65
BLOG
Zachodzę w głowę: czy Polacy to dziadostwo naprawdę kupują? Szmajdziński, któremu jeszcze odbija się dialektyką leninowską, robi co robić musi, majac na uwadze, że za chwilę - jak diabeł z pudełka - wyleci mu biegiem na cegły schowany pod kapotą Olejniczak i znowu będzie śmiesznie. Więc, na wszelki wypadek, wygłasza całą swoją litanię, starannie przygotowaną, żeby oszołom nie mógł za dużo zepsuć. Widać, że długo ćwiczył - nie można zapamietać detalicznie wszystkich prawd, półprawd i g..prawd - bez przygotowania. Za duży misz - masz. Szmajdziński robi za lewicę, wprawdzie zapominając, o co lewicy chodzić powinno, ale jednak. Dla PiS-u to wróg programowy, więc niech mu będzie. Natomiast Tusk ( w tym miejscu odechciewa mi sie kpin) jest naprawdę przerażającym monstrum: nie cofa sie przed niczym. Tego faceta powinno sie wykopać tak daleko, jak tylko się da, od Polski i jej spraw. Nawet Mappet-Show, czyli duet Sekielski - Morozowski chyba poczuł sie zniesmaczony, sądząc po pretensjach Tuska w kwestii trudności z ich, Sekielskiego i Morozowskiego, "ropoznaniem"( Ja panów nie poznaję!) No cóż, spodziewał się gratulacji Laureatów Nagród Wszelkich, którym jednak puściły nerwy. Ostatecznie, kosztem własnej, i tak watpliwej, wiarygodności, pomagali mu ze wszystkich sił. Dolary przeciw orzechom - kasa kasą, cynizm cynizmem - że przecież oni, Mapety, też myślą. Co mogą mysleć o człowieku, który ordynarnie wykopał- nie byle kogo, samą Gilowską - kiedy tylko zorientował się, że jest coraz bardziej popularna, że jest osobą dużego formatu? Co mogą mysleć o człowieku, który schował przekręciarza Piskorskiego w Brukseli, zamiast go podać na tacy prokuraturze? A wyrzucił go wtedy, kiedy rozpasany bezkarnością i mocno nadziany Piskorski zakpił z Tuska w żywe oczy, i - co gorsza - zagroził jego pozycji ? Co Mapety mogą mysleć o tej wewnątrzpartyjnej amnestii dla Piskorskiego? Podobno kiedy wyjasnienia nie ma, należy szukac kobiety lub pieniedzy. "Komu to przyniosło korzyść?" - każe pytać prawo rzymskie. Cherchez la femme? No, chyba nie chodzi o Piterę, a innej kobiety nie widzę na tym akurat horyzoncie.Czyli kasa? Piskorski miał dać - i nie dał? Albo może jednak dał i dopiero wtedy poczuł się bezkarny? I co mają mysleć dziennikrze (no, powiedzmy - "pracownicy mediów"...), kiedy słyszą, jakim to obrzydliwstwem jest podanie głowy zdrajcy na wymienionej tacy- prokuraturze? Jakim obrzydliwstwem jest sam fakt wytropienia tegoż zdrajcy i jego ekipy, choć zdrajca schował się w sercu matecznika? - To wasz człowiek! - grzmi Tusk - to wy stworzyliście układ! - Czy aby na pewno? - myślą "pracownicy mediów" Bo przeciez myslą! Nie są dziennikarzami: nie ten błysk w oku, nie ten giętki język, nie ten zasób słownictwa.Znaja sie trochę na dziennikarskich sztuczkach, ale od takiej Anity Werner dzieli ich Wszechświat, choć łączy...hm...ten sam chlebodawca, te same "zamówienia".Więc co maja myśleć ludzie kiepscy zawodowo? Ano, że ich ciężka praca poszła na marne. Jeszcze klakierują Tuskowi, udając wiarę w to, że Prezydent posłał Kaczmarka, żeby Kaczmarek ostrzegł Krauzego, żeby Krauze gwizdnął na Woszczerowicza, zeby Woszczerowicz poleciał do Leppera, Lepper do Maksymiuka, Maksymiuk do...Ale przeciez w to nie wierzą! Co mają mysleć Mapety, ale także wszycy inni dziennikarze oraz "pracownicy", ci normalni, ale i co rżą, ale także ci, co ich rżenie bawi, kiedy widzą Komorowskiego, który chyba popuszcza ze strachu w gacie, jesli miodousty Cymański jest w stanie tak go roztroić nerwowo, iż ten zaczyna wrzeszczeć o Gebbelsie?...Czego boi sie Komorowski, kiedy rząd już skapitulował? Nie tak trudno zgadnąć : boją sie przegrać, bo to już nie wstyd, tylko hańba - przegrywac wszystko, co się da.Boją sie wygrać - bo przyjdzie czas strasznych wyborów koalicyjnych. Ale najbardziej boją się historii. I słusznie.Mane, tekel, fares! Dla prywatnych ambicji jednego faceta i kupy klakierów udało się wykrwawić pierwszy po wojnie rząd polski , który chciał naprawdę wyczyścić stajnię Augiasza. Komorowskiego rozumiem: umoczył dziób, choćby w sprawie słynnego szpitala, ma się czego bać. Ale Tusk? Jego główne zajęcie polegało na poszukiwaniu beneficjów za młodzieńcze zasługi, latanie za funkcją partyjną, kłótniach, rozwałkach partii, sromotnie przegrywanych wyborach ( Polski Program Liberalny),wywalaniu co mądrzejszych ludzi w obawie, ze wyrwą mu stołek spod siedzenia.Ot, kolejny oszołom, para do Olejniczaka. A czego boja się wszystkie mapety ze wszystkich Mappet - Show?Czemu robią za klakę oszołomom? Ano, bo juz postawili na złego konia. A kiedy zaczynają cos rozumieć, jest własciwie po ptokach - mleko sie juz wylało. Boją się zamordyzmu, jakiego w życiu nie boją się teraz. Boją się, że Tusk zrobi wszystko, żeby nikt mu nie zepsuł wizerunku.Boją się Ministerstwa Prawdy, które sami stworzyli, a które - w wydaniu Jego Próżności Tuska może zaszkodzic im samym.Na każdej drodze może leżeć kamyczek, o który mozna się potknąć.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)