66
BLOG
Gross nie jest wart komentarza, ale mam kilka pytań do Anny Mieszczanek. Kochana autorko bloga, czy zastanawiałaś się może, w jaki sposób polscy zbrodniarze z miasteczka Mińsk Mazowiecki lub Otwock, ci wszyscy, którzy "obojętnie patrzyli" na los swoich żydowskich sąsiadów,a których liczbę oceniasz na 30%, mogli nie pozostać obojętni, czyli uratować od smierci 70% tychże żydowskich sąsiadów - zwłaszcza w sytuacji obowiązującego prawa? Jeśli rozsądnie odpowiesz na to pytanie, warto dyskutowac.Bo to jest obiegowy temat zasadniczy - dlaczego to się stało, przy "całkowitej obojetności Polaków", czyli w odpowiednim, antysemickim klimacie itd. Bardzo lubię pana Szewacha Waisa, ale jego wczorajsza wypowiedź dała mi popalić.Pan Wais powiedział mianowicie, że daleko nie wszyscy ucieszyli się z faktu powrotu do świata żywych jego rodziny, więc - "gdyby nie uciekli, z pewnościa by nie przeżyli". Jak to się ma do wszystkich, którzy przeżyli, żyją do dziś i miewają się całkiem dobrze? Jak można osądzać rzeczy, które się NIE stały? Rozumiem strach, którym ludzie ukrywani - ale i ukrywający - żyli całe lata,strach powodujący późniejsza tramę.Rozumiem nawet, dlaczego niektórzy ukrywający nie bardzo się chwalili swoim bohaterstwem. Działo się to z prostego powodu: większość z tych ludzi nie byłaby w stanie wyżywić ukrywanych w warunkach okupacyjnego głodu, bez pomocy samych ukrywanych - po czym przypinano im łatkę "amatorów żydowskiego złota".A bohaterstwo powinno polega na pomocy zupełnie bezinteresownej.Bez względu na okoliczności. Ja nie spytam o dowody wzbogacenia się jednej polskiej rodziny kosztem ofiar, choć takie pytania padają w komentarzach na blogu Anny Mieszczanek. Ja spytam,ile drzewek oliwnych można byłoby zasadzić w jakimś polskim Yad Washem, w czasie kiedy Berman, Różański, Wolińska, Michnik i cała ta czerwona hołota mordowała najlepszych Polaków. Znajdą się tacy sąsiedzi? Może jeden? Dotąd starałam się nie zabierać głosu w takich dysputach.Wzajemne historie dwu narodów na jednej ziemi zwykle bywają skomplikowane, Ale to nic nie daje,bo do rozumienia i wyważania spraw zwykle potrzeba dwu stron.Z których jedna w żaden sposób nie chce myśleć. Zawsze, wszędzie, programowo - ma rację.Własną, jedyną rację.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)