Jan Leśny Jan Leśny
54
BLOG

Polska solidarna dogorywa

Jan Leśny Jan Leśny Polityka Obserwuj notkę 7

 

Co z Polską solidarną ? Czy polityk, który myśli głównie o katastrofie i pomszczeniu śmierci swego brata jest jeszcze w stanie cokolwiek zrobić dla biednych i wykluczonych, czy na jego pomoc może jeszcze liczyć Polska B ?
Takie pytania tylko z pozoru mogą wydać się wydawać niesprawiedliwe w stosunku do J. Kaczyńskiego, ponieważ to, czy jego obietnice przetrwają tylko w telewizyjnych i prasowych archiwach, czy też doczekają się spełnienia, zależy od wygranych wyborów parlamentarnych i uzyskania realnej władzy. A jest pewne, że Kaczyński rzucający oskarżenia i porównujący Komorowskiego do takich „diabłów” jak Zapatero i Napieralski, do którego jeszcze parę tygodni temu się łasił – wybory przerżnie. Nie pomoże mu nawet uzyskanie największej ilości miejsc w parlamencie, ponieważ PO – zachęcane przez niego do koalicji z SLD – stworzy na tyle silną przeciwwagę, że nawet jako ewentualny zwycięzca może przesiedzieć kolejną kadencję na ławce rezerwowych.
 
Alienacja
Wydaje się, że J. Kaczyński zapomniał na jakim świecie żyje. Raptem przestało do niego docierać, że im mocniej bryka i chłoszcze przeciwników swoją prawdą, w tym większą alienację się wpędza. Obóz jego przeciwników jest silny jego nieszczęśliwymi bon mottami. Dzięki Kaczyńskiemu Platforma dostaje wiatru w żagle.
 
Media przeciwko sobie
Większość mediów Kaczyński nadal ma przeciwko sobie. I nie ma szczególnego znaczenia czy to sprawiedliwe czy nie. Liczą się realia, a one są takie, że bez ich przychylności świat o wiele wcześniej się dowie, że J. Kaczyński jest politykiem anachronicznym, a może nawet antysemitą,  niż o tym, kto się przyczynił do katastrofy smoleńskiej. 
 
Drugi raz ten numer nie przejdzie
Kiedy Kaczyński jednym zdaniem zlikwidował w Polsce postkomunę, wyglądało to na ściemę. Ale czasami jednak warto zagrać va banque i pokłonić się zasadzie: „cel uświęca środki”. Jedno czy dwa nadużycia dla dobra prezydentury to nie zbrodnia. Co innego jednak przez całą kampanię na gołąbka pokoju się bałamucić, „by to jutro wszystko zrucić” (Wyspiański, trawestacja). Drugi raz już nikt, prócz jego fanatyków, na to się nie nabierze.
Jeżeli Kaczyński podczas kampanii wyborczej mrugał do swojego żelaznego elektoratu i szeptał: „Cudów nie ma, to wszystko ściema”, to powinien przynajmniej dla dobra następnych wyborów, grać tę szopkę dalej, by zachować lep dla elektoratu płynnego, bez którego głosów może sobie zapewnić jedynie bezsilność wiecznego opozycjonisty. 
 
Lud wymieni go na skuteczniejszy model
- Czy zamiast stawiać na gorącego patriotę – który może i ma ciekawy program i serce dla tej biedniejszej Polski, ale jest pechowcem i zawsze mu ciut brakuje do wygranej – nie lepiej już poprzeć aferałów, którzy działają z wyrachowania, ale przynajmniej coś mogą ? Jeżeli do takiej konkluzji dojdą ludzie zmęczeni czekaniem na Polskę solidarną, to PiS zacznie się zwijać.
 
Papierowy tygrys
W obecnym układzie politycznym szef największej frakcji opozycyjnej jest papierowym tygrysem. Jego kąsanie nie robi na rządzących szczególnego wrażenia. Czy nie lepiej więc zachować siły na walkę o pozycję, dzięki której aferzyści będą się go bać naprawdę ? 
Wielu ludzi poparło Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, bo hasło: „Polska solidarna” potraktowali jako ostatnią deskę ratunku i nadzieję na odrobinę sprawiedliwości. Jednak gdy pragnienie pomszczenia brata weźmie górę nad głównym celem polityki Kaczyńskiego, to pozostaną przy nim tylko Girzyńskie i Brudzińskie. Uważająca go do tej pory niemal za geniusza prof. Jadwiga Staniszkis, już wypowiedziała mu swoją miłość.
Jak dotąd wiele wskazuje na to, że Polska solidarna zeszła na psy, a biedakom na kolejne 10 lat wiatr w oczy.       
 
O katastrofie mówić, ale nie pluć żółcią
Sposób w jaki poseł Brudziński mówił o katastrofie przypomina plucie żółcią. Gdyby wypowiadał się o niej Poncyliusz, albo choćby Migalski byłoby przynajmniej rzeczowo. Natomiast przeciwnicy polityczni nie mieliby szans na zignorowanie ich pytań i sprowadzenie walki o prawdę o tragedii smoleńskiej do wojny na emocje i pomówienia, do których de facto nie trzeba się rzeczowo ustosunkowywać.  A tak wystarczy puścić obieg zdanie, że Kaczyński zrzucił maskę, a media dopowiedzą o wiele bardziej obrazoburczą resztę.  
 
Na opamiętanie może być za późno
Obowiązkiem Kaczyńskiego jest wygrać najbliższe wybory parlamentarne i uzyskać realną władzę. Wszystkie jego usiłowania, które temu nie służą, zdają się psu na budę. W roli stróża moralności i mściciela i tak Rydzyka nie przeskoczy. Jednak opamiętanie przyjdzie pewnie tuż przed wyborami, kiedy wszystko będzie już pozamiatane.
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka