Jan Leśny Jan Leśny
129
BLOG

Kto z krzyżem wojuje, przegrać musi

Jan Leśny Jan Leśny Polityka Obserwuj notkę 7

Pałac Prezydencki wraz jego dziedzińcem nie jest strefą neutralną religijnie. Skoro w pałacu istnieje kaplica, która była czynna nawet za czasów prezydentury agnostyka Kwaśniewskiego, to dlaczego na dziedzińcu nie może stać krzyż ? Problemem jest więc nie krzyż, ale osoba prezydenta, którą (m. in.) krzyż ma upamiętniać.
Politycy Platformy to z reguły tchórze. Gdyby na skutek zakusów na ów krzyż mieli popaść w otwarty konflikt z Kościołem, nie ośmieliliby się nawet zająknąć na jego temat. A argumenty – na przykład SLD – że neutralność religijna urzędu prezydenta wymaga, by przed pałacem nie było religijnych symboli, sami uznaliby za oburzające i przepojone hipokryzją. Ale skoro Kościół dał zielone światło do usunięcia krzyża, to na dziedzińcu pałacu pozostał - ich zdaniem - nie krzyż, tylko duch zmarłego prezydenta, który - dla swoich zwolenników - przybrał postać krzyża. Dla platformy ów krzyż to Lech Kaczyński, którego chcieliby jak najszybciej zneutralizować, zasypać wapnem, uwięzić w zaświatach, by nie psuł im dobrego samopoczucia. Zamówili nawet na tę operację księży egzorcystów… I wszystko popsuła grupa fanatyków. Jak tu się nie wściekać. Waldemar Kuczyński oskarża kancelarię prezydenta o tchórzostwo, choć on sam firmował kiedyś nadzwyczaj tchórzowską politykę rządu Mazowieckiego wobec Kościoła (m. in. wprowadzenie religii do szkół tylnymi drzwiami).
Krzyży w Polsce jest bardzo dużo, zawsze ich było dużo i myślę, że nawet zagorzali ateiści zdołali się już do tego przyzwyczaić. Komorowski jako osoba praktykująca i żyjąca w Polsce,  też chyba do widoku krzyża przywykł. Nie wierzę więc, że przeszkadzał mu krzyż jako taki. Chodziło mu raczej o przepędzenie ducha L. Kaczyńskiego. Nie wziął jednak pod uwagę tego, że walki z męczennikami wygrać się po prostu nie da. Dał w ten sposób dowód na to, że nie ma elementarnej wiedzy na temat psychiki  swoich rodaków. Gdyby zignorował istnienie krzyża i fakt gromadzenia się pod nim zwolenników zmarłego prezydenta, mógłby przynajmniej mieć nadzieję, że kiedyś się ta ich żarliwość patriotyczna i religijna wypali. Ale nienawiść do Kaczorów odebrała mu rozum. Dostarczył więc swoim wrogom nowej amunicji i energii do walki.
Przy okazji wyszła też na jaw niego małość. Prezydent z klasą okazałby wspaniałomyślność wobec zwolenników tragicznie zmarłego poprzednika, nawet gdyby jego natura się przeciwko temu buntowała. Postąpił  jednak jak niepolityk – poszedł za głosem swego serca, przepojonego miłością własną i żądzą odwetu.           
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka