mona mona
58
BLOG

I znów ta Olejnik...

mona mona Polityka Obserwuj notkę 10
Przysięgłam ,że odpuszczę sobie Olejnik.Z prostego powodu: kobieta jest tak głupia, że naprawdę szkoda zaśmiecać sobie głowę, a co za tym idzie - blog.Nie ogladam jej programów, ale - jak już wiele razy pisałam -wpadam na włączoną w salonie WSI 24 i, nieszczęsna, czasem popełniam ten grzech, że zerknę, jeśli już tam jestem. Grzech, bo moje rewiry to inna część domu, niczego nie muszę, nie jestem skazana na tę stację. Naprawdę nie wiem, za co babie płacą. Jej pytania, razem z ewidentnie ordynarnymi zaczepkami, są tak przewidywalne, że na ogół mogę z góry napisać scenariusz wywiadu(?), lub tego, co - zdaniem Olejnik i chyba tych, którzy jej płacą - jest wywiadem. Nie jest to przecież rozmowa, bo ta z natury rzeczy zakłada mimnimum kultury, szacunku dla rozmówcy, nawet w wypadku różnicy poglądów.Ta stacja założyła sobie elitaryzm, chyba dlatego że ma bodajże 3% oglądalności. Tak, mimochodem - ciekawe kryterium,bo ludzie maja dziwny zwyczaj płacić za to, co lubią, lub cenią. Wystarczy przejechać się przez byle wieś: z trudem znajdzie się dom bez talerza anteny.Stacja długo chyba pozostanie chyba elitarna. Konkludując: pracownica mediów p.t. Olejnik wymyśliła sobie rózmówcę, który jej właściwie dokopał. Gdyby była moim pracownikiem, stanowczo podziękowałabym kobiecie za pracę: z powodu prymitywizmu i prostego lenistwa. Trafiła na abp. Nycza, a raczej sama sobie zafundowała to nieszczęście. No, dobrze - z jednej strony rzeczywiście trudno przewidzieć, że w tej branży może trafić się człowiek, równy inteligencją i bezkompromisowością ks. Zalewskiemu. Zwłaszcza w sferach wyższego duchowieństwa, które przyzwyczaiło nas do "natchnionego" bełgotu, mieszania miłości Chrystusa do prostej sprawy rozliczenia agentów w sutannach. Jednak pracownica mediów o jakiej- takiej ambicji zawodowej powinna sprawdzić, kto zacz, z kim ma do czynienia, czy jest to ktoś dorównujący żołnierskiej jowialności bp. Głodzia, czy ćwierćinteligent, jakich w tym środowisku nie brakuje.Nie zrobiła tego, decydując się głupio na poważny problem in vitro. Cały materiał, jaki pracownica mediów sobie przygotowała, to argument o samoistnym obumieraniu niezapłodnionego jajeczka, usiłowanie dyskredytacji zdawania na maturze religii, oraz nieszczęście państwa Wojnarowskich. W kwestii pierwszej można było odpowiedź przewidzieć, jeśli tylko nie zakłada się, że kapłan musi być matołkiem. A to sobie Olejnik z góry założyła. Bo jak można nie przewidzieć odpowiedzi, że decyduje własnie samoistność, naturalnośc procesu umierania? Tak samo dobrze jajeczka, jak człowieka? Czego Olejnik oczekiwała, jakiej odpowiedzi mogła się spodziewać z ust arcybiskupa, człowieka Kościoła? Przysiadłam posłuchać,jeśli już zgrzeszyłam słuchając początku, bo w sprawie dwóch dalszych pytań sama miałam wątpliwości natury merytorycznej. W sprawie matury z religii moje anse dotyczyły dwóch kwestii: - czy założono, że ewentualny maturzysta nie jest katolikiem - i czy, w związku z tym, może zdawać maturę z doktryny dotyczacej wyznawanej religii? Ale Olejnik oczywiście spytała, czy ocena będzie dotyczyła gorliwości praktyk... Ja nie zadałam pytania, więc dalej nie wiem, czego nie wiedziałam. A pracownicy mediów rozmówca odpowiedział, że kandydat na maturzystę ma zdawać z wiedzy, nie z sumienia, a matura ma mu umożliwić dostanie się na kierunek teologiczny bez egzaminu. Osoba została z reką w nocniku - żadnego miejsca na zwyczajową złośliwą zaczepkę. Państwo Wojnarowscy - moim zdaniem - mają prawo do wszelkich działań, ponieważ w ich wypadku prawo zostało złamane. Ale to nie jest żaden argument dla kapłana, niezależnie od piastownego stanowiska. Po prostu: Kościół nie jest instytucją dysponującą sankcjami, nawet wobec włanych wyznawców, natomiast jego przedstawiciel nie musi się jąkać oraz zmieniać zdania, odpytywany przez byle pracownicę mediów ( "robiącą pod siebie", że użyję brzydkiego zwrotu kolokwialnego, ponieważ "pracującą na własne gwiazdorstwo" w tym wypadku mi wyraźnie nie pasuje mentalnie). To zdanie jest znane, szeroko dyskutowane i tanizna miąkwienia na temat nieszczęścia tych państwa może spowodować jedną odpowiedź: w razie zagrożenia należy się powstrzymać od chuci, pełno dzieci z domów dziecka aż się prosi o rodziców. A co ma odpowiedzieć arcybiskup? Nie rozumiem, po co kobiecie był ten akurat wywiad, ale wyszła na idiotkę, ponieważ nie doceniła rozmówcy, z góry zakładając, że jego współczynik inteligencji równa się jej wątpliwemu wspólczynnikowi. Nie jestem kapłanem, więc moje zdanie jest jeszcze inne: ludzie, którym chce się myśleć (albo - którzy maja po temu możliwości intelektualne), nie muszą mieć dzieci, jeśli ciąża zagraża matce lub dziecku.Nie żyjemy w buszu, apteka jest na każdym rogu. A jeśli ktoś jest gorliwym katolikiem, pozostaje mu szanować wartości Kościoła. Trudno. Pozostaje oczywiście kwestia kobiet, których nie pytają o zgodę w żadnym przypadku zagrożenia, ale tego Olejnik nie podpowiedział organ, który ma w miejscu mózgu. A WSI sama jest sobie winna. Trzeba zatrudniać dziennikarzy zamiast silikonów.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka