72
BLOG
Nie było mnie, kiedy rozgrywał sie sejmowy dramat z marszałkiem Jurkiem w roli głownej, nie byłam więc swiadkiem całej operacji w stanie larwalnym.Ominął mnie jazgot medialny, zwłaszcza w TVN24 i teraz, cała biedna, muszę sobie- z niejakim wysiłkiem-sprawę odtwarzać. W radiowej jedynce, w rozmowie z Markiem Jurkiem, red.Sakiewicz zadał pytanie, czy marszałek słyszał o buncie Żeligowskiego.Oby to było to. Nic innego mi nie wchodzi. Ustawa o ochronie zycia poczętego, jakkolwiek się oficjalnie nazywa, działa juz wystarczająco długo, aby wszyscy sie z nią zarówno oswoili, jak pogodzili - lub intensywnie oprotestowywali ją przy kazdej nadarzajacej sie okazji. Nie mam zamiaru jeździc po Jurku, ponieważ jest to człowiek godny szacunku, nawet jesli jest nawiedzony. Ale jakie to nawiedzenie? Przeciez nie chodzi o podatki, o mundurki czy inne paliwa rolnicze, które w końcu moga poczekać na właściwy moment, chociaż nie bardzo chcą. Oczywiście oficjalne statystyki są bzdurą - aborcji dokonuje sie każdego dnia. Więc jak? Jesli dla człowieka jest to sprawa równająca sie morderstwu, powinien walczyć z tym wszędzie i zawsze, kiedy tylko ma okazję "parcia na szkło". Nie da sie odkręcic sprawy, jesli dziecko juz zostało zabite. A marszałek miał tych okazji do walki całe mnóstwo. Więc czemu Jurek nie walczył? Nie tak intensywnie, jak powinien w sprawie tak niezwykle dla niego istotnej? I nagle dostał popędu? Jaka tajemnica kryje sie w nagłym olśnieniu, że trzeba akurat od tego dnia i od tej godziny postawic na szali całośc koalicji (bo przeciez mogły sie zacząć targi o wybór nowego marszałka), w sytuacji bardzo trudnej (zresztą kiedy PiS ma łatwą sytuację...), bo własnie teraz Giertychowi znów przyszła myśl, żeby przedstawiac za gwiazdę, a Jurek musiał byc jeszcze ładniejszy? Media twierdzą, że panowie walczą o względy o. Rydzyka. Ale oni są bardziej święci niz Radio Maryja! Albo władza jednak degeneruje, a jej całkiem rozsądni przedstawiciele dostaja małpiego rozumu na dzwięk słowa "nie", albo chodzi o cos, czego nie rozumiem. Bo Markowi Jurkowi tłumaczono całą nięzrecznośc uporu w tej sprawie, jak krowie na rowie.Tak zwykle bywa, że upór rodzi upór, agresja - agresję, "gwałt się gwałtem odciska", jak powiedział Kofta do Pietrzaka, z małym, dodatkowym komentarzem. Nie bardzo sie znam na ojcu Rydzyku, ale zagladam na Amor Patria, bo niektóre informacje są tam dostępne bez latania po całym internecie (np. bez trudu znalazłam tam listę Milczanowskiego - a spróbujcie gdzie indziej!). Nie podpiszę sie z wieloma tresciami zawartymi na tej stronie, ale napewno nie brakuje tam pojęcia "Polska". Natomiast akurat o aborcji - nie znalazłam nic. Albo tyle, co nic.Więc może o. Rydzyk jest mniej nawiedzony od Marka Jurka? Wszyscy święci powołuja sie na Jana Pawła II, ale doskonale pamietam tę homilię: papiez mówił o jednym wielkim, 60.milionowym narodzie z jednej strony granicy - i o drugim wielkim, 80.milionowym narodzie z drugiej strony.Wtedy własnie powiedział, że nie ma przyszłości naród zabijający własne dzieci. Kosciól ma w tej sprawie stanowisko jasne, ale dla mnie homilia w tym kontekście miała wydzwięk nie tyle religijny, ile patriotyczny. I nagle rozsądny,mądry, miły człowiek, w dodatku na pewno patriota, wpada w niezrozumiały amok na temat problemu, o którym dotąd o wiele bardziej milczał, niz mówił. Czego mozna wymagac od tych o nastawieniu znacznie bardziej roszczeniowym, niz patriotycznym? Nie podejmuję sie roztrzygać w kwestiach cudzego sumienia, ale stało sie źle.Każdy teraz może powiedziec, że kwestią jego sumienia jest wszystko, co go akurat uwiera w inną niz sumienie część ciała.Bo Marek Jurek był autorytetem niekwestionowanym. Dlaczego inni maja byc bardziej powściągliwi? We wszystkich mozliwych komentarzach na temat aborcji piszę do znudzenia: jestem przeciw. Ale polityk powinien ważyć sprawy.


Komentarze
Pokaż komentarze