39
BLOG
Jeszcze na pół śpiąc, przeleciałam się po prasie - wszechwiedząca giełda dziennikarska powinna jakoś ustosunkować się do wczorajszego wyroku w sprawie Jakubowskiej. Nie o to chodzi, żeby za wszelką cenę "moje było na wierzchu". W tym wypadku jest akurat odwrotnie - odszczekałabym natychmiast, gdyby ktoś wskazał palcem na jakiś dowód winy, zaprotestował w sposób nie pozostawiajacy wątpliwości.Ale są tylko suche komentarze. Przeczytałam blog Piotra Semki, którego uważam za niezwykle wyważonego, rozsądnego człowieka, odznaczającego się niezwykłą kulturą zarówno polityczną jak osobistą, nie dającego się sprowokować żadnym, najbardziej nawet zajadłym atakom. Wszędzie pobrzmiewa nuta wątpliwości politycznych. Dwa cytaty: "Zbulwersowany orzeczeniem był szef PiS Jarosław Kaczyński. – To powrót immunitetu, jaki do 2005 roku mieli ludzie władzy ". W porządku, JK j e s t politykiem, całym sercem jest po prawej stronie, wszystko poświęcił sprawie wytępienia patologii III Rzeczypospolitej, a w nagrodę spotkało go to, co go spotkało: oceniano go według kategorii jakości obuwia, ilości centymetrów wzrostu, resztę spraw próbując sprowadzić do oszołomstwa, zarówno w Polsce, jak za granicą.Poskutkowało - i JK ma prawo byc rozczarowany. "Zbigniew Ziobro tłumaczył: – To, że nie doszło do przestępstwa, nie oznacza, że patologii nie było." Więc jak to było? Rozumiem, że komisja rywinowska nie służyła posadzeniu Jakubowskiej, ale wyjaśnieniu sprawy ewidentnej korupcji. Korupcja była niewątpliwym faktem. Autorów przestępstwa nie znaleziono.Wszystko przebiegało - moim zdaniem - po mysli "Agory", mianowicie: kto jej, "Agorze" wyrządził krzywdę.Słuchałam sprawozdań od początku do końca - i moim ( powtarzam) zdaniem tak to się ostatecznie potoczyło, choć miało być inaczej. Ziobro, mimo dostępu do wszystkich dokumentów, stwierdza wyraźnie:"To, że nie doszło do przestępstwa..." Nie łapię człowieka za słowo - Ziobro jest prawnikiem, wierzy w niezawisłośc sądów ( a jakie ma wyjście?), ale watpliwości w sprawie samego wyroku mógłby wyrazić, tyle mu i wolno, i wypada. Nie wyraża. A ja uważam, że Bóg nie miał aż takiej wyobraźni, o jaką go się posądza. Typy ludzi są dość powtarzalne. Moje czułki wychwytują osoby z tej samej "grupy krwi". Napisałam wyraźnie, że mój osąd sprawy jest czysta impresją. Oraz - że równie dobrze rzuciłam kiedyś wszystko na jedną szalę, ryzykując nie tylko sprawy osobiste, ale narażając komunie co najmniej najbliższe otoczenie.Tylko dlatego, że nie podobał mi się pewien pijany,partyjny kacyk. Uparłam się przy swoim proteście, mimo wielu nacisków i próźb. Kacyka zresztą na skutek tego wyrzucono - ale skąd mogłam wiedzieć, że tak się to skończy? Zwykle kończyło sie inaczej. Z jednym zastrzeżeniem: byłam wtedy impulsywną dziewczyną, wierzącą w SPRAWIEDLIWOŚĆ.Może właśnie dlatego - bo ta wiara biła po oczach - niespodziewanie słowo stało się ciałem.A przykład wzięłam z mojej mamy, która również kiedyś uparła się protestować, skutkiem czego nagle musiała się zapoznać z obrabiarką w fabryce, bo musiała dalej żyć. Jakubowska doskonale znała mechanizmy władzy, kiedy wzięła tę słynną torebkę.Wariatek ludzie się boją, trudno z nimi dojść do ładu - choćby w sprawach" biznesowych".A ja nie mam zamiaru robić za hunwejbina, przyklaskując zamykaniu ludzi za nazwisko, albo przynależność. Oraz uważam, że IV Rzeczpospolita, o którą nam chodzi, ma być sprawiedliwa, a nie - żądna odwetu.To już było. A zamiast Kartaginy (bo to oświadczenie się u mnie powtarza) - odszczekam spod ławy, jeśli okaże się, że Jakubowska BYŁA zamieszana w afery. Gdziekolwiek.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)