102
BLOG
Słuchałam expose - i coraz bardziej ten nowiutki, jak spod igły, premier przypominał mi dziwnie zupełnie inną postać: Stuhra w wyświechtanej kurtałce, wyśpiewującego monotonnie a fałszywie - "Stoję przy mikrofonie - niech mnie który wygoni!" Na paskach u dołu ekranu, na stacjach dla przeżuwaczy - leci wiadomość o "współodpowiedzialności na wszystkich poziomach", a z ekranu leje się sama słodycz: słynne, już zapowiedziane cuda z jednoczesnym podniesieniem, obniżeniem i zasypywaniem (dziury deficytu) mające chyba związek z niedawnym nawróceniem premiera.Podobno neofici tak maja... Ale clou wystapienia stanowi słowo "zaufanie", odmieniane przez wszystkie przypadki. Jakoś inaczej rozumiem tę konsekwentną do bólu wspólodpowiedzialność. Moim zdaniem nasz nowiutki, śliczny premier nie jest obiektem szczególnego zaufania wicepremiera i współkoalicjanta Pawlaka, zwanego jakoś chętniej "Waldkiem". Nic dziwnego."Waldek" doskonale pamięta czasy, kiedy wyświniono go po "nocnej zmianie", z której to sytuacji wydostał się cudem - i był to cud bynajmniej nie mniemany. Pawlak "gryzł trawę" - jak mówią boiskowi starzy górale.Nauczył się wszystkiego, czego było trzeba - a było trzeba bardzo dużo - i nie ma najmniejszego zamiaru firmować żadnych premierowych cudów.Koalicja narodziła się prawidłowo - w bólach porodowych. Kiedy patrzyło się na pełen ironicznego politowania uśmieszek Pawlaka, oglądajacego z nikłym zainteresowaniem tokowanie Tuska, nadzieja na cuda jakoś sie ulatniała.Mam na myśli tych wierzących, bo osobiście jestem dorosła. Nawet ciut przerośnięta, w każdym razie na tyle, że w cuda nie wierzę - zwłaszcza w gospodarce. Nie jestem szczególną entuzjastką Pawlaka, chociaż powinnam mu kibicować : jest zwykłym chłopakiem, "z mojej parafii", któremu nic nie przyszło w życiu samo. Oczywiście doceniam ogrom roboty, którą wykonał, ale...raz dał się wrobić - i starczy. Doskonale wiedział, że tamten cyrk nie ma na celu żadnego tam "dobra Polski". Dlaczego mam, tak - z klepki - wierzyć w Pawlakowe dobre intencje - tym razem?A może ma złe skłonnosci? Zgodnie z ogólnym przekonaniem - Amerykanie nie mają pretensji do swojego prezydenta(vide Clinton) o to, że zdradził babę dość paskudnawą, -ile o same predyspozycje. Oczywiście tajemnicą poliszynela jest to, że po mocnych, chłopskich, strażackich plecach Pawlaka Tusk ma zamiar wdrapać się na fotel prezydenta.Ale co z tego bedzie miał Pawlak? Premierem juz był, całe dwa razy, chyba mu to szczególnie nie imponuje?Pożyjemy - zobaczymy.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)