mona mona
104
BLOG

Ekskluzywistycznie za paradygmat

mona mona Polityka Obserwuj notkę 7

 

     Słuchałam z niejakim rozrzewnieniem konferencji prasowej Tuska dla prasy zagranicznej.

     Ale najpierw może o czym innym, co wprawiło mnie nie tyle w rozrzewnienie, co w osłupienie. Męczyłam się straszliwie z ostatnią "Europą", a konkretnie z rozmową Cezarego Michalskiego z Jadwigą Staniszkis. Czytałam trzy razy, w dodatku znając ulubioną teorię Staniszkis o aktorach na scenie świata - i ciężko się zastanawiałam; o czym ci państwo właściwie mówią?

     W niedawnej przeszłości Sierak( Sławomir Sierakowski) tak mądrze tłumaczył jakąś myśl własną, że w konsekwencji Piotr Lisiewicz stwierdził- jak w tytule - że Sieraka należałoby ekskluzywistycznie złapać za paradygmat i ...no, chyba mu wkopać, bo "nie wiadomo, czy nam nie nabluzgał".Za komuny nazywało się to "nowomowa" - chyba?

      Podobny sport językowy uprawiali właśnie wymienieni państwo - ale ja jestem uparta.Doczytałam się, czego chciałam.Sprawa polityki zagranicznej - w rozumieniu prof. Staniszkis - wygląda tak: dwóch ( niezbyt, niestety, przystojnych) prowincjuszy udało się było do Europy z naiwnym przekonaniem, że mają tam coś do powiedzenia, stawiając się w dodatku w roli klientów jakiegoś bliżej niesprecyzowanego państwa unijnego.

     Prowincjusze nie mieli zielonego pojęcia, że w Brukseli nie załatwia się spraw państwowych w PE, jak partner z partnerem : należy się natomiast udać do urzędnika odpowiedniej kondycji, pokłonić się pięknie i grzecznie czekać.Prowincjusze wprawdzie zeźlili się, ugryźli tego, przysłowiowego już żubra w co należy, w konsekwencji unijne urzędasy wysokiej rangi - kiedy już popędzono im kota - nagle zorientowały się, że maja moc sprawczą - mogą na przykład sprzeciwić się postimperialnym zapędom Rosji, no i mogą zrobić jeszcze parę innych, pożytecznych rzeczy.Inna sprawa, czy zawsze będą mieć akurat taki kaprys - bo co im mozna zrobić? Według prof. Staniszkis - jeszcze moga się zirytować!

     No, na razie się nie zirytowali. A ja kombinowałam: które to mianowicie państwo jest naszą opoką? Któremu się aż tak podlizywaliśmy? A zwłaszcza: któremu państwu podlizywali się niezbyt przystojni prowincjusze? Toć dotychczasowa opozycja podnosiła straszliwy krzyk o psutą do cna politykę zagraniczną, o izolację w Europie, pewien Mędrzec opowiadał bajkę o karłowatych dyplomatołkach, oraz o brzydkiej, bezposażnej pannie, która ma byc miła i posłuszna. Jak rozumiem - powinna udać się pod opiekuńcze skrzydła Eriki Stainbach, a już napewno nie gryźć żadnego żubra. Pannie nie wypada.

      A Tusk,"pochodzący z kaszubskiej rodziny, proniemiecki niebieskooki blondyn z sympatycznym grymasem sonny boya" (cytuję za P. Cywińskim,ten zaś - za "Bildem"), wyznawca Mędrca, nagle - choć z trudem - wygłasza dziwny tekst: nie należy po nim oczekiwać zmiany polityki zagranicznej w kwestii wymysłów Stainbach, w sprawie rury bałtyckiej - no i parę innych, podobnych.

     Ciekawych a nieświadomych odsyłam do konferencji Tuska. No, a co z tą izolacją miedzynarodową, z psuciem polityki zagranicznej, z ugryzionym żubrem? Z besposażną panną?

      Już nic nie rozumiem.

      Co jest prawdą, co kłamstwem? Jakie w końcu poglądy - i jakie zamiary - ma niebieskooki blondyn, razem ze swoim mentorem?

     Zmieniło się panom z dnia na dzień? Jestem strasznie ciekawa, w jakim kierunku sprawy się potoczą - bo wszak niebieskooki blondyn o uśmiechu sonny boya jeszcze premierem nie jest.Na czyj użytek mówił, co mówił?

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka