Jan Leśny Jan Leśny
173
BLOG

Kłamstwa na miarę obalenia komuny

Jan Leśny Jan Leśny Polityka Obserwuj notkę 0

 

Komunistyczne władze podpisując 30 lat temu porozumienia sierpniowe kłamały w sposób koncertowy. Obiecywały bowiem gruszki na wierzbie. Doskonale przecież wiedziały, że spełnienie wszystkich roszczeń strajkujących przy ówczesnym stanie gospodarki było tylko średnio możliwe. Gdyby je rozszerzono na cały kraj i w pełni zaspokojono, to Polacy przejedliby w szybkim czasie nie tylko dochód narodowy własnego kraju, ale być może całych demoludów.
Władza podpisała porozumienia po to, by zyskać na czasie, licząc, że później będzie się mogła ze wszystkiego wyłgać. Przeciągający się strajk zbyt wielkim cieszył się zainteresowaniem mediów zachodnich, zbyt wielką zniewagą był dla systemu komunistycznego, by go można było przeciągać. I w sumie dobrze się stało: gdyby komuniści twardo obstawali przy realności swoich obietnic, nikogo by nie zadowolili i o porozumieniu nie mogłoby być mowy. Nie pozostałoby im nic innego, jak otoczyć stocznię szczelnym kordonem i wziąć strajkujących głodem.
Przedstawiciele komitetu strajkowego też kłamali, bo przyrzekali z ręką na sercu apolityczność powstającego NSZZ, choć – przynajmniej ich doradcy – musieli sobie zdawać sprawę z faktu, że nie po to powstawało niezależne ciało społeczne, by z komunistami harmonijnie budować socjalizm, tylko po to, by ten ustrój podkopywać. Słowa Wałęsy wypowiedziane na krótko przed wprowadzeniem stanu wojennego, że ta cała socjalistyczna retoryka Solidarności, to od początku była „tylko gra na nosie”, świadczą, iż przyszła opozycja siadając do rozmów z rządem też wcale nie miała zamiaru dotrzymywać warunków porozumienia.
Prawdziwym porozumieniem były rozmowy w Magdalence, natomiast Okrągły Stół to była podobna ściema jak porozumienia sierpniowe, z tą różnicą, że lepiej zaplanowana. Jej efektem były na 35 % wolne wybory do Sejmu. Ale wielkie zwycięstwo kandydatów Solidarności znowu okupione zostało kłamstwem. Program Solidarności przewidywał bowiem pełne zatrudnienie i nie przesądzał wcale o rodzaju ustroju, jaki miał w Polsce nastąpić. Ponieważ nie przewidywano, że od razu po wyborach powstanie solidarnościowy rząd – Solidarność uważała, że jej rolą będzie co najwyżej wymuszanie na komunistach rezygnacji z najbardziej jaskrawych absurdów socjalizmu, a nie jego likwidacja. Pojawienie się rządu Mazowieckiego i planu Balcerowicza wywracało program Solidarności do góry nogami.
Wprawienie w ruch transformacyjnej machiny przez kontraktowy rząd przy aprobacie kontraktowego Sejmu, może się dziś wydawać aktem wielkiej odwagi, mogą też ją niektórzy postrzegać jako wielkie dobrodziejstwo dla naszego kraju i przejaw świetnego wykorzystania dziejowej szansy… Apologetów transformacji u nas dostatek. Jednak nikt przy zdrowych zmysłach nie potwierdzi, że program, z którym Solidarność w czerwcu 1989 r. szła do wyborów, miał wiele wspólnego z uwłaszczeniem nomenklatury i planem Balcerowicza. Ktoś wówczas okrutnie kłamał. Albo Solidarność opracowując swój program, (na który ludzie faktycznie głosowali), albo rząd Mazowieckiego, który w żywe oczy kpił, że realizuje program Solidarności.
Bez względu kto się tego nadużycia dopuścił, trzeba przyznać, że jest to założycielskie kłamstwo III RP. Czy ono jednak społeczeństwu przeszkadza ? Wybory najczęściej wygrywają u nas ci, którzy transformację uważają za sukces, nie chcą rozliczeń przeszłości a fakt ułatwień gospodarczych dla tych, co kiedyś wsadzali robotników do więzienia nie kojarzy im się z niesprawiedliwością.
Albo jesteśmy społeczeństwem do cna zmanipulowanym, albo na tyle cynicznym, że kłamstwa zaczęliśmy uważać za tlen polityki.
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka