Podobno za konsultacje ws. treści przemówień pana ministra, opracowanych w języku angielskim przez speech writerow MSZ bądź przez niego samego. Innymi słowy - za redakcję merytoryczną tekstów anglojęzycznych. Być może tak było, ale z całą pewnością nie był to jedyny, a nawet nie główny przedmiot transakcji pomiędzy panem Sikorskim a Mr. Crawfordem. Znam stawki na rynku edytorskim na tyle dobrze, aby wycenić wartość tego typu usługi. Zapewniam Państwa, że koszt redakcji merytorycznej 3 stronicowego tekstu w języku Szekspira nie powinien przekroczyć 100 zł lub 20 £, natomiast w przypadku pana ministra wyniósł on 19000 zł.
Zatem możemy uściślić tytułowe pytanie: za co minister Sikorski zapłacił ambasadorowi Crawfordowi 18900 zł? Nie wiem, za co, ale znam z doświadczenia zawodowego wiele przypadków przepłaconych transakcji, aby domyślić się, co było przedmiotem tejże. Prosty przykład z mojej branży: pewna mała firma wykonała usługę wymiany anteny na wieży dla spółki państwowej za 7000 zł, podczas gdy za tę samą czynność prywatny operator komórkowy płacił mojej firmie 150 €, czyli 600 zł. Za co spółka państwowa płaciła 6400 zł? Za coś, co polskie prawo karne definiuje jako korupcję, płatną projekcję, defraudację czy działanie na szkodę spółki.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)