mona mona
48
BLOG

Rozdeptany Lis

mona mona Polityka Obserwuj notkę 9

 

              Jeśli koniecznie nie muszę, staram sie nie ogladać Lisa, zatroskanego  o  los Polski. W praktyce jest to podsłuchiwanie: klikam sobie na różne  głupie stronki,  w drugim pokoju telewizor gra na pól gwizdka. Lisia klaka wyje, klaszcze, buczy, przez co przedzieraja sie głosy uczestników show. Czasem zacinam sie w oslim uporze - noc blisko, po co mam miec koszmary? Ale czasem... czasem mnie poniesie przed telewizor. Człowiek juz tak ma.

            Dzis poleciałam bez bicia, bez udawania, że - skąd, wcale nie słucham!

            No, bo: ogólnie znana jest wzajemna miłośc obu panów,Kwasniewskiego i Lisa, ktorego wywalili z roboty za sam pomysł rzadzenia Polską. Zwłaszcza, ze do końca nie było pewne, czy jednak nie wystartuje Jola Kwasniewska.

             Ostatnim razem panowie spotkali sie, kiedy Kwasniewski jeszcze był "majestatem" , rzecz miała miejsce w palacu prezydenckim  a w ogóle to robił Lisowi łachę. Rozmowa miała charakter raczej pojednawczy - obaj panowie mogli być- w perspektywie-  nawzajem sobie potrzebni. Niemniej - Lis spytał o "chorobę charkowską", a Kwach najbezczelniej wkopał Kalisza deklamujacego niegdys o pomroczności jasnej, czyli goleni prawej. Powiedział:- "no, mogło sie to nie zdarzyc".

              Dla porządku - bo nie wszyscy chyba wiedzą - Kwasniewski w tej romowie zełgał równiez, wynikało z niej, że uczęstowali go "bracia - Rosjanie", a narąbał sie juz w samolocie, ale mniejsza o to. Meritum sprawy zostaje bez zmian

             No i jak tu nie popatrzec i nie posłuchac: kto kogo?  Dzis Lis juz moze zastosowac arsenał  zwykłych chamskich zagrywek, ale... co by nie mówić, Kwach, to Kwach.

            Odkąd Kwasniewski nie jest juz moim prezydentem,moge sobie pozwolic na  ucztę duchową w jego wykonaniu, zwłaszcza w zwarciu z Lisem. Więc z radościa sobie pozwoliłam.Przed tym facetem inteligencja juz nie chodzi, tylko lata biegiem. Zeby nie był, kim jest...

            Nie głosowałam na niego. Ze wstydem przyznaję: nie spełniłam obowiazku obywatelskiego ani za pierwszym ,ani za drugim razem. Jakos nie umiem wybierac " mniejszego zła", a potem pluć sobie w brodę. Trudno. Kwasniewski jest uwarunkowany, nie ma żadnych szans na odejście od środowiska - innego nie ma i nie bedzie miał. Za późno. Równie dobrze mógłby pracowac w  Langley.

           No i sie doczekałam: Lis został rozdeptany. Spodziewał się pyskowania na Kaczorów, a Kwach mu tej satysfakcji nie dał.  Spodziewał się  przynajmniej krytyki stosunków z Rosją - nie dostał nawet tego. Jeszcze chyba nikt nie powiedział tak wyraźnie, ze Polska i Rosja mają zupełnie rozbiezne interesy, co jest jasnym przekazem dla Europy ze strony byłego prezydenta i przeciwnika politycznego obecnej władzy, a jednoczesnie zagraniem na nosie naszym "patriotom", obświniającym Polskę w zachodniej prasie, wypisującym listy byłym -skarz ich, Bóg - dyplomatom...

         Lis nie dostał nic, nawet klaka nie wyła. Kwasniewski musiał powiedziec, ze miał pełną kontrolę nad WSI, no bo co miał niby powiedzieć? Lis nie dostał nawet dobrego słowa o PO, Kwach mu zniszczył cały dotychczasowy image programowy.

         No, bez przesadyzmu: Kwach ma jasne intencje,zrobił to celowo, tylko Lisowi nie starczyło inteligencji, zeby to wyłapac. Mianowicie powiedzial najwyraźniej: elektorat dzieli sie na trzy części, a jakie - mozna sobie dospiewać: Polska Kaczyńskich,  PO i LiD-u, który robi aktualnie za Feniksa. I raczej się podniesie z popiołow, kosztem podgniwającej w maraźmie  Platformy. Więc Kwasniewski nie ma zadnego interesu, zeby robic Tuskowi reklamę. Ale Lis o to nie spytał - a powinien. Ciężko mysli facet...

         Ja miałam troche radochy: kocham, kiedy ktos sie przejedzie po Lisie, a Kwach to robi tak przepięknie!

         Na sondaże spuśćmy miłosierną zasłonę milczenia. Nie kopie się leżącego. 

         

         

        

       

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka