MojeWpisy
Miał być Tylko Jeden wpis na tym blogu. Stąd nick. Ale...
2 obserwujących
6 notek
14k odsłon
  584   0

Sztuczna inteligencja

Obecnie nauka dobrze zna skalę mikro, czyli pojedynczy neuron. Oraz raczej słabo skalę makro, czyli cały mózg. Wiedza ta sprowadza się raczej do tego, iż wiemy, że jak uszkodzimy ten obszar, to delikwent traci to, a jak tamten, to coś innego. Podobny zakres ‘wiedzy’ dają badania stopnia pobudzenia obszarów mózgu w trakcie rozwiązywania określonych zadań. Dzięki temu wiemy, co i gdzie mniej więcej się dzieje. Ale na pytanie JAK nie da się w ten sposób odpowiedzieć.

Poza skalą mikro i makro działania ludzkiego mózgu rozpościera się obszar nieznany i niezrozumiały. Jedyne odpowiedzi jakie tu mamy, to że to skomplikowane, niezwykle złożone, że potrzeba jeszcze wielu badań, itp., itd. Bardzo to podobne do sytuacji z teorią ewolucji, której pewne i wyczerpujące wyjaśnienie miało być także tylko kwestią badań. Minęło stulecie i mamy więcej znaków zapytania i problemów niż było ich w czasach Darwina.

Jak więc ma powstać ta ‘cyfrowa jaźń’ skoro nie mamy pojęcia skąd się bierze i jak działa nasza własna? Przez przypadek? Wolne żarty.

To wszystko, co dotychczas napisałem, ma także swoje praktyczne konsekwencje. Choćby takie jak to, że nie ma szansy na powstanie autonomicznego samochodu, który mógłby się poruszać tak jak pojazd kierowany przez człowieka. Obecne rozwiązania – jak np. pojazdy Tesli, osiągnęły praktycznie granice swych możliwości, nie osiągając zakładanego celu. Są oczywiście pewne nisze, gdzie takie pojazdy mogą być i będą wykorzystywane. Ale to tylko nisze.


PS.

Zdecydowałem odnieść się do komentarzy. Mimo, że są one świadectwem braku zrozumienia powyższego tekstu. Poza tymi zupełnie „od czapy”, sprowadzają się one do twierdzenia, że jednak 100 bilionów kulek robi zasadniczą różnicę; albo są efektem zwiedzenia przez mądrze brzmiące nazwy; a najczęściej do jednego i drugiego.

Czyli: wrzucamy 100 bilionów kulek, ale teraz ich ruch symuluje działanie neuronów, może się ‘uczyć’, itd., itp. ............. (każdy może wstawić tutaj to, co tylko zechce).

Ooooo, Paaanie, teraz to insza sprawa. Jak te kulki w tym wielkim prostopadłościanie symulują działanie neuronów, mogą się ‘uczyć’, ............ to teraz nie ma bata. Rozum, świadomość, i w konsekwencji chęć poznania świata muszą się pojawić. Wystarczy podłączyć aparat mowy, słuchu, wzroku wraz z motoryką i nasz wielki prostopadłościan z bilionami przebiegających go kulek zechce wyjść na spacer, by obejrzeć zachód słońca. Następnie porozmawia z nami o poezji Herberta. Przecież nie może Pan tego wykluczyć, prawda? W końcu neurony, uczenie, ............. to nie w kij pier…, znaczy, chciałem napisać: nie byle co. Co z tego, że tak naprawdę to wciąż tylko prostopadłościan i kulki. Owszem, jak jest ich pięć, to nie będą myśleć. Ale 100-bilionów-bilionów ?!! I jeszcze ich ruch symuluje…….

Cóż, kto chce, niech wierzy. W końcu współcześni ludzie wierzą nie w takie rzeczy.

Aha. Są jeszcze te opowieści o przyszłych „komputerach analogowych”, „bio-komputerach”, itp. No cóż, do tego także poniekąd odniosłem się w tekście. To nic innego jak trwające już ponad stulecie zapewnienia wyznawców teorii Darwina, że jak tylko poznamy to i tamto, jak tylko nauka zbada dogłębnie to i owo, to wtedy zobaczycie! Teoria Darwina okaże swą niewątpliwą prawdziwość i niepodważalność w całej okazałości. Taaa… Jak tylko powstaną te ‘inne komputery’ (a powstaną na pewno!), to od razu będą rozumne i mądre. Zobaczycie. Ale póki co, trudno traktować poważnie takie fantasmagorie.

Przy okazji odpowiem na ostatni zarzut, który teraz zapewne zdominuje dyskusję: „Bo uparł się Pan, że inteligencja to ludzka świadomość”. Tak wiem. Żyjemy w czasach, w których pilot do telewizora jest ‘inteligentny’. Sam telewizor oczywiście też. Spece od marketingu doprowadzili do całkowitej dewaluacji słowa inteligencja – inteligentny. Kto chce może uważać, że Albert Einstein był po prostu bardziej inteligentny niż pilot od telewizora. Ja jednak nie uznaję takiej ‘definicji’ inteligencji. Tym bardziej, że w czasach gdy termin AI się narodził, nikt nie nazywał pralek, czy bram garażowych inteligentnymi. A termin ‘sztuczna inteligencja’ odnosił się właśnie do ludzkiej inteligencji. Taką obiecywano i wciąż obiecuje się stworzyć. I do tej obietnicy się odnoszę.


Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie