mona mona
30
BLOG

Nie zgadzam sie na Monikę Olejnik

mona mona Polityka Obserwuj notkę 3

     Jak napisałam - jestem przezuwaczem politycznym."Nie chcem (często), ale muszem", więc ogladam i czytam.

       Jednak sa programy, których nie ogladam, przez zwykły szacunek dla siebie.Tak własnie jest z "kropką nad i". Niestety, przezuwaczami sa równiez domownicy, ktoś tam zwykle daje sie nabrać - i ja, nieszczęsna, wpadam na to badziewie.Tak własnie wpadłam wczoraj (rozmowa z Markiem Jurkiem).Wkurzyłam sie tak, ze załozyłam bloga. Moze ktoś podzieli sie ze mna swoimi odczuciami na temat tej pani,a być może - podzieli moje skromne zdanie, czego sobie i innym życzę.

      Monika Olejnik tyle zrozumiała z całej arcybiskupiej afery, że - cytuję: " smieją sie z nas"...

      Przepraszam, kto? Skad kobiecie biora sie takie...hm...przemyslenia? Nie, to żłe słowo, nie posądzam jej aż o myślenie. Zawiodła "Wyborcza", ustawiła sie w tej sprawie tak zmyslnie, że biedna Olejnik  m u s i ał a sama, bez przewodnika duchowego. I tak biedaczce wyszło...

      No, więc pójdźmy tym tropem: kto mógłby sie śmiać? Watykan, który w polskim Kosciele widzi nadzieje na odnowienie katolicyzmu w Europie? Sam zainteresowany? Kardynał Glemp? Dziwisz? Nuncjusz papieski?

      Bo ze nie smiali sie wierni, raczej było widac.Bez myslenia.

      Przeczytałam mnóstwo artykułow, zarówno w papierze, jak online. Wszystko tam było - oprócz śmiechu. Ta Europa, która nie przezyła komuny, mimo wszystko ma doświadczenia wojenne. Wie, co to jest ruch oporu i wie, że człowieka mozna złamać. Kto w wolnym świecie wiedział, że Sowiety się rozpadną, jak domek z kart? Ludzie, w tym duchowieństwo, ustawiali się do walki z losem tak, jak potrafili, w zależności od indywidualnych cech. Jedni byli herosami, inni podpisywali nie przywiązując do tego wagi, na odczepnego, jeszcze inni oczywiscie  robili to z pełnym rozmysłem.

      Biskup Wielgus zawinił: kapłani mieli zakaz kontaktów z UB-cją, na pismie,wyrażony jasno, bez wątów.Ale...dokumenty przeczytałam. Raportów nie ma, choc to niczego nie przesądza. Mikrofilm  zawiera to, co zostawiono potomnym raczej celowo. Co zawierały akta, juz raczej sie nie dowiemy.

       Tyle, ze mnie chodzi o cos innego: jak może kobieta, robiąca za gwiazdę dziennikarstwa, wymyśleć (cholera, znów o mysleniu, pudło!) takie bzdety?

       Który program Olejnik naprawdę odpowiedział  na jakieś wątpliwości? Dał prawdziwą, czy choćby prawdopodobna odpowiedź na jakies pytanie?Wyglada to na ogól tak: pani telewizorka pyta, po czym gada, gada, gada - to wszystko, co z jej (czy chlebodawców)" punktu siedzenia"  powinni wiedzieć maluczcy. Na ogół to, co wyczytała w "Wyborczej", tam instrukcje są proste, dobrze zredagowane, czytelne nawet dla Olejnik.

       Jesli rozmówca z założenia jest "anty" - wystarczy, ze otworzy dziób -  juz tam pani telewizorka ma odpowiedni cytat lub fragmencik programu, w którym rozmówce ktos obśmiał lub znieważył: "czy to prawda, ze żona nosi podbite oko, bo zupa była za słona?" Ale zdarza sie, że - jak Jurek wczoraj - ktoś powie, żeby najpier zlustrowała sie sama, wraz z kolegami. Tym razem zdrefiła,ale normalnie to ona ma ostatnie zdanie: złosliwe, głupie, nie na temat - ale jej jest na wierzchu. Bo czasu na ripostę nie ma.

       Ta kobieta ma 5 krzyżyków na karku! Oduczono ja jakoś rozwalania sie po stole i plucia rozmówcy w twarz, zrobiono z niej plastikową nastolatkę, ale od tego rozumu nie przybywa! Chyba juz nie ma nadziei, proszę chlebodawców.

       W kazdym razie ja sie na nia nie godzę.

        

           

       

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka