mona mona
58
BLOG

Trochę o JPII, trochę o Polsce

mona mona Polityka Obserwuj notkę 6
         Co własciwie mówil papiez Polakom? Bardzo mało o sprawach metafizycznych, bardzo dużo o etosie pracy, o problemie "być" czy "mieć", o patriotyźmie, o historii narodu, o potrzebie kontynuacji tej historii.       Tak mi się przynajmniej dziś wydaje. A co zrozumielismy?         Słuchając dzis, w jedynce radiowej, senatora Gowina w rozmowie z Joanną Lichocką , doznałam nagłej refleksji na temat nieudanej koalicji POPIS, czy PISPO, wszystko jedno. Pomyslałam: nie było i dalej nie ma szans na koalicję, w której kazdy z partnerów ma pomysł wręcz przeciwny, niż wsólrzadzący. Hasłem jednych jest solidarne państwo, drugich - wolność "wolnego najmity"        Bardzo lubię Gowina: jest mądry, nie umiera za Niceę, nie ćwiczy przed lustrem bon-motów, nie ma tzw."pomysłów".Potrafi w dwóch słowach powiedziec to, czego inni nie umieją wyszczególnić w nadętych przemówieniach, pełnych" milionów Polaków", ktorzy ani w ząb nie rozumieją, o co chodzi, czym Platforma chce ich tak uszczęśliwic.       Panu Gowinowi chodzi o społeczeństwo obywatelskie, o samorządy, które powinny byc gospodarzem na własnym terenie, o "jak najmniej państwa w państwie" .Bardzo piekna idea. Tylko co zrobic z nieprzystosowanymi?      Nie chodzi mi bynajmniej o umysłowo niesprawnych. Nieprzystosowana jest wiekszośc społeczeństwa.     Janusz Korwin - Mikke dał kiedyś taki przykład: po co płacic zasiłek biednej kobiecie, obarczonej dziecmi, jeslli mozna dać jej mozliwość zarobienia? .Czemu ma odmawiac dzieciom lodów, jesli może kupic je gdzies tanio, stanąć gdzies na ulicy i sprzedac drożej, najlepiej przy pomocy spragnionych lodów dzieci.      No dobra, a SANEPID? A ZUS, który życzy sobie kilkustezłotowego, sztywnego haraczu, bez względu na zarobek? No i musi sobie życzyć, poniewaz inaczej nie bedzie emerytur. I tak koło się zamyka.     Jest całe mnóstwo kobiet,np.łódzkich szwaczek, ktore potrafiłyby dac sobie radę bez pomocy państwa, otwierając mini-pracownie, zwykłe zakłady krawieckie obsługujace sąsiadów, dające mozliwości pracy i jednoczesnej opieki nad dziećmi.      Nie ma takich mozliwości, po prostu  nie zarobią na ZUS. Te kobiety oczywiście szyją, tyle że w szarej strefie, lub w domu - na czarno. Co mozna z tym zrobić? Ano, nic. Chyba, ze naprawdę państwo zdecyduje sie wspomnianych emerytur nie wypłacac. Przykłady mozna mnozyć, ale po co? Problem pozostanie ten sam - za duzo świadczen, za duzo różnych komisji, siedzących na karku kandydata na kapitalistę.     Emeryci? Wiekszośc żyje w głebokim przekonaniu: "ONI muszą mi dać, przeciez przepracowałem ciezko tyle lat! Przecież płaciłem składki!". To tak, jak w Rosji z carem lub innym Stalinem:" on jest dobry, litościwy, tylko zupełnie niezorientowany. Wszystko przez złodziejskich urzędników!".I to jest racja: za dużo urzędników, przyzwyczajonych do lewej kasy.     Konkretny przykład: kandydat na drobnego producenta w pewnej branży spożywczej znajduje lokal już jakos przystosowany, ale trochę nieprzystajacy do tego, co chce produkować.Musi to uzgodnic z architektem( np.produkcja drobiarska może w trakcie produkcji wyjechac na wewnętrzny korytarz, ale ryby juz nie A dlaczego? A nikt nie wie !), a potem z SAN- EPIDEM. Urzędnicy mówia: jesli zgodzi się pani z architektury, to pani z SAN_EPIDU też. Albo odwrotnie.A czy się zgodzi? No cóz, to zależy...       Przyszły producent ładuje uzyskany kredyt w ściany, po czym okazuje sie, że panie..tak tylko mówiły, bo jest tyle detali, które jednak wykluczają produkcję w tymże lokalu. A dlaczego? A... bo wentylatora w (koniecznym) pomieszczeniu socjalnym nie da się zainstalowac tam, gdzie pani z architektury go widzi. Albo sufit w łazience jest za nisko( może byc równiez za wysoko), czego nie da się juz poprawic bez wyburzania n o w y c h ścianek.           Niedoszły producent przez chwile bije łbem w ścianę, po czym mówi paniom, gdzie go maja pocałować wszystkie , razem wzięte. Nie stać go na nowe łapówki, ani na zaczynanie remontu od początku, czy nawet od środka. A następnego dnia panie odszukują znajomego znajomych delikwenta, informując go - telefonicznie, przez posredników-, ze jednak widzą mozliwości.     Byłam świadkiem takiego telefonu, kiedy panie sie "namysliły" - stąd znam tę absolutnie autentyczną historię.     Samorządy?     Rzadko oglądam seriale, ale jakos wpadł mi w oko chyba najfajniejszy, "Rancho". Nic dodać, nic ująć - w conajmniej kilku okolicach, które dobrze znam - tak to własnie wygląda. Biednemu człowiekowi najzwyczajniej nie przychodzi do głowy, ze ktoś może odmówic wziątki.      Na takich przyziemnych problemach chyba zupełnie nie znaja sie teoretycy od uszczęśliwiania społeczeństwa, które działa, jak działa.Skąd ma to wiedziec senator Gowin? Oczywiście słyszał o powszechnym łapownictwie, ale - jak sadzę - nie dotknął t a k i e j rzeczywistości.     W USA wciąż istnieje "produkcja garażowa", opłacana drobnym (chyba 5% podatkiem), do której państwo wtraca sie tyle, ile koniecznie musi.To jakośc decyduje o opłacalności. Ale tamto społeczeństwo wyrosło na bazie sekt kalwińskich, o założeniach zbyt drastycznych nawet dla zwykłych protestantów, zmuszonych więc szukac swojego miejsca na nowej ziemi. Dla nich grzechem było nie tylko nakarmienie głodnego rybą, ale również ofiarowanie wędki do samodzielnego złowienia ryby. Jesli człowiek rodził się - z niewiadomych przyczyn - bez łaski boskiej, nie wolno było mu pomagac, naruszając tym samym boski zamysł. Miał sie tej łaski dorobic sam, ciężką pracą, własnym sumptem.     I tak im juz zostało. To sposób myslenia, odziedziczony w genach, obcy tylko tym, których los zależał od innych, czyli potomkom niewolników. Róznice w mentalności widać gołym okiem. Podobnie działaja protestanci, dlatego u nich system pełnej samodzielności sprawdza sie od wieków.      Nie twierdzę przeciez, że w krajach protestanckich nie ma łapownictwa, wszelkiego rodzaju korupcji i innego dziadostwa. Twierdzę, że sa ogólne róznice w mentalności, w głebokiej wierze, że człowiek jest kowalem własnego losu. Tu, na ziemi.      U nas kłania się mentalnośc przedzaborowa, kiedy to pełne prawa obywatelskie miała tylko część narodu, zas reszta dopraszała się łaski, niekoniecznie za darmo. Także mentalnośc okresu zaborów oparta na bakszyszu( szczególnie pod zaborem rosyjskim), a potem komuna, która "dawała", wprawdzie z kieszeni samego narodu, ale - kto o tym myslał...      Jak to wszystko Platforma ma zamiar odkręcić? Ustawą? Zyczę powodzenia.      Myslę, że musi byc jakis etap przejściowy, jakiś okres, potrzebny do zrozumienia, z czym się je ten cały wolny rynek. Oraz - jakies pieniądze na samym dole drabiny społecznej, na prapoczatek wymarzonej przez liberałow wolności gospodarczej. Po to , jak sadzę, potrzebne jest państwo solidarne. Przynajmniej na jakiś czas.     Czy czasem nie o solidarności narodu mówił Jan Paweł II? Jak dotąd, możemy raczej mówic o "postawie czerwonego sukna", który rozszarpuje, kto może. A co z tymi, którzy nie mogą? Lub nie chcą? Najgłupsze, że juz to przerabialismy, wiemy - jak sie konczy.     
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka