27
BLOG
Znów dzień zaczyna sie wesoło.Poranna rozmowa w radiowej "jedynce": Karnowski przekomarza sie z Lepperem. Tytułem wyjaśnienia: kocham obu Karnowskich. Za błysk w oku, za inteligencję, kulturę osobistą i kulturę słowa, za uczciwośc i obiektywizm, za poziom dziennikarstwa. Chłopaki trzymają się dzielnie, mimo przyklejanych nagminnie metek z napisem "dworak". Byłam zdziwiona ich buntem, rezygnacją z fajnego, już właściwie dogranego programu w telewizji, na wieść o odwołaniu Wildsteina, a może raczej - powołaniu Urbańskiego. Ale kiedy Urbański zaczął marzyc o Olejnik ( na prawo patrz--->), zrozumiałam powody.Oczywiście nie chodzi o Olejnik, jechał ją sęk ("...jest deska, jest sęk!"), chodzi o pomysły, o linię programową. Karnowscy po tysiąckroć mieli rację: ogółem kiepskie towarzystwo.Tym bardziej mi się podobają. Jednak do dziennikarstwa śledczego Karnowscy sie nie nadają.Wszystkie powyższe cechy są wyłącznie przeszkodą.Nie mozna zachować wrodzonej (!) kultury, wpychając podejrzanemu w brzuch podejrzenia o winie, rozważając ewentualne warianty tej winy i w ogóle - chcąc sie czegoś dowiedzieć. Zwłaszcza, kiedy ów podejrzany do żadnej winy sie nie poczuwa. No i biedny redaktor znalazł sie w idiotycznej sytuacji: miał mu runąć gmach wiary w uczciwość IV Rzeczypospolitej, więc jakoś wygodniej mu było, żeby Lepper był chociaz troche winien, zeby cała sprawa nie sprowadzała sie do zimnej, wykalkulowanej prowokacji wobec koalicjanta. Zeby cała historia nie była czystym cynizmem. Mam te same uczucia.Ale ja nie muszę przesłuchiwać wściekłego Leppera, a Karnowski - musi. To news, w dodatku bardzo ważny.Na chorobowe pójdzie? Juz wiem, że jeden z aresztowanych jest agentem ze świetnej skądinąd szkoły w Kiejkutach. Więc kto spalił akcję? I z jakich powodów? Kto w ogóle sprawę rozpętał, zakładając, że Lepper nie jest winny? Bo mnie sie wydaje, ze nie jest. Cały czas myslę w kategoriach opłacalności politycznej, pomijając starannie kwestię uczciwości wszystkich umoczonych w to bagienko polityków i przedstawicieli służ. Ale miało być wesoło...No, tak. Ubawiłam się rozpaczliwym usiłowaniem Karnowskiego w sprawie wydobycia zeznania z Leppera.Ale tylko tym. Niestety, nie jest mi, summa summarum, tak wesoło, jak miało byc. Cały czas trwa ten poranek w "jedynce", słucham pilnie zmagań Karnowskiego z rozmówcami, wiedząc, że niczego sie nie dowie.Ja też, przynajmniej na razie. I nie wiem, czy bardzo pragnę tej wiedzy. Chyba wolałabym, żeby cała ta historia była wyłącznie złym snem.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)