarodowej czy może organom obcego, wrogiego mocarstwa, które w zakresie lekceważenia praworządności i zbrodni wobec własnego i innych narodów, jest znanym na cały świat recydywistą ?
Poziom nieufności Polaków do państwa rosyjskiego (nie mylić z wrogością) jest tak ogromny, że nawet gdyby Rosjanie okazaliby się obiektywni, to i tak, oprócz rusofilów, w Polsce nikt w to nie uwierzy. Rosyjscy funkcjonariusze byli w oczach polskiego społeczeństwa spaleni zanim zabrali się do śledztwa. I właśnie dlatego strona polska powinna domagać się równoprawnego w nim uczestnictwa.
Katastrofa smoleńska oznacza nie tylko śmierć 96 osób, ale również katastrofę w zakresie dochodzenia do prawdy o jej przyczynach. Cokolwiek orzeknie komisja rosyjska, będzie podejrzane. Teorie spiskowe będą mnożyć się nadal.
Stosunkom polsko-rosyjskim nie wyjdzie to z pewnością na dobre. Wszak nieufność do służb rosyjskich demonstrują nie tylko słuchacze Radia Maryja, lecz także polscy wojskowi. Frustracja z powodu wyników rosyjskiego śledztwa może się pogłębiać, w miarę jak będzie przybierała na sile jego kontestacja ze strony polskich pilotów. Można było tego uniknąć, zdecydowanie sprzeciwiając się temu, by recydywista przejął rolę sędziego. Nie wyklucza to oczywiście ewentualności, że w tym konkretnym przypadku recydywista zachowuje się przyzwoicie. Jednak, poza nielicznymi wyjątkami, rzeczą wykluczoną jest, że obdarzony zostanie przez wolnych obywateli zaufaniem. I właśnie dlatego nawet nawróconym recydywistom nie powierza się ról sędziów. Można jeszcze dorzucić argument, że im więcej niezależnych podmiotów zaangażowanych w śledztwo, tym większa szansa na odkrycie prawdy… Pod jednym wszak warunkiem: musiałoby zostać wykluczone świadome sprawstwo służb rosyjskich.
W przeciwnym razie konieczna byłaby zupełnie inna kalkulacja zysków i strat. Polski rząd musiałby postawić pytanie: co zyskamy bądź stracimy na ogłoszeniu prawdy, że rosyjskie służby maczały w smoleńskiej katastrofie palce ? Jak państwo polskie powinno w takiej sytuacji zareagować, by wyjść z tego z twarzą ? Zamrozić wszelkie stosunki z Rosją ? Wypowiedzieć jej, nie daj Boże, wojnę ? Utajnić całą sprawę ? (Nie chciałbym wówczas być w skórze polskich władz). Wiadomo, że samo tylko zerwanie współpracy gospodarczej z Rosją, uderzyłoby w każdego z nas. Czy buńczuczni Polacy nie zawołaliby wówczas: Nie chcemy cierpieć za Kaczyńskiego i jego świtę ?
Oczywiście politycy nie mogą dywagować w ten sposób publicznie, ponieważ Rosja jest wielka, a wielkiemu zawsze więcej wolno. Potwierdzają to bardzo często rządy państw zachodnich i międzynarodowe instytucje, które traktują Rosję jak świętą krowę. Jednak kneblowanie ust społeczeństwu szantażem, że rozważania na temat katastrofy szkodzą polsko-rosyjskim stosunkom, tylko wzmaga podejrzenia. W końcu jednak ludzie wygadają i przestaną. Sprawa tak czy siak przyschnie. Może ze 60 lat przekonamy się, że Rosjanie, w tym konkretnym przypadku, byli szczerzy. To byłaby piękna wiadomość dla naszych wnuków.
Obecny rząd już teraz darzy pełnym zaufaniem śledczych rosyjskich. Szkoda jednak, że niewiele zrobił, by przekonać do tego także społeczeństwo. Gdyby mu się to udało, byłby to rzeczywisty wkład w budowanie przyjaznych stosunków między Polską i Rosją. A tak mamy raczej ściemnianie przyjaźni, jak za czasów ZSRR i PRL. Nawet czarny humor dotyczący katastrofy, nawiązuje do tamtej rzeczywistości.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)